11°C bezchmurnie

Taka gmina: Truskolaskiego Tadeusza nic nie wzrusza czyli jak gasić pożar napalmem

Felietony, gmina Truskolaskiego Tadeusza wzrusza czyli gasić pożar napalmem - zdjęcie, fotografia

Zawsze zastanawiało mnie jak w starożytnym Rzymie żoną cesarza czyli wzorem dla kobiet z wyższych sfer mogła być Messalina. Przy czym nie interesował mnie obyczajowy aspekt tego zjawiska, a bardziej ciekawił psychologiczny (a może wręcz psychiatryczny): jak głęboka może być hipokryzja, która bielą określa głęboką czerń. Ten sam rodzaj psychologicznego zaciekawienia mam przy Tadeuszu Truskolaskim: jakim cudem dalej uważa się, za niezależnego kandydata, który mienił się wrogiem polityki partyjnej w samorządzie? I gdzie hołd składany cnocie (tak określa się hipokryzję) zmienia się w hołd składany czemuś odwrotnemu?

Gdyby jakimś cudem komuś umknęła ta informacja: Tadeusz Truskolaski po raz czwarty kandyduje na fotel prezydenta Białegostoku. Robi to z poparciem Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej, które wyrazili osobiście ich szefowie odwiedzając Białystok. Katarzyna Lubnauer i Grzegorz Schetyna osobiście namaścili Truskolaskiego na kandydata odzierając go z szat bezpartyjności, w które - fałszywie - stroił się przez ostatnie lata. I teraz najlepsze: Truskolaski dalej twierdzi, że jest niezależny. Mimo tego, że arcykacykowie partyjni specjalnie przybyli z Warszawy (Schetyna i Lubnauer) wspierani przez lokalnych wodzów (Tyszkiewicza i prezydenckiego syna Krzysztofa) ogłosić miastu i światu, że Truskolaski jest ich kandydatem, ten ostatni dalej uważa, że jest niezależny. To nie jest już hipokryzja, to coś na co trzeba wymyślić nowe słowo, bo obecny język polski jest za ubogi. 

Przez cały ubiegły tydzień byłem poza Podlasiem, ale uważnie śledziłem doniesienia napływające z Takiej Gminy. Kiedy usłyszałem słowa Tadeusza Truskolaskiego na dwupartyjnej konwencji wyborczej, w której powiedział "Chcemy rządzić w pełni samodzielnie, żeby nie realizować celów narzucanych gdzieś z Warszawy. Będę pielęgnował swoją niezależność" to zdębiałem. Zadzwoniłem do osób obecnych na konferencji upewniając się, czy ktoś nie przeinaczył tych słów. Ale nie - prezydent w Spodkach pielęgnował swą niezależność wśród znanych bezpartyjnych działaczy Schetyny i Lubnauer. Deklarował także samodzielność od Warszawy przyjmując kandydaturę z rąk osób rządzących ze stolicy. Co więcej - moi rozmówcy twierdzili, że mówił to z przekonaniem i wydawał się wierzyć w swoje słowa. Jeśli się nie mylili to znaczy, że prezydencki kontakt ze światem jest zaburzony w stopniu wręcz chorobliwym.

Skoro Truskolaski wbrew faktom twierdzi, że będzie pielęgnował niezależność i robi to chwilę po tym, kiedy publicznie ogłoszono, że ją przehandlował za cenę fotela prezydenckiego to chyba już pora na opinię lekarza. Notabene: to partyjne namaszczenie nie jest bezwarunkowe, bo - jeśli wygra - to będzie rządził pod dyktatem swoich zastępców z PO. Co więcej: nie będzie miał wpływu kto nimi będzie, bo nie wierzę, że znani demokraci partyjni Schetyna i Tyszkiewicz zostawią mu jakieś pole manewru. Zwłaszcza ten ostatni - po tym jak został parę razy okiwany przez Truskolaskiego - teraz nie pozwoli prezydentowi na zbyt wiele. Co do Nowoczesnej to ta na Podlasiu istnieje wyłącznie na papierze. Nie będę się znęcał nad Katarzyną Lubnauer, która wiedzę o Białymstoku czerpie z rozmów z lokalnymi taksówkarzami (tak wynika z jej wypowiedzi) i z synem prezydenta, ale jej poparcie ma (i będzie miało) znaczenie wyłącznie psychologiczne (przy czym nie mogę się zdecydować czy doda ono czy też jednak odejmie te promile procenta do elektoratu Truskolaskiego i wspólnej listy Koalicji Obywatelskiej). Konserwatywny prezydent odwołujący się do religijnego elektoratu (katolickiego i prawosławnego) wspierany przez panią filozof z arcyliberalnym antyklerykalnym zacięciem i feministycznymi przekonaniem może być dużym balastem dla tradycyjnych wyborów TT.

Trudno nie zauważyć, że białostoccy Nowocześni tylko zabrali się z prezydentem do wspólnej jazdy Platformy Obywatelskiej po przejęcie pełni władzy w Białymstoku. Bo jeśli komuś się wydaje, że ta kampania toczy się o reelekcję Tadeusza Truskolaskiego i jego ekipy to niech szybko oprzytomnieje. Nie znam szczegółów porozumienia, ale było ono wałkowane od wczesnej wiosny (w kwietniu wygadał się o tym poseł Jerzy Meysztowicz). I musiało być wyjątkowo parszywe skoro przed jego ogłoszeniem szeregi Truskolaskiego opuścił Adam Poliński, który różne już rzeczy widział w białostockim magistracie. Odchodząc mówił, że robi to w proteście przeciw rządom partii w samorządzie. Teraz widać przeciw czemu protestował. A Poliński - przypomnę - był mózgiem i genius loci obozu Truskolaskich. 

Notabene to właśnie treść tego porozumienia powinna być istotnym elementem kampanii wyborczej. Przeciwnicy prezydenta powinni mu uniemożliwić strojenie się w bezpartyjne piórka sługi mieszkańców. Powinni przypomnieć, że jego walka będzie toczyła się o to by przez 4 lata był sługą Platformy (Nowoczesnej celowo nie wymieniam bo to partia widmo lub nazwa kanapy w mieszkaniu pana prezydenta), a nie białostoczan. Skąd to moje przekonanie? Ano ze słów samego Truskolaskiego, który w kwietniu mówił w różnych wywiadach o rozmowach z Nowoczesną i PO twierdząc, że stawką jest sejmik i rada miasta. I dodawał: "Priorytetem dla Platformy i Nowoczesnej jest oczywiście samorząd województwa." Oznacza to, iż Platforma uznała Truskolaskiego senior za zbyt słabego do walki o sejmik i że nie będzie w niej atutem. Gdyby było inaczej to pomagał w zdobyciu dodatkowego mandatu z listy białostockiej, który to mandat - w ostatecznym rozrachunku - mógłby mieć znaczenie dla potencjalnej koalicji "Wszyscy przeciw PiS-owi". Tymczasem wyznaczono mu zadanie reelekcji w mieście. Oznacza to także, że PO nie chce widzieć Truskolaskiego w jakiejkolwiek roli poza miastem: ani w Europarlamencie ani w województwie ani w Parlamencie. Są dwie możliwości: w PO uznano, że elektorat Truskolaskiego - mimo różnych sondaży tkanych z mchu i paproci - kurczy się, albo kompetencje i osobowość prezydenta są tego rodzaju, że nie nadaje się on do niczego więcej niż kontrolowane rządy w mieście. Albo i jedno i drugie. 

Wracając do sondaży: dane publikowane triumfalnie przez jego zwolenników głoszą, że prezydent ma szanse wygrać w I turze. No i że wręcz deklasuje przeciwników. Jeśli tak jest, to po co mu było to wsparcie Platformy? Po co ten serwilizm z namaszczeniem przez Schetynę? Ano dlatego, że jego elektorat od lat się kurczy i coraz więcej osób jest nim rozczarowanych do tego stopnia, by głosić się jego przeciwnikiem. I teraz rolą każdego kontrkandydata Truskolaskiego będzie przekonanie opinii publicznej, że to właśnie on jest w stanie pozbawić go władzy. I tu zaczyna się problem: każdy ma piętę achillesową, w którą łatwo trafiać. Dodatkowo kandydatów jest wielu, co rozprasza głosy przeciwników Truskolaskiego i zniechęca wahających się, by przestali wspierać obecnego prezydenta. Bo przeniesienie głosu to nie jest prosta czynność dla człowieka tylko zniechęconego do Truskolaskiego. Trudno poprzeć kogoś, kto nie ma szans wygranej, bo to de facto porażka wyborcy, a nikt nie lubi przegrywać.

Sondaże - zwłaszcza te białostockie - mają jeszcze jeden feler: są robione z Warszawy i nie uwzględniają lokalnej geografii wyborczej oraz wielu zmiennych. Wystarczy bowiem, że prezydent lub któryś z jego zastępców dostanie po uszach z jakiegokolwiek powodu (bony na szkolenie, przetargi, trzy oberwania chmury które zaleją miasto itp.) i poparcie stopnieje jak bałwan w lipcu. Wystarczy, że jakieś wredne media pogrzebią w prywatnym życiu rodziny Truskolaskich i może się powtórzyć casus posła Pięty, któremu sprawy obyczajowe zakończyły karierę polityczną. Niespecjalnie mam ochotę dzielić się wiedzą o tym czy są jakieś trupy w tej szafie i niczego nie sugeruję. Wiem natomiast, że kampania wyborcza czasami wypłukuje różne brudy z różnych dziedzin i teraz może być tak samo. Z kolei białostockie sondaże sporządzane są przez magistrat lub partie i z tej przyczyny są tak samo wiarygodne jak lustereczko z bajki, które ma wybór: albo będzie rozbite albo uprzejmie skłamie. 

Ciekawi mnie kampania wyborcza i hasło Truskolaskiego. Na konwencji Platformy - kiedy wreszcie dopuszczono go do głosu - odwoływał się do "budzenia Białegostoku" pytając czy "teraz białostoczanie śpicie". Przyznaję, że słuchając tego parsknąłem śmiechem, bo takie pytanie mógł zadać ktoś, kto do władzy idzie z opozycji, ale... Tadeusz Truskolaski przyzwyczaił mnie do swojej pokrętnej logiki. Skoro - mimo partyjnych konwencji - uważa się, że jest niezależny to może kampanię oprzeć na krytyce obecnej władzy rządzącej miastem czyli... siebie samego. Nie zdziwi mnie nawet gdy zaprzeczy prawom fizyki (matematyce przeczył po wielokroć przy budżecie). W końcu we własnym przekonaniu jest w sprawach miasta tak nieomylny jak papież w sprawach wiary. Nie zaskoczy mnie jeżeli obieca budowę tego co właśnie zbudował, zapowie że jest zwolennikiem tego co przez 12 lat zawzięcie zwalczał i oznajmi, że jest przeciwnikiem układów, nepotyzmu i betonu, choć jest ich twórcą i gwarantem. A już słowo nepotyzm przy "karierze" jego syna nabiera w Białymstoku nowych znaczeń. W gruncie rzeczy nic mnie nie zdziwi. Proponuję - za darmo - hasło wyborcze na jego kampanię: "Truskolaskiego Tadeusza nic nie wzrusza" jako dowód na niezależność. 

Czy opozycja ma jakieś szanse? Spore, choć jej wielką wadą jest jej rozproszenie. Dlaczego? Bo ogromną wadą Truskolaskiego - nad którą nie panuje ani on ani jego otoczenie - jest przekonanie o własnej genialności. Prezydent wierzy głęboko w swoją moc opatrznościową i wizje i od lat uważa, że "Białystok to ja". Jest zdania, że co dobre dla niego to dobre będzie też dla miasta. I ta właśnie gigantomania, arogancja i pycha może być przyczyną upadku. Tym głównie zraził do siebie wielu białostoczan z niżej podpisanym na czele. Pycha i arogancja - to pięty achillesowe prezydenta, który napotykając na odmienne poglądy wybucha gniewem i eksponuje foch. Wcale nie będzie potrzebna zakonnica w ciąży na pasach przejechana przez prezydencką limuzynę. Do porażki wystarczy, że Truskolaski będzie sobą. A będzie, bo od dawna nie potrafi zachowywać się tak mu radzą ani naginać się do niczyjej woli. Tyle, że to trzeba jeszcze wykorzystać. Czy Jacek Żalek ze swoim bagażem transferów politycznych i lapsusów, Tadeusz Arłukowicz z dominującą potrzebą poprawności graniczącą z nijakością i pozostały plankton polityczny zdoła rozegrać ego i pychę prezydenta? Czy pokażą wystarczająco wyraźnie, że pod jego rządami Białystok zmienił się w prywatny folwark? Grzeczność, poprawność i merytoryczność to może być za mało, tak samo jak złym wyborem będzie skrajność, hipokryzja i tupet. W tym upatruję przyczyn tego, że Truskolaski ma duże szanse na reelekcję choć czeka go brutalna kampania połączona z grillowaniem jego ego i wytykaniem grzechów i grzeszków (ma ich bardzo dużo). 

Może to naiwne, ale mimo to wierzę, że w przyszłym roku Białystok będzie miał innego prezydenta niż Tadeusz Truskolaski. Bo świat wokół się zmienia, tak jak i zmienia się Polska. Dlatego koncepcja "żeby było tak jak było" jest przegrana także i w Białymstoku. A budowanie wizji, że Tadeusz Truskolaski - kieszonkowy satrapa i autokrata Takiej Gminy - ma być obroną przed centralizacją, którą ponoć lansuje rząd, to tak jakby w ramach walki z pożarem użyć napalmu. Są granice absurdu, których nie da się przekroczyć. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: bialystok.pl)


Taka gmina: Truskolaskiego Tadeusza nic nie wzrusza czyli jak gasić pożar napalmem komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-06-10 21:45:22

    Bardzo dobry i celny tekst z jedną uwagą-autor piszący o poprawności i nijakości Tadeusza Arłukowicza chyba nie kilka tygodni ale kilka lat spędził poza Taką Gminą. To Tadeusz Arłukowicz jako pierwszy wypowiedział posłuszeństwo Truskolaskiemu, mówiąc otwarcie o tym jak bezwolna i poddańcza jest wobec niego lokalna Platforma. Przypominamy wywiad w Porannym pod wiele mówiącym tytułem Niektórzy zapomnieli co to jest pokora.To Tadeusz Arłukowicz przeforsował jednopoziomowe trybuny za bramkami na Stadionie Miejskim, o które błagali niewzruszonego Truskolaskiego kibice. To on wbrew kłodom rzucanym pod nogi przez Truskolaskiego, wystraszonego po spektakularnym wyniku wyborczym Arłukowicza w wyborach do Europarlamentu że oto narodził się nowy lider, walczył o białostocką kulturę, sport i edukację, a nie godząc się na obrastanie magistratu w piórka arogancji i pychy na wiele lat przed Polińskim odszedł z UM. To zdaniem autora poprawność i nijakość ? Proszę sprawdzić w słowniku co znaczą te słowa, bo może myli je Pan z uprzejmością i szacunkiem do ludzi, faktycznie cechami polityka i samorządowca o których Białystok- mając takie a nie inne władze- może już nie pamiętać, co znaczą. #TeamArłukowicz

  • 2018-06-10 23:11:09

    Proponuję nie uprawiać propagandy wyborczej Tadeusza Arłukowicza ale przyjąć, że tak właśnie postrzegam to co teraz robi. Mgliście wiem co to uprzejmość i szacunek i odróżniam je od poprawności i nijakości. Dostrzegam też charakterystyczny rys tak zwanego "plemienia Truskolaskiego" czyli nadwrażliwość na krytykę objawiającą się atakami ad personam. I zaczynam się zastanawiać ile dawny współpracownik TT ma z nim wspólnych cech osobowościowych (być może nabytych w trakcie współpracy). Nie przypominam sobie skutecznej walki TA o to o czym napisano powyżej i nie postrzegałem go w czasie jego obecności w magistracie i za sterami PO jako szczególnie aktywnego przeciwnika prezydenta. Ale zaraz się dowiem, że jestem ślepy, a monopol na obiektywizm, prawdę i rolę rywala prezydenta ma TA. Przypomnę tylko, że od 2012 roku wojuję z prezydentem na różnych polach i jakoś nie dostrzegłem po tej samej stronie barykady pana Arłukowicza. Cenię go sobie wielce i mam do niego mnóstwo sympatii, ale akurat nie za to, że był w opozycji wobec TT... Tyle ze strony autora. Przemysław Sarosiek

  • Gość - niezalogowany 2018-06-11 05:15:49

    Każdy inny kandydat będzie lepszy gdyż gwarantuje wymianę kadr. Urzędnicy wiedząc kolejny raz że nikt ich nie rozliczy stają się coraz bardziej bezczelni. Za nic mają nasze potrzeby.

  • wkoronkiewicz - niezalogowany 2018-06-11 09:56:58

    "Polityczny plankton"? Panie Redaktorze!! Żebym Panu czasem nie przyplanktonił!!!

  • Tadeusz - niezalogowany 2018-06-11 10:19:59

    Przemku, jako poprawny i nijaki, w taki wlasnie sposob odniose sie do powyzszygo. Jedynym przejawem braku poprawnosci bedzie brak polskich znakow. Zatem...krepuja mnie reakcje i opinie prezentowane przez goscia z teamu. Sam postrzegam siebie raczej tak, jak Ty mnie postrzegasz. Taka, jak by to ujela red Siewiereniuk, mieka faja. Od malego unikalem konfliktow i walki. Nie sprzeciwiajem sie zastanemu porzadkowi rzeczy, akceptujac bieg wydarzen bez zbednych protestow. Ulegalem kolegom. Balem sie odrzucenia prze grupe. Stad moje zaangazowanie w dzialalnosc opozycji w okresie schylkowego PRL. Dodatko wiedzialem, ze komuna upadnie. Zero ryzyka. To dlatego. A kiedy upadla, popadlem w serwilistyczne klimaty jeszcze bardziej, jako zasade wybierajac wspolprace ze slabszymi, aby nie draznic silnych. Bo moga skrzywdzic. Dlatego bronilem, wbrew woli Tadeusza i Roberta, "Bialostoczan". I nawet udalo mi sie. Przed sadem krajowym PO. Ale, jak zwykle, wymieklem i wobec oddolnego kontrataku lokalnych sedziow, z Lukaszem P. na czele, bylem bezradny. Dlugo by opisywac moje zaniechania i porazki wynikajace oczywiscie z poprawnosci, nijakosci, braku charakteru. Pelna zgoda. Z jednym tylko nie potrafie sie uporac. Z sugestia, iz jestem nadwrazliwy na krytyke, jako owo "plemie". Prosze wiec, w imie dobra wspolnego, nie szafuj takimi oskarzeniami wobec mnie. Bo sie rozplacze. Ze smiechu. Pzdr. Tadeusz Arlukowicz.

  • gość 2018-06-11 11:02:02

    To nie propaganda ale szczere poparcie. Znów dwa zupełnie inne pojęcia. Myśleć sobie zaś Pan może co chce, ale nie koniecznie wszystkie przemyślenia są warte publikacji, zwłaszcza kiedy są krzywdzące dla tych o których Pan myśli. #TeamArłukowicz

  • gość 2018-06-11 11:03:34

    To nie propaganda ale szczere poparcie. Znów dwa zupełnie inne pojęcia. Myśleć sobie zaś Pan może co chce, ale nie koniecznie wszystkie przemyślenia są warte publikacji, zwłaszcza kiedy są krzywdzące dla tych o których Pan myśli. #TeamArłukowicz

  • gość 2018-06-11 11:28:27

    To nie propaganda ale szczere poparcie. Znów dwa zupełnie inne pojęcia. Myśleć sobie zaś Pan może co chce, ale nie koniecznie wszystkie przemyślenia są warte publikacji, zwłaszcza kiedy są krzywdzące dla tych o których Pan myśli. #TeamArłukowicz

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl