Felietony, Słowo niedzieli Fahofcy fszystkiego! - zdjęcie, fotografia

W tytule felietonu nie ma żadnego błędu. A dlaczego nie ma, przekonacie się sami czytając ten felieton do końca. Bo zauważyłam ostatnimi czasy, że strasznie nam się namnożyło specjalistów, od niemal wszystkiego. Dosłownie niemal od wszystkiego, bo na szczęście jeszcze nie od wszystkiego. Pytanie tylko co dalej i co jeszcze?

Nie wiem czy zauważyliście, że teraz wszędzie pełno mądrych i najmądrzejszych. Znają się prawie na wszystkim. Choć nie skończyli żadnych specjalistycznych szkół, żadnych specjalistycznych kierunków studiów, nie pracowali w danej branży ani jednego dnia, ale znają się lepiej niż ci, którzy w danym zawodzie zęby zjedli. I nawet nie tylko swoje własne, ale jeszcze i swoich poprzedników. Żeby daleko nie szukać, zacznijmy od własnego podwórka. Cofnijmy się kilka lat wstecz, bo wtedy to po raz pierwszy w Białymstoku znaleźli się fahofcy od faszyzmu, rasizmu i innych izmów. Dziś wiadomo, że wyspecjalizowali się najbardziej w idiotyzmach oraz oszustwach.

Dwóch kolesi zaczęło sobie prowadzić Teatr TrzyRzecze, ale że ze sztuki marny zarobek, a dotacje było, nie było, jednak trzeba było rozliczać, a nie przejadać po knajpach, za które też później nie było komu płacić, postanowili wcielić się w rolę prokuratury i tropić faszystów, neonazistów, których znajdowali wszędzie. A najbardziej tam, gdzie już ktoś znalazł ich pierwszy lub tam, gdzie ich w ogóle nie było. Z czasem jeden fahofiec dostał wyrok jak typowy kryminalista, a drugi na razie jest podejrzany za podobne czyny. A jako, że pomieszkiwali sobie jakiś czas w Białymstoku, to uznali się za znawców nie tylko całego miasta, ale i znacznej części całego województwa. Do tego stopnia, że jak pod Wodzisławiem inni fahofcy promowali faszyzm wafelkami w czekoladzie po krzakach, to oczywistym było, że winni temu są mieszkańcy Białegostoku, jako ta niewykształcona ciemnota.

W każdym razie, potem fahofość kryminalisty i jego współpracownika była już tak ogromna, że za chwilę się może okazać, że prokuratura, ani sądy nie są do niczego potrzebne. Dwóch kolesi, od „dej mi na pozew” na profilu, którego przecież nie prowadzą, stawiają zarzuty komu popadnie i wydają wyroki na różnych ludzi, nazywając ich rasistami, homofobami, faszystami i wszystkim innym, a linczujący motłoch wykonuje owe wyroki kasowania takich jednostek ze społeczeństwa. Nie w sensie dosłownym, ale wystarczająco dotkliwie, aby ktoś stracił pracę, możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, albo choćby publikowania własnych przemyśleń. I najważniejsze – nie ma absolutnie winnych, którzy stawiają publicznie zarzuty, a później wydają wyroki na ludzi, którzy bardzo często winni są jedynie tego, że się urodzili.

To nie jedyni fahofcy, jacy nam się objawili w ostatnich czasach. Od kilku lat coraz aktywniej działają ci, co to znają się na wszelkiej przyrodzie, roślinkach, zwierzątkach, a najbardziej na zagrożeniach ekologicznych. Podobnie jak opisani wyżej fahofcy, nie skąpią apeli o wpłaty od tych, co fahofcami nie są, albo jeszcze się nimi nie czują. Dlatego mamy na ten przykład super zadbaną Puszczę Białowieską, na którą też zbierali pieniądze, by ją ochronić. No to ochronili. Do tego stopnia, że dzięki nim już około miliona drzew jest całkowicie martwych, a leśnicy, którzy pokoleniami opiekowali się lasami i Puszczą, okazało się, że gówno tam wiedzą. Mimo, że zawód leśnika bardzo często przechodzi z ojca na syna, że leśnik zna swój obszar jak własną kieszeń, to musi teraz słuchać aktywistek z dredami na głowie i aktywistów w bandankach, bo naczytali się oni w internetach, że las to se sam poradzi.

Moim zdaniem ci aktywiści powinni wziąć przykład z samych siebie i w razie choroby też czekać, aż ich własny organizm sam sobie poradzi. Bo przecież w średniowieczu, jak i później, nie było tomografów komputerowych, rezonansów, a nawet skalpeli chirurgicznych. Ba! Nie było nawet strzykawek do pobierania krwi czy robienia zastrzyków. Kiedyś to w ogóle nie było nawet koła, żeby zbić z desek wózek inwalidzki. A ludzkość przecież też jakoś przeżyła tysiące lat. Co nie? I w sumie to nie wiem dlaczego nie ma jeszcze aktywistów medycznych, którzy pouczaliby chirurgów jak robić operacje, albo choćby i ratowników medycznych odnośnie tego, jak przewozić poszkodowanego z wypadku? Za to znaleźli się już aktywiści, co pouczają psychiatrów i psychologów w temacie tego, jak mają pomagać pacjentom borykającym się z kłopotami psychicznymi lub tożsamościowymi.

Ale wracając do fahofców ekologicznych. Nie dalej jak przedwczoraj trafiłam w internetach na reklamę jednej z organizacji, która zachęcała do obejrzenia filmu o jej działalności. O tym, jak wiele zrobiła i pomogła. Jeden z internautów pytał aż trzy razy o choćby jedną sprawę, w której udało się osiągnąć jakikolwiek sukces. Otrzymał w odpowiedzi linka do strony, żeby sam sobie znalazł. Internauta nie chciał szukać wśród wielu artykułów w zdecydowanej większości odnoszących się do tego czym jest ta organizacja i do jakich spraw się odnosi. A skoro nie chciał, to żadnego, nawet jednego przykładu na pożyteczność organizacji nie otrzymał. Ale ja tam zajrzałam i dlatego mogę stwierdzić, że z setek wpisów o tym jak owa organizacja jest potrzebna, niewiele było o faktycznej działalności. Ale jedna rzecz mnie urzekła. Bardzo! Otóż organizacja pochwaliła się, że zaangażowała dziesiątki tysięcy uczestników do tego, żeby udało się jej postawić aż 100 drewnianych bud, zwanych ulami, w których miały zamieszkać pszczoły. Naprawdę! Dziesiątki tysięcy ludzi było potrzeba do tego, żeby wybudować 100 uli. A wystarczyłby jeden aktywista, który wysłałby maile o tej samej treści do powiedzmy 200-300 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, z prośbą, aby wybudowali ze środków gminnych po jednym ulu.

Ale zostawmy to… bo jeszcze by się okazało, że fahofcy się nie znają, bo przecież się znają najlepiej na wszystkim. A już na pewno lepiej od tych, którzy latami się uczyli. No właśnie… uczyli. Okazało się, że niektórzy nauczyciele też się nadają co najwyżej do pchania taczki. Bo do szkół chcą wchodzić edukatorzy, co to znają się lepiej na pracy z dziećmi i z młodzieżą. Wiedzą, co im trzeba wkładać do głów. W zasadzie to pewnie za jakiś czas może się okazać, że znajomość języka ojczystego nie jest do niczego potrzebna. Wszystkie komputery i telefony mają słowniki, więc wystarczy mieć sprawne palce i znać kilka słów, a telefon z komputerem załatwią resztę. Podpisać się w urzędzie? Po co to komu! Tylko zawracanie fujary.

Lepiej znać inne rzeczy, bardziej przydatne, jak choćby prawidłowe nakładanie tęczowej spódniczki, żeby genitalia nie wystawały. Chociaż z drugiej strony… czemu miałyby nie wystawać, przecież jesteśmy wszyscy tacy sami, albo różnimy się od siebie płcią – choć tu w zależności od edukatorów, zdania są podzielone. A biologia? Przecież nie ma żadnego znaczenia… chyba, że chodzi o gwałty na krowach, albo ratowanie jajek przed zjedzeniem, bo jajko to zarodek i trzeba życie chronić od samego poczęcia. Zaś zarodek ludzki, to nieistotny zlepek komórek, które – jak już głoszą niektórzy – lepiej zjeść, żeby nie przeciążać naszej planety dodatkowymi osobnikami gatunku ludzkiego. Fahofcy wiedzą zawsze najlepiej.

Choć jeszcze brakuje fahofcuf od choćby wspomnianych operacji chirurgicznych, czy prowadzenia pociągów lub samolotów, brakuje ich w oraniu pola, czy kopaniu rowów, to z takim postępem, jaki jest widoczny w ostatnich latach, znajdą się od wszystkiego zapewne szybciej niż mi się i wam wszystkim wydaje. Jest tylko jeden problem. Bo jak już się zaczną tacy fahofcy wtryniać kompletnie wszędzie, u kogo normalny człowiek znajdzie rzeczywiście fachową pomoc i czy taka pomoc nie będzie przypadkiem zakazana?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Fahofcy od fszystkiego! komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-10-28 21:21:38

    Od takich "fahofcow" od piora i felietonow strzez nas Panie !

  • gość 2019-10-29 14:48:19

    widac ze felietonistka to pierwszy i ostatni fhofiec DBD .... przykro , bo inteligentni mieszkancy miasta i portal zasluguja na duzo wiecej. No ale pani prezes rzadzi i pisze......

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2019-10-29 15:08:15

    I wyszedłeś na idiotę, którego największym osiągnięciem jest dostęp do klawiatury. Prezesem jestem ja w tej spółce, która wydaje tytuł Dzień Dobry Białystok. Redakcja jest moją własnością. A teraz trollu... odmaszerować do bolszewików, raz, dwa!

  • gość 2019-10-29 17:04:11

    W sumie gość ma całkowitą rację jest pani nieobiektywna, a na pytania reaguje pani agresją i słowami bardziej pasującymi do gimnazjalistki niż do redaktor.

  • gość 2019-10-29 17:09:56

    Odnośnie leśników. Sędziowie i prokuratorzy również tkwią na stołkach pokoleniami. Czy uważa pani, że zawsze mają rację ? Większość tematów traktuje pani bardzo wybiórczo i nieobiektywnie . Zgadzam się z gościem, że marnuje pani potencjał tego partalu, szkoda .

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2019-10-29 17:23:57

    Proszę się zapoznać z definicją felieton, a później wrócić i komentować już na temat
    Felieton (fr. feuilleton – zeszycik, odcinek powieści) – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora.

  • gość 2019-10-29 22:02:20

    Właśnie skomentowałem pani osobisty punkt widzenia , w szczególności sposób w jaki odnosi się pani do czytelników kimkolwiek by oni nie byli wyzywanie od idiotów, troli i bolszewików . Czy to jest również w tonie osobistym i w lekkiej formie ?

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2019-10-29 22:40:33

    To musi Pan czytać dokładniej co piszą czytelnicy o mnie i do mnie, abym miała się do czego odnosić. Czy jak ktoś nie podziela Pana punktu widzenia, to musi Pan szukać innych wpisów, żeby jakoś uzasadnić, że Pański punkt widzenia ma jakikolwiek sens?

  • gość 2019-10-29 23:21:03

    Niczego nie muszę uzasadniać . Napisałem co czuję i proszę mi wierzyć wiele osób z mojego otoczenia podziela moje poglądy odnośnie portalu DDB. Szkoda, że w takim kierunku to poszło, bo na prawdę myślałem, że będzie to czołowy portal o lokalnych problemach naszego miasta. Niestety wyszło inaczej. Mimo wszytko życzę powodzenia.

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2019-10-29 23:27:44

    Skoro nie musi Pan nic uzasadniać, to i ja nie muszę. A skoro się Panu treści nie podobają, nie musi Pan otwierać w internecie strony DDB. Nie zmuszam do tego ani Pana, ani Pana znajomych. Możecie sobie razem założyć własną redakcję i uczynić z niej czołowy portal o lokalnych problemach. Trzymam kciuki

  • Tasak - niezalogowany 2019-11-02 08:01:41

    Wyrosła konkurencja dla wyborczej w tworzeniu opinii i poglądów więc dyżurni trolle z gazety Zwalczają konkurenta jak mogą, na razie faza ośmieszanie, co potem?

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama