Środowe zwycięstwo Jagiellonii Białystok nad Rakowem Częstochowa (2:0) wywołało ogromną radość w obozie żółto-czerwonych. Po meczu zawodnicy podkreślali nie tylko wagę trzech punktów, ale przede wszystkim niesamowitą dyscyplinę taktyczną i poświęcenie całego zespołu. Wypowiedzi bohaterów tego spotkania w klubowych mediach rzucają światło na to, jak kluczowe dla losów sezonu było to starcie. Oto co mówili Yuki Kobayashi, Sergio Lozano oraz Kajetan Szmyt
Dla Yukiego Kobayashiego wieczór pod Jasną Górą był szczególny z kilku powodów. Japoński obrońca nie tylko wpisał się na listę strzelców, otwierając wynik meczu, ale stał się pierwszym zawodnikiem z Kraju Kwitnącej Wiśni, który zdobył bramkę dla Jagiellonii. Sam zawodnik przyznał, że jest to dla niego duży honor.
Bardzo się cieszę ze zwycięstwa w tak trudnym meczu, zwłaszcza że zachowaliśmy czyste konto. To bardzo ważne zarówno dla mnie, jak i dla całej drużyny – mówił po meczu Kobayashi.
Obrońca zaznaczył, że zespół musiał wykazać się ogromną cierpliwością, szczególnie w drugiej połowie, kiedy Raków narzucił mocne tempo i często dośrodkowywał w pole karne. Według Yukiego kluczem była wzajemna pomoc i świetna organizacja całej drużyny, nie tylko formacji defensywnej.
Sergio Lozano, który zanotował asystę przy trafieniu Kobayashiego, zwrócił uwagę na bardzo trudne warunki fizyczne podyktowane przez gospodarzy. Hiszpański pomocnik podkreślił, że zespół musiał wznieść się na wyżyny zaangażowania, aby wywieźć z Częstochowy komplet punktów.
Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz, ale drużyna pracowała bardzo dobrze. Pokazaliśmy siłę i zaangażowanie. Myślę, że wszyscy wykonali świetną pracę, żeby zdobyć te trzy punkty – ocenił Lozano.
Hiszpan w charakterystyczny dla siebie, skromny sposób skomentował również swoją asystę. Stwierdził, że on tylko dograł piłkę, a to Yuki wykonał najtrudniejszą pracę, precyzyjnie wykańczając akcję.
Kajetan Szmyt, strzelec drugiego gola, nie krył satysfakcji z faktu, że praca wykonana na treningach przekłada się na konkretne efekty w meczach o najwyższą stawkę. Skrzydłowy zaznaczył, że w ostatnim czasie sztab szkoleniowy kładł duży nacisk na wykańczanie akcji, co teraz procentuje bramkami.
Szmyt zwrócił również uwagę na taktyczną ewolucję Jagiellonii. Zauważył, że choć w drugiej połowie zespół oddał inicjatywę i musiał się bronić, to właśnie w takich momentach widać dojrzałość ekipy Adriana Siemieńca.
Pokazaliśmy dojrzałość, że nie zawsze trzeba mieć piłkę przy nodze, a można zdobywać bramki. To naprawdę fajne, że cały zespół jest razem, potrafimy wspólnie zarówno bronić, jak i atakować – podkreślił Szmyt.
Mimo euforii po pokonaniu Rakowa, zawodnicy twardo stąpają po ziemi. Kajetan Szmyt przypomniał, że sytuacja w tabeli wciąż zależy od postawy Lecha Poznań, dlatego Jagiellonia musi skupić się wyłącznie na własnych zadaniach. Teraz dla białostoczan najważniejsza jest szybka regeneracja, ponieważ do kolejnego starcia pozostało niewiele czasu.
Dla wielu piłkarzy, w tym dla Szmyta, marzeniem pozostaje gra w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Postawa zaprezentowana w Częstochowie – pełna cierpliwości, wzajemnej pomocy i skuteczności w kontratakach – pokazuje, że Duma Podlasia jest gotowa na największe wyzwania. Żółto-czerwoni udowodnili, że potrafią cierpieć na boisku i przekuwać to cierpienie w bezcenne zwycięstwa.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze