Już 1 października rozpocznie się generowanie bonów w ramach II tury Podlaskiego Czeku Turystycznego. Do rozdysponowania przeznaczono 800 tys. zł, z czego po 300 tys. zł zarezerwowano dla seniorów oraz posiadaczy Karty Dużej Rodziny, a pozostałe 200 tys. zł dla pozostałych turystów. Choć władze województwa na czele z marszałkiem Łukaszem Prokorymem i prezes Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej Katarzyną Sadowską chwalą się programem, rzeczywistość obnaża głębokie niedociągnięcia. Pula środków znika w błyskawicznym tempie, a dantejskie sceny przed ekranami komputerów i walka o bony co do sekundy pokazały, że wsparcie jest drastycznie zbyt małe w stosunku do realnych potrzeb podlaskiej turystyki.
Warto przypomnieć, od czego tak naprawdę zaczął się cały projekt. To właśnie nasza redakcja „Dzień Dobry Podlaskie” (ddb24.pl) już w październiku 2024 roku jako pierwsza oficjalnie zaproponowała stworzenie regionalnego bonu turystycznego. Wskazywaliśmy wówczas czarno na białym, że roczny koszt programu, aby ten realnie pomógł podlaskiej branży i przyniósł długofalowy efekt, musiałby wynosić co najmniej 13 milionów złotych. Taki budżet pozwoliłby sfinansować około 30 tysięcy unikalnych noclegów. Wówczas nasze postulaty przejęli opozycyjni radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy w znacznie skromniejszej kwocie zgłosili pomysł do uchwalanego właśnie budżetu województwa. Spotkał się z drwinami Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego (celowali w tym Jarosław Dworzański i Cezary Cieślukowski), którzy go odrzucili jako bezsensowny. Po kilku miesiącach radni KO i PSL przejęli naszą ideę, jednak drastycznie obcięli finansowanie proponowane przez PiS, serwując mieszkańcom i przedsiębiorcom jedynie symboliczne wsparcie.
Obecna pula programu to ledwie ułamek kwoty niezbędnej do stworzenia stabilnego i silnego impulsu gospodarczego dla regionu. Skutki rażąco niskich nakładów finansowych były aż nadto widoczne w I turze czeku. Z kategorii ogólnej czeki wyprzedały się w rekordowym czasie – zaledwie 1 minuty i 15 sekund! Seniorzy i rodziny wielodzietne również wyczerpali swoje pule błyskawicznie. Sytuacja, w której tysiące chętnych odchodzi z kwitkiem po minutowej walce w systemie, to bezpośredni dowód na to, że urzędnicy zafundowali branży skromną kroplówkę zamiast solidnego zastrzyku gotówki. Wcześniejsze nabory - jeszcze pod nazwą bonu turystycznego - też rozchodziły się w kilka minut, a setki tysięcy chętnych krytykowały nabór, skromne środki wściekając się na stratę czasu i wadliwie działające serwery.
Co istotne, statystyki wskazują na ogromny potencjał Podlasia – dane GUS i systemów rezerwacyjnych pokazują wzrost liczby rezerwacji o blisko 13% w skali roku oraz o ponad 60% w porównaniu z 2024 rokiem. Sam marszałek podkreśla, że program pozwolił wygenerować imponujący zysk reklamowy dla regionu. Tym bardziej zdumiewa fakt, że przy tak rewelacyjnych wynikach i rosnącym zainteresowaniu województwem, Urząd Marszałkowski nie zdecydował się na przekazanie proporcjonalnie wyższych środków na ten cel. Przeznaczenie zaledwie 800 tys. zł na II turę przy bonie o wartości 300 zł to zaledwie kropla w morzu potrzeb podlaskich hotelarzy i restauratorów.
Jedyną istotną nowością nadchodzącej tury ma być uruchomienie 2 października aplikacji lojalnościowej CzekAppka (na stronie checkapka.pl), która ma połączyć turystów z lokalnymi przedsiębiorcami i umożliwić zbieranie zniżek na usługi, restauracje czy atrakcje. Nie zmienia to jednak faktu, że bez radykalnego zwiększenia samej puli bonów – tak jak od początku postulował portal ddb24.pl – potencjał akcji pozostanie w dużej mierze zmarnowany. Przed nami jeszcze druga i trzecia tura naboru, jednak przy obecnych nakładach finansowych większość zainteresowanych znów obejdzie się smakiem.
Ciągle mizerne wsparcie na turystykę (teraz składają się na to pieniądze pochodzące w Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz województwa podlaskiego) nie przeszkadza pławić się w propagandzie sukcesu marszałkowi Prokorymowi i członkowi Zarządu Bogdanowi Dyjukowi, do których dołączył jeszcze poseł KO Krzysztof Truskolaski. Ten ostatni w pogoni za lansem dopisuje się w zasadzie do każdej nowej inicjatywy naiwnie wierząc, że mieszkańcy województwa uwierzą w jego możliwości, dobrą wolę i intelekt.
Czy udało Wam się zdobyć Podlaski Czek Turystyczny w I turze, czy również odbiliście się od przeciążonego systemu? Co myślicie o kwocie wsparcia oferowanej przez samorząd? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze