Są w życiu sytuacje, w których plan idealny okazuje się totalną klapą. Przekonali się o tym dwaj młodzi mieszkańcy Białegostoku, którzy postanowili podreperować swój budżet kosztem znajomej nastolatki. Nie dość, że ich łupem padła zawrotna kwota i kilka gadżetów, to na dodatek błyskawicznie trafili w ręce kryminalnych. A jakby tego było mało – obaj mieli już na pieńku z prawem i byli poszukiwani.
Wszystko zaczęło się od niewinnego spotkania towarzyskiego w centrum Białegostoku. Niestety, miła atmosfera szybko się ulotniła, ustępując miejsca awanturze. Dwaj dżentelmeni – 19-latek i jego 16-letni kompan – zamiast argumentów użyli siły. Zaczęli szarpać dziewczynę, popychać i ciągnąć za włosy. Gdy nastolatka upadła na ziemię, wykręcali jej palce, po czym bezczelnie zabrali jej saszetkę. Straty? Pieniądze, słuchawki i biżuteria o łącznej wartości blisko 400 złotych. Poszkodowana zgłosiła sprawę na komisariat.
Białostoccy kryminalni nie potrzebowali dużo czasu, aby namierzyć sprawców. Szybko ustalili, gdzie nastoletni rozbójnicy mogą świętować swój „sukces”. Mundurowi wkroczyli do wynajmowanego mieszkania i zatrzymali zaskoczonych napastników. Podczas przeszukania odzyskano wszystkie skradzione rzeczy. Na tym jednak niespodzianki się nie skończyły. Po sprawdzeniu w systemach okazało się, że starszy z nich powinien od dawna odsiadywać zastępczą karę 8 dni aresztu, a młodszy uciekł z ośrodka wychowawczego.
Zamiast luksusów za 400 złotych, nastolatkowie zafundowali sobie zupełnie inną zmianę lokum. Starszy z nich wylądował prosto w policyjnej celi, a młodszy trafił do Policyjnej Izby Dziecka. Obaj usłyszeli już oficjalne zarzuty. Za rozbój kodeks karny przewiduje surową karę – nawet do 8 lat pozbawienia wolności. O ich dalszym, niezbyt świetlanym losie zdecyduje teraz sąd.
Czy Waszym zdaniem kary dla młodocianych przestępców w Polsce są wystarczająco surowe? Czy czujecie się bezpiecznie w centrum miasta po zmroku?
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze