10°C pochmurno

Słowo po niedzieli: Czy ty wiesz co my robimy tym Misiem?

Felietony, Słowo niedzieli wiesz robimy Misiem - zdjęcie, fotografia

Jako, że jest już właściwie po świętach, mogę chyba sobie pozwolić na kilka słów komentarza odnośnie pożegnania się z czwartym najsłynniejszym w Polsce Misiem. Pierwszego pożegnaliśmy już dawno temu – Uszatka, potem rozstaliśmy się z Koralgolem, jeszcze później z Misiem, który latał nad Warszawą dzięki prezesowi klubu Tęcza. Czwartym był słynny w ostatnich miesiącach, najmłodszy Misiek, o imieniu Bartłomiej.

Spieszmy się kochać Miśki, tak szybko odchodzą. Tylko za mego życia to już czwarty Misiek, który nie wytrzymał próby czasu i układanek politycznych. Pierwsze dwa, czyli Uszatek i Koralgol, dziś by nie miały szans funkcjonowania także i z innych względów. Nie miały mieczy świetlnych, nie używały zaklęć, nie walczyły z siłami zła, ani nawet nie wychowywały się w tęczowej rodzinie, więc kompletnie to nie polityczne, a już na pewno nie proeuropejskie. Zatem miejsca dla nich dziś nie ma. I patrząc na współczesny świat, już nie będzie. Trzeci Misiek gdyby nie rymcnął o glebę z samolotu, to dziś miałby się całkiem nieźle. Schemat postępowania z takim miśkiem sprawdza się w obecnych czasach może nawet i lepiej niż w czasach PRL-u.

Ostatni Misiek zaczynał dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nosił teczki za kim trzeba, udzielał się w młodzieżówce, był pod ręką w razie czego i nie ma się co dziwić, że wylądował na odpowiedzialnym stanowisku. Nie on pierwszy i zakładam, że nie ostatni. W internetach już latają zdjęcia Tomasza Siemoniaka, który jako wielce doświadczony specjalista od rzeczy bliżej nieznanych, został w wieku 29 lat dyrektorem TVP1. Latają także inne zdjęcia i informacje odnośnie innych Miśków. Ja jednak nie będę się skupiała na tych, które latają po internetach, ale bardziej tych, które w ogóle nie latają. A powinny. Przynajmniej lokalnie.

Oto w Białymstoku takich Miśków, co to robili błyskotliwe i błyskawiczne kariery, też mamy. Jednym z nich jest nawet całkiem przypominający wyglądem i posturą Bartłomieja – Przemysław. Mocno, a nawet bardzo mocno przed 30-tym rokiem życia, tak dobrze nosił teczkę i ulotki w kampanii prezydenckiej, że po wygranych przez Tadeusza Truskolaskiego wyborach samorządowych w 2006 roku trafił od razu do urzędu miejskiego. Przemysław Tuchliński był i jest tak wybitnym specjalistą od spraw najważniejszych w mieście, że dość szybko został nawet dyrektorem gabinetu Tadeusza Truskolaskiego, którą to funkcję pełni do dziś.

Co jeszcze go łączy z Misiewiczem oprócz błyskotliwej kariery urzędowej? Zdecydowanie odznaczenie państwowe! Nadane z rąk samego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jeśli jesteście ciekawi za co order trafił do dyrektora gabinetu prezydenta Białegostoku – już wyjaśniam. Otóż za organizację świąt i uroczystości o charakterze państwowym. I to wcale nic wielkiego, że Przemysław Tuchliński właśnie takie ma zajęcia powierzone w ramach normalnych obowiązków służbowych. Mimo to odznaczenie do niego trafiło i nikt nawet nie próbował uzasadniać jego przyznania. Bo i po co? Jest przyznane, to jest, nie ma co drążyć tematu.

W każdym razie teraz będzie można sobie to wpisać do CV i może się gdzieś kiedyś jeszcze przyda. Może w Parlamencie Europejskim? Może w polskim Sejmie? To, że wcześniej Przemysław Misiek Tuchliński nie miał żadnego doświadczenia zawodowego, to nikomu i niczemu nie przeszkadzało. Wyrobił się chłopak, nabrał dziś ogłady i doświadczenia, więc wszystko gra.

Mamy też i kolejnego lokalnego Miśka, dziś już doświadczonego polityka. Bo też w urzędach kilku nabrał doświadczenia i dziś nikt nie zarzuci, że się nie zna. Może się zdziwicie, ale chodzi o Macieja Żywno, który dziś jest wicemarszałkiem województwa. A kiedy zaczynał karierę, trafił praktycznie z marszu i też do urzędu miejskiego. On raczej teczki nie nosił. Ale zapewne kompetencje dała mu działalność w harcerstwie i potem już poszło jak po maśle. Kiedy trafił do pierwszego z urzędów, czyli do miejskiego, też był mniej więcej w wieku Bartłomieja Misiewicza. Miał 30 lat i już wówczas pełnił rolę sekretarza miasta. Potem szybko został wojewodą podlaskim, później wicemarszałkiem i kariera się toczy aż miło popatrzeć.

Jeszcze jeden Misiek, który zdecydowanie swoimi wybitnymi osiągnięciami w biznesie wylądował ostatecznie w Sejmie, wkrótce także sobie wpisze w CV coś, czego nikt z jego rówieśników nie ma. Krzysztof Truskolaski – bo o nim tu mowa – to przedsiębiorca z sukcesami, zatrudniony na umowę zlecenie. Postawił pewnie niejedną firmę na nogi. Zajmował się tak ważnymi i poważnymi rzeczami, że aż nie umiał ich wymienić. Z przepracowania nie wiedział nawet gdzie pracuje i że jednak nie jest przedsiębiorcą, ale pracownikiem przedsiębiorcy. Nie mam pojęcia, jak sobie teraz te firmy radzą bez takiego fachowca.

Ja się tu dziwię okrutnie. Bo gdybym to ja miała pracować na umowę zlecenie za takie pieniądze, jakie wskazał w oświadczeniu majątkowym Krzysztof Truskolaski, w życiu nie zamieniłabym tej pracy na stresujące i wyczerpujące zajęcie, jakim jest posłowanie. I to za dużo gorsze pieniądze. Ale czego się nie robi ku chwale Ojczyzny. Kruszył beton w kampanii wyborczej, co to jego osobisty ojciec położył w Białymstoku, a ostatnio jeszcze szarpie się z prokuraturą nomen omen w sprawie Bartłomieja Misiewicza.

Paru Miśków jeszcze lokalnie się znajdzie, ale to już zostawię na inny wątek. Teraz zastanawiam się, czym zajmować się będą opiniotwórcze media, jak już Misiewicza nie ma? Gospodarka, podatki, prawo, rynek pracy, to tak nieistotne pierdoły, że trzeba było aż dwa dni wałkować temat Miśka. To jest w końcu sprawa wagi państwowej i bezpieczeństwa narodowego. Aż dziw bierze dlaczego duże media nie podjęły jeszcze tematu Misia Uszatka i Koralgola? Może dlatego, że nikt ich nie wyrzucał? Nie wiem, nie będę dociekała. Nie mój to problem. Przed świętami miałam trochę inne zajęcia na głowie niż zajmowanie się Misiami. Ale że podczas świąt człowiek rozważa nad różnymi rzeczami, swoje rozważenia nad Miśkami, właśnie teraz opisałam.

Dobrze, że u nas lokalnie jeszcze jakieś Miśki zostały. One odpowiadają żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To są Misie na skalę naszych możliwości. Wiecie, co my możemy zrobić tymi Misiami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze i to nie jest nasze ostatnie słowo. Moje słowo po niedzieli też nie jest ostatnie. Tymczasem spokojnej nocy. I może niech Wam się jakiś Miś przyśni.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Czy ty wiesz co my robimy tym Misiem? komentarze opinie

  • gość 2017-04-18 07:41:54

    Skoro uszczypnęła Pani kilku Misiów - zapytam Panią. Czy stawia Pani znak równości pomiędzy misiem Maciejem Ż. a misiem Bartłomiejem M.? Proszę o nieco pokory w personalnym recenzowaniu. ZHP nie była zbrodniczą organizacją. A Pani nie jest aż tak piękna by grafika wypełniała lwią część "obiektywnego" artykułu...

  • gość 2017-04-18 09:10:41

    Halo halo, coś nie tak wyszło pani "redaktor". Żywno przede wszystkim ma tytuł magistra, a zanim "wskoczył" do urzędu miejskiego kilka lat pracował w ośrodku kultury w Wasilkowie. Prawdę mówiąc to pani jest Miśkiem, nie pracowała pani w żadnej porządnej redakcji, nie uczyła się zawodu i od razu została redaktorką naczelną

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2017-04-18 13:09:27

    Może dlatego, że to mój prywatny portal, którego jestem właścicielką. Może ja się nie znam, a może i jest to ewenement w Polsce lub na świecie, żeby właściciel był szefem. Przecież normalnie dzieje się odwrotnie. Właściciel zapewne bywa pracownikiem podległym innemu komuś w swojej własnej firmie. I niestety pudło. Pracowałam już wcześniej w mediach, również jako szefowa

  • gość 2017-04-18 15:05:23

    Tego, że pani pracowała wcześniej w mediach, nie wiedziałem. Ale to, że Żywno zanim został wicemarszałkeim czy wojewodą był magistrem, kierownikiem domu kultury i sekretarzem miasta pani musiała wiedzieć. Więc jednak za dużo pani w tych mediach się nie nauczyła. Bycie właścielką portalu czy redaktorką naczelną nie zwalnia z powinności zachowania etyki i rzetelności. Wystarczy wejść na Wikipedie.

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2017-04-18 15:21:44

    Rozumiem, że jak był jeszcze młodszy, to jednak był starszy od Misiewicza, kiedy był kierownikiem domu kultury? I karierę zaczął od konkursów, które powygrywał, bo był najlepszy? Tak? O to chodziło?

  • gość 2017-04-18 19:41:46

    Nie ma sensu rozmawiać z panią. Felieton jest zwyczajnie kiepski. Bez tołku. Do jednego worka wrzuca pani osoby wybrane na funkcje przez wyborców, osoby, które zaczynały tzw. karierę po uzyskaniu tytułu magistra z osobą, która została dyrektorem gabinetu jednego z najważniejszych ministrów nie posiadając nawet licencjatu. Nikt by się panem Bartłomiejem M. nie zainteresował, gdyby był magistrem i został szefem ośrodka kultury w Wasilkowie czy gdzieś pod Warszawą. Doskonale pani o tym wie.Ten poziom pisaniny jest tak żenujący, że wchodzę na tę stronę po raz ostatni. Szkoda czasu. Skoro to jest prywatny portal i pani jest właścicielką, proszę wysłać siebie do szkoły dziennikarskiej.

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2017-04-18 21:56:35

    Dziękuję, nie skorzystam. Ma Pan parwo do oceny felietonu, tak jak ja mam prao do oceny osób publicznych. Różnica polega na tym, że ja mogę się nie zgadzać, ale akceptuję inny punkt spojrzenia, a Pan nie. I proszę pozdrowić kolegę Maćka :)

  • Łukasz Jakonuk 2017-04-19 12:51:23

    Pani Adnieszko z debilami nie ma co dyskutowac.Niech ci goście wyjaśnią sprawę obecnego wyboru 50 MISIEWICZÓW TRUSKOLASKIEGO na dyrektorow placówek oswiatowych w Bialymstoku

  • Gość - niezalogowany 2017-04-19 20:49:05

    Zieloni górą! Poseł Truskolaski jest the Best i pani mu zazdrości urody i prezencji oraz przedsiębiorczości. Te wypociny niczego nie zmienią. Truskolascy górą!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Felietony, Białystok - więcej informacji