To, co jeszcze niedawno wydawało się „partyzantką” przemytniczą w głębi puszczy, staje się rzeczywistością w samym sercu stolicy województwa. W środowy poranek podlaskie znowu stało się celem nalotu balonu znad Białorusi. Jeden z balonów z podczepionym ładunkiem wylądował na prywatnej posesji przy ul. Gajowej – tuż obok tętniącego życiem osiedla Dziesięciny. Mieszkańcy są zdenerwowani, a służby milczą na temat zawartości paczek. Policja zabezpieczyła ładunek i sprawdza co w nim jest. Apeluje też do mieszkańcy, aby - jeżeli dostrzegą taki podejrzany pakunek - natychmiast powiadomili policję i nie sprawdzali na własną rękę jego zawartości, bo zawartość może być niebezpieczna.
O pierwszym balonie, który wylądował w Białymstoku wylądował TUTAJ. Sytuacja jest poważna: białostoczanie przecierają oczy ze zdumienia, widząc policyjne kordony pod swoimi oknami. To już kolejny taki przypadek w ostatnich miesiącach, jednak skala zjawiska i lokalizacja znalezisk budzą tak ogromne kontrowersje. Czy systemy obronne zadziałały? Dlaczego ponownie nie otrzymaliśmy żadnych ostrzeżeń?
Znalezisko przy ul. Gajowej wywołało duże zdenerwowanie i strach wśród wielu mieszkańców osiedla Dziesięćiny. Balon wylądował nie na opuszczonym ugorze na obrzeżach miasta, ale w gęsto zabudowanej okolicy. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się ogromna dzielnica mieszkaniowa Dziesięciny, zamieszkana przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Kilkaset metrów dalej tętnią życiem galerie handlowe, sklepy, cerkiew i kościół. Niedaleko przebiega jedna z głównych arterii miasta – ulica Antoniukowska – oraz Trasa Generalska.
Mimo że policja i Straż Graniczna natychmiast zabezpieczyły teren sytuacja tylko potęguje lęk. Choć dotychczasowe doświadczenia sugerują przemyt białoruskich papierosów, w dobie trwającej wojny na Ukrainie i hybrydowych działań ze strony Białorusi, nikt nie ma pewności, czy pod balonem meteorologicznym nie kryje się coś znacznie groźniejszego.
Obecna sytuacja to niemal kopia zdarzeń z połowy stycznia. Jak informowaliśmy na ddb24.pl TUTAJ to kolejny przypadek, kiedy na podlaskim niebie pojawiły się obiekty, które bez przeszkód dryfowały nad naszymi głowami. Wtedy również służby mówiły o balonach przemytniczych. Z informacji nieoficjalnych znowu kilkadziesiąt obiektów latających wleciało w polską przestrzeń powietrzną. Fakt, że jeden z nich zdołał dotrzeć do gęsto zasiedlonych osiedli metropolii, omijając systemy detekcji, budzi uzasadnione pytania o stan naszej obrony przeciwlotniczej.
— Znowu! Dlaczego nie strącono tych balonów? To ogromny obiekt z pakunkiem, który waży kilkadziesiąt kilogramów. Niedaleko jest szkoła i przedszkole. Nie wyobrażam sobie, co by się stało, gdyby to spadło w tym miejscu. Dlaczego nikt nas nie ostrzegł? Dlaczego służby pozwoliły wlecieć tu tym balonom? — pyta zdenerwowany pan Jerzy, mieszkaniec Dziesięcin, którego spotkaliśmy nieopodal miejsca znaleziska.
Jednym z najczęściej podnoszonych problemów jest całkowity brak komunikacji ze strony Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Białostoczanie o zagrożeniu dowiadywali się „z okna” lub z mediów społecznościowych, widząc pracujących pod domami pirotechników. Brak alertów w sytuacji, gdy nad miastem dryfuje kilkadziesiąt niezidentyfikowanych obiektów, staje się powoli normą, której mieszkańcy Podlasia nie chcą akceptować.
Eksperci, m.in. na antenie Telewizji Republika, zwracają uwagę, że operacja ta może być czymś więcej niż tylko próbą szmuglowania tytoniu. Może to być świadome testowanie czujności polskiej obrony przeciwlotniczej oraz sprawdzanie czasu reakcji służb przez białoruskie i rosyjskie ośrodki wywiadowcze. Skoro balon z papierosami może spaść na ul. Gajową, co powstrzyma wrogie służby przed podczepieniem pod taki obiekt materiałów niebezpiecznych lub chemicznych?
Na ten moment policja potwierdziła dwa znaleziska, ale Straż Graniczna sugeruje, że zlokalizowano tylko niewielką część z okrutnego „deszczu”, który spadł nad województwem. Funkcjonariusze KMP Białystok przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa.
Jeśli zauważysz podejrzany pakunek lub balon z ładunkiem – pod żadnym pozorem nie podchodź do niego.
Nie próbuj sprawdzać zawartości torby czy kartonu.
Natychmiast oddal się na bezpieczną odległość i zadzwoń pod numer alarmowy 112.
Pamiętajmy, że każdy taki obiekt, niezależnie od tego, co finalnie znajdą w nim śledczy, w momencie lądowania stanowi potencjalne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze