To był wieczór, który na długo zapadnie w pamięci kibiców zgromadzonych na Stadionie Miejskim w Białymstoku. Jagiellonia, po meczu pełnym zwrotów akcji, błędów, ale przede wszystkim niezłomnej wiary, pokonała Pogoń Szczecin 3:2. Choć scenariusz spotkania mógł przyprawić o zawał serca, dla białostoczan zakończył się on upragnionym triumfem, który może stać się punktem zwrotnym w decydującej fazie sezonu.
Trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, nie krył po meczu ogromnych emocji, jakie towarzyszyły mu i jego drużynie.
W piłce to jest piękne, ale i trudne. Za takie uczucie po takim meczu kochamy piłkę nożną – przyznał szkoleniowiec, dziękując jednocześnie kibicom za niesamowitą energię płynącą z trybun.
Siemieniec podkreślił, że mimo trudnych momentów i rozczarowań, jakich jego zespół doświadczył w tej rundzie, sztuką jest podnieść się po upadku przy wyniku 2:2.
- Do końca wierzyliśmy w zwycięstwo i życie oddało. Wepchnęliśmy tego gola całym stadionem, wiarą w końcowy sukces, a to zwycięstwo było bardzo potrzebne – mówił Siemieniec.
Trener zauważył jednak, że Jaga mogła uniknąć nerwowej końcówki, gdyby w pierwszej połowie wykorzystała swoje sytuacje i „zamknęła” mecz.
Sami sobie to sprokurowaliśmy, że Pogoń wróciła. Przy 2:1 to nie jest dobry wynik do zarządzania, wciąż trzeba atakować – analizował opiekun Jagiellonii, przyznając, że zespół musi pracować nad skutecznością, by zamykać spotkania wcześniej i zyskać komfortowy wynik.
Jednym z bohaterów wieczoru był Kajetan Szmyt, który strzelił swojego pierwszego gola w barwach Jagiellonii. Młody skrzydłowy przyznał, że bramka ta była dla niego niezwykle ważna pod kątem mentalnym.
Mam nadzieję, że to będzie taki moment przełomowy i że w kolejnych meczach pójdę za ciosem. To był mecz pełen emocji, ale najważniejsze, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo – powiedział Szmyt po meczu.
Ciekawostką jest fakt, że Szmyt dokładnie taką sytuację trenował dzień przed spotkaniem.
Wpadło tak, jak na treningu. To fajny bodziec do pracy i podbudowanie – dodał 23-latek.
Skrzydłowy zauważył również, że mimo iż Pogoń w drugiej połowie częściej utrzymywała się przy piłce, Jagiellonia potrafiła odpowiednio zareagować na stratę gola na 2:2.
Bramka w doliczonym czasie gry podbuduje nas i na kolejne mecze wyjdziemy z takim samym nastawieniem – zapewnił zawodnik, patrząc z optymizmem na nadchodzące starcie w Częstochowie.
Zupełnie inne nastroje panowały w obozie gości. Trener Pogoni Szczecin, Thomas Thomasberg, nie gryzł się w język, opisując gorycz porażki w samej końcówce.
To okropne uczucie. Dwa razy w jednym sezonie straciliśmy decydującego gola z Jagiellonią w doliczonym czasie. Punkt byłby bardzo dobry po 0:2 – mówił rozczarowany szkoleniowiec.
Thomasberg przyznał, że pierwsza połowa w wykonaniu jego drużyny była daleka od oczekiwań, ale po przerwie Pogoń pokazała charakter, doprowadzając do wyrównania.
Każdy na stadionie mógł czuć, że ten mecz idzie w naszym kierunku. Strzeliliśmy gola w 83. minucie, mogliśmy dalej atakować, ale później zdarzył się stały fragment i tracimy gola na 2:3. To okropne – podsumował trener „Portowców”.
Zauważył on również bolesną dla Pogoni statystykę: w dwóch meczach z Jagą zdobyli zero punktów, mimo że w obu spotkaniach w 90. minucie na tablicy wyników widniał remis.
Mecz z Pogonią był również wielką lekcją doświadczenia dla defensywy Jagiellonii, a w szczególności dla Bernardo Vitala. Portugalczyk popełnił błąd przy jednej ze straconych bramek, ale ostatecznie stał się bohaterem, strzelając gola na wagę trzech punktów. Trener Siemieniec podkreślił, że jest dumny z postawy zespołu, który wspierał Vitala w trudnym momencie.
Piękne jest, że Bernardo odpłacił się za wsparcie decydującym golem. Jeśli nie popełniasz błędów, to nie masz na czym się uczyć – stwierdził Siemieniec.
Sam Vital przyznał, że pod względem emocjonalnym był to dla niego bardzo trudny mecz.
Po moim błędzie drużyna to odczuła. Gdy zrobiło się 2:2, łatwo było się poddać, ale dalej walczyliśmy. Jestem bardzo szczęśliwy z tych trzech punktów – relacjonował obrońca.
Vital zaznaczył również, że Jagiellonia to grupa, która wciąż się uczy i buduje swój potencjał.
Nie jest czas, żeby patrzeć w przeszłość. Teraz liczy się tylko to, co zrobimy dalej. Do zdobycia zostało 9 punktów i będziemy walczyć o każdy z nich – zadeklarował Portugalczyk.
Zwycięstwo nad Pogonią to dla Jagiellonii ogromny „kop mentalny” przed decydującymi spotkaniami. Adrian Siemieniec przyznał, że jest wyczerpany fizycznie i emocjonalnie, ale czuje satysfakcję z konsekwencji, jaką wykazał się jego zespół.
Mamy tę rundę taką wańka-wstańka. Ten mecz był ważny, by wrócić na podium. Wierzę, że tak się utrzyma, ale liga jest bardzo trudna – zaznaczył trener.
Teraz przed białostoczanami zaległe wyzwanie w Częstochowie.
Bardzo ciężki mecz nas czeka. Widzimy tabelę i terminarz – mamy same mecze z bezpośrednimi przeciwnikami z czołówki. Wierzę, że zdobędziemy tam punkty – zapowiedział Siemieniec.
Szkoleniowiec cieszy się również z rosnącej rywalizacji w składzie, wskazując na dobre występy Sergio Lozano czy Kajetana Szmyta, co daje mu szerszy wachlarz opcji na finiszu rozgrywek. Los Jagiellonii pozostaje w jej rękach, a walka o najwyższe cele zapowiada się pasjonująco do ostatniej minuty ostatniej kolejki.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze