Reklama

Żubry bliskie sensacji: przespana trzecia kwarta, pasywny Piechucki i koniec złudzeń

To miał być mecz Dawida z Goliatem, a przez długi czas pachniało sensacją w stolicy Podlasia. Żubry Abakus Okna Białystok przegrały we własnej hali z liderem Bank Pekao S.A. 1 Ligi, Eneą Abramczyk Astorią Bydgoszcz 72:83. Choć wynik może sugerować wyrównane starcie, przebieg spotkania obnażył poważne problemy w zarządzaniu białostockim zespołem. Astoria bije swój rekord, a Żubry powoli pakują walizki do II ligi.

Obiecujący początek i dominacja pod koszami

Sobotni wieczór (14.03) w hali przy ul. Świerkowej zgromadził kibiców, którzy liczyli na sportowy cud. I przez blisko 25 minut wydawało się, że jest on możliwy. Żubry wyszły na parkiet bez kompleksów, grając jedną z najlepszych pierwszych połówek w tym sezonie. Niestety, ostatecznie to goście z Bydgoszczy dopisali do swojego konta jedenaste zwycięstwo z rzędu, co jest nowym rekordem klubu trenera Grzegorza Skiby.

Początek meczu był wręcz koncertowy w wykonaniu białostoczan. Podopieczni Kamila Piechuckiego wygrali pierwszą kwartę 20:16, zaskakując lidera agresywną obroną i świetną walką na tablicach. Żubry rządzili pod swoim koszem i z dużą swobodą poczynali sobie w „malowanym” faworyta. Dobra skuteczność rzutowa i dyscyplina taktyczna sprawiły, że Astoria przez długi czas nie potrafiła znaleźć recepty na „rogaty zespół”.

Reklama

Do przerwy wynik oscylował wokół remisu, a bydgoszczanie schodzili do szatni z minimalnym prowadzeniem 42:40 tylko dzięki indywidualnym zrywom Patryka Kędla. W białostockim obozie prym wiódł Samajae Haynes-Jones, który ostatecznie uzbierał 16 punktów. Kibice wierzyli, że tym razem uda się przełamać czarną serię, jednak druga połowa brutalnie zweryfikowała te nadzieje – nie tyle pod kątem sportowym, co trenerskim.

Brak reakcji na pressing i błędy w rotacji

Kluczowy moment meczu nastąpił po zmianie stron. Trener gości, Grzegorz Skiba, wyciągnął wnioski i nakazał swoim zawodnikom agresywny pressing na całym parkiecie. To właśnie w tym momencie obnażona została największa słabość obecnych Żubrów – brak elastyczności trenera Kamila Piechuckiego. Szkoleniowiec kompletnie nie miał pomysłu na to, jak poradzić sobie z presją lidera.

Reklama

Zamiast szukać nowych rozwiązań i rotować składem, Piechucki uparcie trzymał na boisku Krystiana Tyszkę, który zaliczył kolejny bezbarwny występ. Słabiej radził sobie także Karol Kutta, ale młody Cezary Karpik, który w swoich krótkich wejściach wyglądał bardzo obiecująco, szansę na dłuższą grę dostał dopiero wtedy, gdy mecz był już praktycznie rozstrzygnięty. Zdumienie budzi fakt, że na parkiecie w ogóle nie pojawił się Bartosz Proczek – zawodnik, którego tydzień wcześniej trener widział w pierwszej piątce. To i kilka innych decyzji szkoleniowca sugerują, że nie potrafi wykrzesać z drużyny 120 procent zaangażowania, niezbędnego do walki o utrzymanie i wykorzystać pełnego potencjału ekipy. Przywiązanie do nazwisk i brak odważnych reakcji przy linii bocznej - poza wielką klasą lidera - stały się gwoździem do trumny Żubrów w tym spotkaniu. Szkoda, bo Astoria była tego dnia w zasięgu białostoczan. 

Astoria punktuje błędy i bije klubowy rekord

Bydgoszczanie, czując niemoc gospodarzy, systematycznie budowali przewagę. Choć po 30 minutach Astoria prowadziła tylko 64:55, losy meczu rozstrzygnęły się na starcie czwartej kwarty. Goście zdobyli dziesięć punktów z rzędu, całkowicie przejmując kontrolę nad wydarzeniami. W ofensywie brylowali Martyce Kimbrough oraz Karol Gruszecki (po 15 punktów), a pod koszem nie do zatrzymania był Adam Kemp, który zanotował double-double (10 punktów i 10 zbiórek).

Reklama

Żubry, mimo szczerych chęci zawodników, w końcówce wyglądały na zespół bez planu B. Strategia „jechania” tymi samymi liderami bez względu na ich dyspozycję dnia okazała się zgubna. Astoria wykorzystała każdą chwilę dekoncentracji białostoczan, pewnie dowożąc zwycięstwo do końca i potwierdzając swoje aspiracje do awansu.

Honorowe pożegnanie z ligą i czas na męskie decyzje

Porażka z liderem 72:83 ujmy nie przynosi, jeśli patrzy się tylko na suchy wynik. Jednak kontekst tego meczu jest bolesny – Żubry mają spory potencjał kadrowy, który nie jest w pełni wykorzystany. W obliczu niemal pewnego spadku, białostoczanom pozostała już tylko walka o honor i godne pożegnanie z I ligą oraz przygotowania do przebudowy.

Reklama

W kuluarach coraz głośniej mówi się o potrzebie nowego spojrzenia na budowę zespołu przed nadchodzącym sezonem w II lidze. Aby pobyt na niższym szczeblu trwał tylko rok, konieczne będą odważne decyzje kadrowe i mądra analiza tego, dlaczego w kluczowych momentach obecnego sezonu zabrakło trenerskiej ręki, która potrafiłaby odmienić losy meczu. Przykład starcia z Astorią pokazuje, że zawodnicy chcą walczyć, ale potrzebują prawdziwych kilku liderów na parkiecie, ale także na ławce trenerskiej.

Żubry Abakus Białystok - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 72:83 (20:16, 20:26, 15:21, 17:20)
Sędziowali:
Rafał Zuchowicz, Marcin Ławnik, Damian Wiaderny. Widzowie: 280.
Żubry: Samajae Haynes-Jones 16, Karol Kutta 11, Myles Douglas 13, Krystian Tyszka 4, Witalij Kowalenko 5, Cezary Karpik 6, Benjamin Didier-Urbaniak 6, Łukasz Klawa, Mateusz Itrich 10, Rafał Szpakowski 0. 
Astoria: Karol Kamiński 9, Matryce Kimbrough 15, Karol Gruszecki 15, Adam Kemp 10, Marcin Nowakowski 10, Mikołaj Kachelski 0, Michał Chyliński 12, Bartosz Ptak 0, Krzysztof Borkowski 0, Patryk Kędel 5, Jakub Andrzejewski 7. 

Reklama

Pozostałe wyniki 28. kolejki: Solvera Sokół Łańcut - WKK Active Hotel Wrocław 96:94, Novimex Polonia 1912 Leszno - KSK Qemetica Noteć Inowrocław 72:66, Miners Katowice - Kotwica Port Morski Kołobrzeg 82:98, SKS Fulimpex Starogard Gdański - PGE Spójnia Stargard 80:83. 
Mecze Polonia Warszawa - Decka Pelplin, OPTeam Energia Polska Resovia - ŁKS Coolpack Łódź, Enea Basket Poznań - Weegree AZS Politechnika Opolska - 15 marca.

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości