Mijamy je na poboczach, w podlaskich sadach, przy wiejskich drogach i miejskich chodnikach w Białymstoku, Łomży czy Suwałkach. Co roku ten sam widok: tysiące małych, żółtych i czerwonych kulek lądują pod drzewami, omijane przez nas zupełnie obojętnie. Tymczasem na Podlasiu właśnie rusza sezon na mirabelki – owoce, które dla wielu są słodko-kwaśnym smakiem dzieciństwa, a dziś stają się symbolem zdrowego, lokalnego jedzenia. Warto schylić się po ten darmowy i naturalny dar natury, zanim zostanie rozdeptany. Podlasie to region czysty, zielony i pełen tradycji, a nasze dzikie mirabelki kryją w sobie prawdziwą bombę witaminową.
Warto wiedzieć, że na Podlasiu pod popularną nazwą „mirabelka” kryją się u nas tradycyjnie dwie rośliny. Pierwsza to klasyczna śliwa domowa mirabelka (np. odmiany z Nancy lub mrozoodporna Flotowa). Druga, spotykana na przełomie lata i jesieni niemal na każdym kroku, to dziko rosnąca śliwa wiśniowa, zwana ałyczą.
Choć botanicy je rozróżniają, dla mieszkańców regionu oba te drobne owoce to po prostu ukochane mirabelki. Dojrzałe w słońcu kuszą miękkim, niezwykle soczystym i miodowym miąższem. Nasze babcie doskonale wiedziały, jak wykorzystać ten urodzaj, przygotowując z nich legendarne kompoty, gęste dżemy i wyraziste konfitury na długie zimowe wieczory.
Te niepozorne, złociste owoce to prawdziwy hit podlaskiej medycyny naturalnej. 100 gramów mirabelek to zaledwie 46 kilokalorii, za to całe bogactwo witamin A, C i E oraz potężnych przeciwutleniaczy, takich jak beta-karoten czy flawonoidy. Żółte odmiany skutecznie obniżają ciśnienie krwi oraz zły cholesterol, a czerwone dostarczają antocyjanów o działaniu antynowotworowym.
Dzięki zawartości błonnika i sorbitolu, owoce te regulują pracę układu pokarmowego i eliminują zaparcia. Co ciekawe dla osób z cukrzycą – mirabelki spowalniają wchłanianie glukozy, zapobiegając gwałtownym skokom cukru we krwi. Jakby tego było mało, owoce te zawierają kwas chlorogenowy (CGA). Ten wyjątkowy antyoksydant chroni nasz układ nerwowy przed chorobami neurodegeneracyjnymi i wykazuje silne działanie przeciwdepresyjne. To idealny, naturalny lek na jesienną chandrę!
Największym plusem mirabelek jest ich kulinarna uniwersalność. Naturalna słodycz dojrzałych śliwek pozwala znacznie ograniczyć dodatek białego cukru w domowych garnkach. Świetnie sprawdzają się jako baza do dżemów, konfitur oraz sosów do mięs.
Podlaskim hitem i nowoczesnym kulinarnym odkryciem jest łączenie mirabelek z prawdziwą wanilią. Powstała w ten sposób konfitura ma głęboki, lekko karmelowy posmak i genialnie komponuje się z poranną owsianką, naleśnikami czy chrupiącym, swojskim pieczywem. Zamiast kupować drogie, importowane owoce modyfikowane chemicznie, wystarczy wybrać się na spacer poza miasto i nazbierać pełne kosze czystych, podlaskich skarbów.
Czy zbieracie jeszcze mirabelki w swojej okolicy, czy uważacie je za zapomniany relikt przeszłości? Jakie są Wasze ulubione przepisy na przetwory z tych wyjątkowych owoców – wolicie klasyczny dżem czy może swojski kompot?
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze