16 673 kibiców na trybunach, dwa porywające trafienia w pierwszej połowie, debiutancka bramka na własnym stadionie i prawdziwy dreszczowiec w samej końcówce! Niedzielne starcie na Chorten Arenie dostarczyło białostockim fanom kompletnego pakietu emocji. Czy Jagiellonia Białystok kontrolowała ten mecz od A do Z, czy może o wygranej decydowały łut szczęścia i centymetry? Sprawdźmy, jak krok po kroku wyglądała ta zacięta batalia ze Śląskiem Wrocław!
Początek meczu na Chorten Arenie wcale nie zwiastował łatwego spacerku dla gospodarzy. Zespół ze Śląska od pierwszych minut starał się narzucić własne warunki gry i mocno przycisnąć na połowie Białostoczan. Już w 2. minucie wrocławianie wywalczyli pierwszy rzut rożny. Po wycofaniu piłki na przedpole padł groźny strzał z dystansu, który na szczęście przeleciał nad poprzeczką bramki Sławomira Abramowicza. Trzy minuty później bramkarz Jagiellonii musiał zachować czujność przy chytrym uderzeniu z ostrego kąta. Żółto-Czerwoni szybko jednak otrząsnęli się z początkowego przeważania rywali i sami przeszli do natarcia. W 9. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i szybkim rozegraniu na przedpolu, idealne podanie po ziemi w kierunku Nika Prelca omal nie zakończyło się bramką – zabrakło zaledwie kilku centymetrów, by napastnik wbił piłkę do siatki. Prelec próbował szczęścia także minutę później, lecz jego próba minęła zewnętrzną stronę słupka.
Gdy gra nieco się uspokoiła, nadeszła 19. minuta i moment, który poderwał całą Chorten Arenę z miejsc. Wszystko zaczęło się od znakomitego, prostopadłego podania Sergio Lozano na wolne pole, którym całkowicie zmylił obronę przyjezdnych. Kajetan Szmyt dopadł do futbolówki, wyszedł sam na sam z bramkarzem i w pojedynku nerwów wykazał się pełnym profesjonalizmem, dając Jagiellonii prowadzenie 1:0. Śląsk Wrocław nie zamierzał się jednak poddawać i dążył do szybkiego odrobienia strat. W 27. minucie skrzydłowy gości zszedł do środka i popisał się kapitalnym strzałem w kierunku dalszego okienka. Na wysokości zadania stanął jednak Sławomir Abramowicz, wyciągając się jak struna i parując piłkę. Golkiper Jagi błysnął refleksem również w 34. minucie, z trudem przenosząc podchwytliwy strzał z rzutu wolnego nad poprzeczkę.
Końcówka pierwszej części gry w pełni należała już do gospodarzy, którzy z zimną krwią wykorzystywali błędy rywali. W 35. minucie Karol Niemczycki wyciągnął swój zespół z opresji genialną interwencją, ale w 41. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki. Przepiękną bramką popisał się Ousmane Sow, uderzając nie do obrony i zdobywając swojego debiutanckiego gola na białostockiej murawie! Podopieczni z Białegostoku schodzili na przerwę przy zasłużonym prowadzeniu 2:0, będącym efektem konsekwentnej gry i znakomitej skuteczności pod bramką rywala. Zgromadzeni kibice mogli ze spokojem obserwować rozgrzewkę przed drugą odsłoną tego starcia.
Po zmianie stron widowisko na chwilę straciło na dynamice. Przez pierwsze fragmenty drugiej połowy to goście dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak ich akcje nie stwarzały bezpośredniego zagrożenia pod bramką Abramowicza. Brakowało precyzji po obu stronach boiska, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie. W 62. minucie Żółto-Czerwoni mieli idealną okazję, by przypieczętować zwycięstwo trzecim golem, lecz przesadne skomplikowanie akcji pokrzyżowało te plany. Zamiast natychmiastowego strzału z pola karnego nastąpiła seria niefortunnych podań, w efekcie czego napastnik został zdublowany i odwrócony tyłem do bramki, co uniemożliwiło wykończenie akcji.
Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić w końcówce spotkania, gdy na murawie zrobiło się naprawdę gorąco. W 77. minucie po kontrowersyjnym starciu w polu karnym Jagiellonii gra została wstrzymana. Arbiter z Łodzi otrzymał sygnał z wozu i osobiscie udał się do monitora, by przeanalizować całe zajście na powtórkach VAR. Decyzja sędziego zapadła w 80. minucie – rzut karny dla Śląska Wrocław. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Piotr Samiec-Talar i pewnym strzałem zamienił stały fragment gry na gola kontaktowego. Wynik 2:1 zapowiadał ogromne emocje w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry.
Zdobyta bramka dodała przyjezdnym skrzydeł, a Jagiellonia musiała cofnąć się do głębokiej defensywy. W 84. minucie próba strzału z dystansu wrocławian przeleciała jeszcze wysoko nad bramką, jednak prawdziwy dramat rozegrał się w 89. minucie. Po mocnym i precyzyjnym dograniu wzdłuż linii bramkowej kibicom w Białymstoku na moment zamarły serca – wystarczyło jedynie przyłożyć nogę, by doprowadzić do remisu. Na szczęście defensorzy Jagi zdołali w ostatniej chwili przeciąć to podanie i oddalić zagrożenie. Mimo naporu i kolejnych rzutów rożnych w doliczonym czasie gry, Żółto-Czerwoni dociągnęli zaliczkę do ostatniego gwizdka, zapewniając komplet punktów i wywołując wybuch radości na trybunach Chorten Areny!
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław
Bramki: Kajetan Szmyt 19’, Ousmane Sow 41’ – Piotr Samiec-Talar 81’ (Rzut Karny). Żółte kartki: Alex Timossi Andersson (Śląsk Wrocław), Guilerhme Montoia (Jagiellonia Białystok). Widzowie: 16673
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Cezary Polak (71’ Bartłomiej Wdowik), Bernardo Vital, Taras Romanczuk, Kajetan Szmyt, Norbert Wojtuszek, Anders Klynge (90+3’ Eryk Kozłowski), Sergio Lozano (71’ Jesus Imaz), Guilerhme Montoia, Ousmane Sow (51’ Rodrigo Conceicao), Nik Prelec (90+3’ Apostolos Konstantopoulos)
Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki – Lamine Ba, Piotr Samiec-Talar, Marc Lineraes Malaly Dembele (60’ Jeronimo Semedo), Przemysław Banaszak (46’ Luka Marjanac), Grzegorz Tomasiewicz (46’ Karol Linetty), Alex Timossi Andersson, Yehor Matsenko, Mariusz Malec, Eniss Shabani (Jorge Yriarte)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze