W kratkę grali podlascy trzecioligowcy. Rezerwy Jagi przegrały wysoko z Widzewem II mimo posiłków z pierwszej drużyny. Remis z niżej notowanym rywalem zaliczyły suwalskie Wigry. Wygrały za to ŁKS Łomża i KS Wasilków. Ten ostatni uczynił to w ostatnich minutach.
Sytuacja beniaminka z Wasilkowa wciąż jest niezwykle trudna, ale ekipa trenera Michała Hryszko pokazuje prawdziwy charakter. Ekipa z Wasilkowa po raz kolejny udowodniła, że gra do ostatniego gwizdka, pokonując u siebie faworyzowaną Wisłę II Płock 2:1. Scenariusz był niemal identyczny jak w niedawnym starciu z GKS-em Bełchatów – wasilkowianie znów wyrwali punkty z gardła rywala w samej końcówce, przedłużając swoje nadzieje na uniknięcie degradacji.
Do przerwy na boisku dominowała ostrożność, a obie strony bardziej pilnowały tyłów niż szukały ryzyka i szans pod bramką rywali. Sytuacja skomplikowała się w 53 minucie, gdy Oscar Dari wyprowadził „Nafciarzy” na prowadzenie. Wasilkowianie nie zwiesili głów: sygnał do powrotu dał w 84 minucie Damian Wysocki, który z zimną krwią wykorzystał rzut karny.
– Cały zespół dał z siebie maksa. Mimo straty bramki nie upadliśmy mentalnie, staraliśmy się wrócić do meczu i udało nam się to – ocenił w klubowych mediach autor wyrównującego trafienia.
Prawdziwa euforia na trybunach wybuchła jednak w doliczonym czasie gry. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym gości najwięcej sprytu wykazał Cezary Kuprianowicz, który wepchnął piłkę do siatki, ustalając wynik na 2:1. To bezcenne trzy punkty wywalczone sercem i determinacją. Wasilków wciąż żyje i pokazuje, że tanio skóry nie sprzeda. 1 maja nasz zespół jedzie do Ząbek zawalczyć z Ząbkovią, która zajmuje 9. lokatę w tabeli.
KS Wasilków - Wisła II Płock 2:1 (0:0). Bramki: Damian Wysocki 83-karny, Cezary Kuprianowicz 90+3 - Oskar Dari 53. Żółte kartki: Bartosz Bayer, Jakub Borys, Tomasz Porębski (Wasilków), Jakub Głaz, Antoni Chmielewski, Oliwier Szcześniak, Szymon Leśniewski (WIsła II). Sędziował: Łukasz Dobrzyński.
KS Wasilków: Wiktor Żydaczek - Mikołaj Wasilewski, Arkadiusz Mazurek (90’+3 Michał Hryszko), Bartosz Bayer, Kacper Niedźwiecki, Maksymilian Cholewa (68’ Jakub Orpik), Tomasz Porębski, Jakub Borys (60’ Kacper Ptasiński), Damian Wysocki, Aliaksei Vatkevich (68’ Cezary Kuprianowicz), Damian Fronc (68’ Bartosz Milewski).
Wisła II Płock: Adam Głażewski - Nikodem Rogowski (72’ Kacper Błaszkiewicz), Jakub Serwach (46’ Oskar Dari), Jakub Głaz (72’ Bartosz Tarasiuk), Mateusz Leśniewski, Oliwier Szcześniak (58’ Mateusz Jurzyk), Antoni Chmielewski (58’ Szymon Leśniewski), Grzegorz Wawrzyński, Adrian Bielka, Filip Lodziński, Jakub Miarka.
Miał być kolejny krok w górę tabeli dla świetnie spisującej się wiosną Jagiellonii II Białystok, a skończyło się pogromem u siebie. Do meczu z rezerwami łódzkiego Widzewa żółto-czerwoni przystąpili wzmocnieni silną ekipą zawodników z pierwszej drużyny. W składzie pojawili się m.in. Kamil Jóźwiak, Dawid Drachal, Sergio Lozano czy Dimitris Rallis. Mimo tak głośnych nazwisk, kibice przecierali oczy ze zdumienia, oglądając sensacyjną porażkę gospodarzy 1:4.
Spotkanie rozpoczęło się od nawałnicy Jagiellonii, jednak łodzianie przetrwali napór i odpowiedzieli w najboleśniejszy sposób – zabójczymi kontrami. Pierwszy cios zadał Adam Ratajczyk, a w 27. minucie na 0:2 podwyższył Leon Madej. Nadzieję w serca białostoczan wlał jeszcze przed przerwą Dimitris Rallis, który po rykoszecie zdobył kontaktową bramkę. Druga połowa zamiast odrabiania strat, przyniosła jednak kompletną katastrofę w defensywie. Katem Jagiellonii okazał się Igor Busz, który dwukrotnie pokonał Adriana Damasiewicza, ustalając wynik na 1:4.
Trener Daniel Rusek nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych:
To ewidentnie nie był nasz dzień, bo proste błędy, czy takie zachowania, które popełniliśmy jeżeli chodzi o obronę pola karnego, jeśli się angażuje dużą liczbę zawodników, żeby przełamać przeciwnika, który stoi nisko, to trzeba też ten atak dobrze zabezpieczać. Myślę, że tego troszkę zabrakło (...). Wyglądało to tak, że się rozjechaliśmy w obronie światła bramki i pola karnego, odbudowanie struktury taką jaką mamy założoną. Myślę, że Widzew po prostu to co miał wykorzystał, wypunktował nas dzisiaj dosyć mocno. To na pewno boli, ale to nie jest też czas, żeby spuszczać głowę i smucić się, tylko dalej pracować. Tych meczów jest jeszcze przed nami sporo - mówił trener Jagi II.
Jagiellonia II zajmuje 8 miejsce w lidze z dorobkiem 41 punktów, a szansa na rehabilitację przyjdzie niezwykle szybko – już w najbliższy czwartek, 30 kwietnia o godzinie 17:00. Żółto-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z wiceliderem: Wartą Sieradz. Pora wyciągnąć wnioski i wrócić na zwycięską ścieżkę, bo potencjał kadrowy drużyny jest nieporównywalnie większy niż wskazuje na to ostatni wynik.
Jagiellonia II Białystok - Widzew II Łódź 1:4 ( 1:2 ) Bramki: Dimitris Rallis 28 – Adam Ratajczyk 6, Leon Madej 27, Igor Busz 51, 83. Żółte kartki: Szymon Pankiewicz, Dawid Polkowski, Dominik Kobus (Jagiellonia II), Damian Pokorski, Jan Juśkiewicz (Widzew II). Sędziował: Kamil Chmielewski.
Jagiellonia II: Adrian Damasiewicz - Dawid Drachal (81’ Maksim Konanau), Adrian Duchnowski, Kamil Jóźwiak (46’ Szymon Stypułkowski), Dominik Kobus, Eryk Kozłowski (70’ Youssuf Sylla), Bartłomiej Krasiewicz, Sergio Lozano (46’ Adrian Ziarek), Szymon Pankiewicz, Dimitris Rallis, Zachary Zalewski (81’ Dawid Polkowski).
Widzew II: Jan Krzywański - Igor Busz (90’ Mikołaj Kopko), Jan Juśkiewicz, Marcin Kozłowski, Leon Madej (90’ Kuba Nawrocki), Filip Przybułek, Adam Ratajczyk (90’ Damian Pokorski), Szymon Sołtysiński, Kajetan Supczinski (16’ Paweł Kołodziejczyk), Sebastian Zieleniecki, Wiktor Żytek.
To było spotkanie dwóch drużyn o zupełnie innych celach, ale ostatecznie góra wzięła jakość i determinacja gości. ŁKS Łomża pokonał na wyjeździe GKS Wikielec 2:1, dopisując do swojego dorobku siedemnaste zwycięstwo w sezonie. Wygrana w delegacji cieszy podwójnie, bo jest to pierwszy komplet punktów zdobyty przez biało-czerwonych pod wodzą trenera Macieja Tarnogrodzkiego.
Mecz zaczął się dla łomżan niefortunnie. Mimo optycznej przewagi, to walczący o utrzymanie gospodarze jako pierwsi zadali cios. W 22 minucie Dominik Stolc zdołał pokonać Mateusza Danielczyka, stawiając faworyta w trudnej sytuacji. Na wyrównanie nie musieliśmy jednak długo czekać. Niespełna kwadrans później Bartłomiej Olszewski precyzyjnym strzałem doprowadził do remisu. Dla 30-letniego zawodnika było to trzecie trafienie w bieżących rozgrywkach, które przywróciło łomżanom wiarę w końcowy sukces jeszcze przed przerwą.
W drugiej połowie ŁKS zdominował boiskowe wydarzenia, a decydujący cios nadszedł w 77 minucie. Na listę strzelców wpisał się nie kto inny jak Hubert Antkowiak. 29-letni snajper biało-czerwonych śrubuje niesamowite statystyki – bramka w Wikielcu była jego 23 golem w 27. meczu tego sezonu. To trafienie pozwoliło ŁKS-owi wywieźć z trudnego terenu komplet punktów i utrzymać trzecią lokatę w tabeli.
Obecnie łomżanie tracą zaledwie trzy punkty do wicelidera, Warty Sieradz. Prawdziwy sprawdzian czeka nas jednak w najbliższą niedzielę – do Łomży przyjedzie lider, Legia II Warszawa. Przy obecnej formie Antkowiaka i nowej energii w zespole, starcie na ulicy Zjazd zapowiada się pasjonująco. Dla ŁKS-u, który ma za sobą atut własnego boiska to szansa na zmniejszenie dystansu zarówno do lidera, ale i Warty Sieradz, która stawiać będzie czoła rezerwom Jagiellonii!
GKS LZS Wikielec - ŁKS Łomża 1:2 (1:1). Bramki: Dominik Stolc 22 – Bartłomiej Olszewski 33, Hubert Antkowiak 77. Żółte kartki: Bartłomiej Olszewski, Tymoteusz Klupś, Sebastian Pindor, Filip Karmański (ŁKS Łomża). Sędziował: Adam Kwapisiewicz.
GKS: Tadeusz Grabowski - Alexandre Bosse, Hubert Leopold, Wojciech Zieliński, Mikołaj Chaciński, Kamil Górecki, Marcel Bajko, Mateusz Michasiewicz (90’+3 Saidouna Mohamed Conde), Jan Krupa, Dominik Stolc (70’ Adrian Rajski), Maddox Sobociński.
ŁKS: Mateusz Danielczyk - Hubert Antkowiak, Dawid Dzięgielewski (57’ Filip Karmański), Aleksander Gołoś, Tymoteusz Klupś (57’ Błażej Lesicki), Łukasz Kosakiewicz, Hubert Mich, Bartłomiej Olszewski (84’ Józef Chorosiński), Sebastian Pindor, Cezary Sauczek, Piotr Witasik.
Wigry Suwałki zremisowały na własnym boisku z GKS-em Bełchatów 1:1, powielając tym samym scenariusz jesiennego starcia tych drużyn. Mimo że gospodarze uratowali punkt w dramatycznych okolicznościach w samej końcówce, po końcowym gwizdku na Zarzeczu panowało poczucie sporego niedosytu. Suwalczanie byli zespołem aktywniejszym i mieli wystarczająco dużo okazji, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Od początku spotkania Wigry starały się narzucić swój styl gry. Już w pierwszej połowie blisko szczęścia byli Gużewski oraz Guzdek, jednak bramkarz gości, Kucharski, spisywał się bez zarzutu. Prawdziwe emocje zaczęły się jednak po przerwie. W 80 minucie Łukasz Święty potężnie uderzył z dystansu, ale piłka jedynie obiła słupek bełchatowskiej bramki. Niewykorzystana szansa zemściła się błyskawicznie – w 83 minucie Wiktor Kościuk wykorzystał błąd w defensywie Wigier i precyzyjnym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie.
Suwalczanie rzucili się do odrabiania strat, a kluczowe okazało się „wejście smoka” Przemysława Modzelewskiego. Napastnik pojawił się na murawie w 89. minucie, a już kilkadziesiąt sekund później najwyżej wyskoczył do piłki dogranej przez Matusa i strzałem głową doprowadził do wyrównania. W doliczonym czasie gry gospodarze szukali zwycięskiego gola – kibiców z krzeseł poderwała m.in. efektowna przewrotka Filipa Michałowskiego, jednak wynik nie uległ już zmianie. Choć determinacja w końcówce zasługuje na uznanie, Wigry mogą żałować, że nie wykorzystały swojej przewagi wcześniej.
Wigry Suwałki – GKS Bełchatów 1:1 (0:0). Bramki: Przemysław Modzelewski 90 – Wiktor Kościuk 82. Żółte kartki: Konrad Magnuszewski, Kamil Pajnowski, Patryk Sobolewski, Jakub Fronczak, Michał Ozga (Wigry), : Natan Wysiński (Bełchatów). Sędziował: Damian Szczytniewski.
Wigry: Mateusz Taudul - Bartosz Baranowicz (85 Filip Michałowski) , Kacper Głowicki, Bartosz Guzdek, Bartosz Gużewski, Mateusz Machała, Konrad Magnuszewski (88’ Przemysław Modzelewski), Eryk Matus, Kamil Pajnowski (85 Michał Ozga), Kacper Rejterada (60 Jakub Fronczak), Jakub Witek (60 Łukasz Święty).
GKS Bełchatów: Tomasz Kucharski - Jakub Bartosiński, Adam Dębiński, Daichi Kato, Mateusz Lipp, Serhiy Napolov, Kacper Popławski, Patryk Pytlewski (70 Ricardo Gonçalves do Nascimento), Szymon Sarnik, Mateusz Wójcik, Natan Wysiński (74 Wiktor Kościuk).




RD, PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze