Wiosna na Podlasiu to czas, gdy Puszcza Knyszyńska czy lasy wokół Białegostoku przyciągają tłumy spragnione zieleni. Niestety, obok budzącej się przyrody, z zarośli coraz częściej wyzierają worki ze śmieciami, stosy opon i porzucony gruz. Dziś, 11 maja, obchodzimy w Polsce Dzień bez Śmiecenia. To święto, które ma przypominać, że porzucanie odpadów to nawyk kosztujący nas znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
Skala problemu jest zatrważająca. Tylko w 2024 roku Lasy Państwowe wywiozły z terenów leśnych blisko 80 tysięcy metrów sześciennych odpadów, co wypełniłoby ponad 820 dużych ciężarówek. Koszt sprzątania tych dzikich wysypisk wyniósł aż 34 miliony złotych – to kwota, za którą można by kupić nawet 50 nowoczesnych karetek pogotowia. Do lasów trafiają nie tylko puszki, ale i toksyczna chemia czy elektrośmieci, których usunięcie generuje największe wydatki i zagrożenie dla ekosystemu.
Wygoda i błędne przekonanie o wysokich kosztach w PSZOK-ach sprawiają, że śmieci lądują w rowach. Tymczasem przyroda nie radzi sobie z nimi sama. Plastikowa butelka potrzebuje od 450 do nawet 1000 lat na rozkład, a foliowa reklamówka do 500 lat. Styropian nie rozkłada się wcale. Lisa Scoccimarro z Akademii Ekologicznej Amest Otwock ostrzega, że baterie czy chemikalia kumulują się w środowisku, skażając glebę i wody gruntowe na lata.
Każdy mieszkaniec regionu może realnie wpłynąć na czystość swojej okolicy. Nielegalne wysypiska można zgłaszać anonimowo przez interaktywny formularz na stronie interwencje.gios.gov.pl lub za pomocą aplikacji mObywatel. Zgłoszenia trafiają bezpośrednio do Departamentu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej. Jak podkreślają eksperci, nasza czujność jest kluczowa, bo skutki dzisiejszego składowania odpadów w lesie będą odczuwalne przez kolejne pokolenia.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze