Twierdza Białystok padła: ekipa KS BAS Kombinat Budowlany przegrała pierwszy mecz w tym sezonie na własnym parkiecie. Podopieczne trenera Michała Muszyńskiego uległy sąsiadkom w tabeli - Enea KS Piła 2:3. Trybuny hali Zespołu Szkół Rolniczych pękały w szwach. Pełne trybuny przez dwie godziny i 9 minut wspierały swoje ulubienice, które przegrały, ale wywalczyły jeden punkt. Przyjezdnym udało się zrewanżować za domową przegraną 2:3. Pomimo przegranej BAS utrzymuje 3. miejsce w tabeli.
- To był wyrównany mecz i mógł się zakończyć inaczej. Mieliśmy kilka razy piłkę w górze w tie-breaku ale zabrakło trochę szczęścia. Zespół gości to silny przeciwnik, który zagrał dobry mecz i ma wielki potencjał. Dzisiaj górą były dziewczyny z Piły. Zejdźmy na ziemię, gramy dobrze i wygrywamy, ale nasz zespół nie jest tak silny aby wygrywać z każdym bez przerwy - mówił po meczu trener Michał Muszyński.
A Julita Molenda z KS Piła, która jeszcze niedawno grała w barwach BAS-u podsumowała po meczu.
- Porażka z KSG Warszawa nas zmobilizowała, bo przegrane także budują. Dzisiaj byłyśmy bardziej cierpliwe i zmobilizowane. Grałyśmy konsekwentnie i to nam zapewniło wygraną. Zawsze z radością wracam do Białegostoku. Lubię to miasto, ludzi i halę więc cieszę się tym bardziej, że mogłam tu zagrać - mówiła Julita.
Białostoczanki grały nieźle, ale wiele ich ataków rozbijało się o wysoki blok zespołu z Piły. Przyjezdne powstrzymywały wiele prób BAS-u właśnie dobrze funkcjonującym blokiem. Gospodynie próbowały kiwek i plasów, ale to też nie zawsze przynosiło efekty, a białostocki blok z kolei nie nadążał za pomysłowo atakującymi rywalkami. Kiedy w ekipie miejscowych dobrze funkcjonowała zagrywka (świetnie Paulina Bałdyga, Martyna Szczepuła i Amelia Senica) to białostoczanki wykorzystywały problemy z przyjęciem u rywalek. Tak na przykład BAS rozstrzygnął losy drugiego seta, gdzie pewnie zwyciężył do 19.
W pierwszym secie długo trwała wyrównana walka. Na początek lekką przewagę uzyskały białostoczanki (9:7, 11:9), ale siatkarki z Piły doprowadziły do remisu (11:11), który dość długo utrzymywał się na tablicy wyników. Przy wyniku 24:24 Dominika Surlit próbowała kiwki, ale Oliwia Urban zaatakowała po skosie zdobywając 25 punkt. Przy setbolu piłkę w górze miała Szczepuła, ale blok pilanek powstrzymał atak, a kontratak Czerwińskiej dał wygraną Pile 26:24.
W drugim secie lepiej zaczęły przyjezdne prowadząc już 5:2. BAS poprawił zagrywkę i nie tylko wyrównał, ale i wyszedł na prowadzenie (8:6), ale potem gra się wyrównała. Od stanu 12:12 białostoczanki znowu zaliczyły dobrą serię wychodząc na prowadzenie 15:12 i potem powoli budowały przewagę (17:14, 19:15, 21:15). Zawodniczki BAS konsekwentnie pilnowały przewagi doprowadzając do wygranej do 19.
W trzecim secie ekipa z Piły poprawiły grę blokiem, ale początek seta był wyrównany (5:5, 8:8), ale gra BAS wyglądała obiecująco. Niestety od stanu 9:9 pilanki postawiły blok i spróbowały mocnej zagrywki co przyniosło im przewagę 13:9, którą systematycznie powiększały (15:10, 17:11, 20:13). Końcówka seta przebiegała pod kontrolą drużyny z Piły, która wygrała seta do 17.
W czwartym secie białostoczanki musiały się wreszcie przebudzić. Zaczął się on jednak tak jak poprzedni: od lekkiej przewagi zespołu z Piły, który prowadziły (6:3, 8:4). Nie wyglądało to dobrze, bo nasze panie nie miały momentami pomysłu jak poradzić sobie z wysokim i skutecznym blokiem rywalek. Zmianę przyniosła znowu lepsza zagrywka, która utrudniła odbiór rywalkom, a ich rozegranie zostawiało sporo do poprawy. BAS doprowadził do wyrównania (10:10) i choć pilanki jeszcze kilka razy odskakiwały na kilka punktów to miejscowe były czujne. Najgroźniej było przy stanie 16:12 dla Piły, kiedy wydawało się, że BAS już nie odrobi straty. A jednak! Dobra gra w obronie (świetnie poczynała sobie McGlashan) i już po kilku minutach na tablicy wyników pojawił się wynik 17:17. Nie pomógł czas, który wziął trener gości - białostoczanki wyszły na prowadzenie 23:21, a set zakończył się po złym przyjęciu zawodniczki z Piły, kiedy piłka przeleciała za siatkę BAS-u poza polem gry.
Tie-break był wyrównany do stanu 8:8, choć raz jeden, a raz drugi zespół miał 2 oczka przewagi. Wtedy jednak pilanki zdobyły 4 punkty z rzędu prowadząc 12:8 i to okazało się decydujące. Białostoczanki mimo ambicji nie zdołały odrobić tej straty przegrywając do 11.
Kolejny mecz BAS zagra u siebie, a rywalkami będzie ekipa Solnej Wieliczka. Mecz zaplanowany jest na 31 stycznia (sobota) godz. 17.00 w hali Zespołu Szkół Rolniczych. Zadanie zapowiada się na trudne, bo choć Wieliczka zajmuje znacznie gorsze miejsce w stawce, ale w sobotę przegrała po wyrównanej walce w Warszawie z wiceliderkami z Warszawy tylko 2:3.
KS BAS Kombinat Budowlany Białystok - Enea KS Piła 2:3 (24:26, 25:19, 17:25, 25:21, 11:15)
Sędziowali: Jarosław Minczewski, Marek Kaleński.
BAS: Dominika Surlit 5, Katarzyna Stepko 10, Martyna Szczepuła 15, Amelia Senica 12, Anna Wojciechowska 25, Paulina Bałdyga 30, Pola Nowacka 8, Natalia Bandurska 0, Brittany McGlashan (libero).
Piła: Emilia Szubert 10, Oliwia Urban 9, Agnieszka Czerwińska 19, Natalia Sidor 19, Julita Molenda 24, Wiktoria Pisarska 29, Magdalena Piekarz (libero), Katarzyna Gwóźdź 0, Alina Bartkowska 0.
Wyniki 16. kolejki: Netland MKS Kalisz 3:0, KSG Warszawa - WTS Solna Wieliczka 3:2, MKS COPCO Imielin - Karpaty-PANS Krosno 2:3, NTSK PANS Komunalnik Nysa - PMKS Nike Węgrów 3:0.

Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze