Od porażki 1:4 zaczęła sparingowe granie w roku 2026 Jagiellonia Białystok. Żółto-czerwoni, którzy przygotowują się w tureckim kurorcie Belek zaczęli od meczu z wiceliderem austriackiej ekstraklasy LASK Linz. Dla rywali Dumy Podlasia był to mecz kończący okres przygotowań, a dla Jagiellończyków - wręcz przeciwnie - było to dopiero otwarcie okresu gier. Skończyło się na zasłużonej przegranej 1:4, choć ekipa Adriana Siemieńca w II połowie toczyła momentami wyrównaną grę z rywalami. Zadecydowała słabsza pierwsza połowa i grube błędy popełnione w defensywie. Na trybunach w Belek zasiadł trener reprezentacji Polski Jan Urban.
Mecz z LASK przypadł dla Jagi piątego dnia zgrupowania. Żółto-czerwoni zaczęli z animuszem i lekko przeważali. Ekipa z Górnej Austrii spotkaniem z Jagiellonią kończyli przygotowanie.
- Trenujemy bardzo ciężko. Fizycznie jesteśmy przygotowani bardzo dobrze, a dzisiaj pierwszy test z przeciwnikiem i dochodzi do piłka więc jestem ciekaw jak wypadniemy na tle rywala - mówił przed meczem Dawid Drachal.
Trener Siemieniec nie zaskoczył składem poza jedną nominacją: w ataku od początku pojawił się Dimitris Rallis zamiast występującego zazwyczaj od pierwszej minuty Afimico Pululu. W 8 minucie miał szansę Alex Cantero, który dostał podanie 8 metrów przed bramką, ale źle w nią trafił i piłka przeleciała daleko od bramki. Chwilę potem groźną sytuację znów mieli białostoczanie. Z rzutu wolnego za faul na Tarasie Romanczuku wykonywanego sprzed pola karnego z około 18 metrów strzelał Bartłomiej Wdowik, ale minimalnie chybił. W 12 minucie najpierw Alexowi Pozo uciekł George Bello, a Wdowik nie upilnował Kryštofa Danka. Ten z kilku metrów nie potrafił skierować piłki do bramki.
Niestety - w 19 minucie Samuel Adeniran pokonał Sławomira Abramowicza. Alex Pozo nie upilnował Sašy Kalajdžića, który ze środka boiska podał do Adenirana. Ten uciekł Andy Pelmardowi, który nawet nie próbował dopaść rywala i w sytuacji sam na sam pokonał Sławomira Abramowicza. Minutę później było już 0:2: tym razem gola strzelił Sascha Horvath, który zakręcił Pelmardem i Romanczukiem i z 16 metrów posłał piłkę w samo okienko bramki Jagi.
Dwie minuty później po podaniu Adenirana Kalajdžić mógł podwyższyć na 3:0, ale z kilku metrów trafił piłką w poprzeczkę. Białostoccy defensorzy byli spóźnieni, gubili krycie i nijak nie potrafili powstrzymać podań ze skrzydeł. W 27 minucie świetną okazję miał znowu Adeniran, który dostał podanie od Horvatha i przy biernym Bernardo Vitalu z kilku metrów spudłował.
W 29 minucie dobrą okazję miał Raillis, który wykorzystał podanie Wdowika i tylko refleks Lukasa Jungwirtha uratował LASK przed stratą gola. W 40 minucie piłka wylądowała w bramce Austriaków, ale sędzia odgwizdał spalonego strzelca - Romanczuka i gol nie został uznany. W 43 minucie kolejną szansę z wolnego mieli żółto-czerwoni, ale Sergio Lozano z wolnego minimalnie spudłował.
Na drugą połowę Adrian Siemienie dokonał rotacji. Na boisku - poza Afimico Pululu - pojawiła się młodzież: Adrian Damasiewicz, Zachary Zalewski, Bartosz Wojtuszek i Eryk Kozłowski oraz Dawid Drachal. Pojawił się też Norbert Wojtuszek, Cezary Polak oraz Aziel Jackson i Youssuf Sylla.
Niestety już pierwsze sekundy drugiej odsłony przyniosły stratę gola: po dośrodkowaniu z prawej strony od Bello niepilnowany Daněk głową uderzył na bramkę Damasiewicza. Piłka odbiła się od poprzeczki i boiska i została wybita przez obrońców, ale sędziowie stwierdzili, że piłka była w bramce i było 0:3.
W 50 minucie Zalewski dynamicznie wchodził przed pole karne i został sfaulowany. Rzut wolny wykonywał AZ Jackson, który groźnie - choć niecelnie - strzelił. Kilka minut później dobrą okazję miał Pululu, który podał przed bramkę LASK, ale żaden z partnerów nie zdołał zamknąć akcji. Minutę później Afi wpadł z piłką w pole karne, gdzie jeden z obrońców LASK-u próbując wślizgiem go zablokować zagarnął piłkę ręką. A, że rzecz działa się w polu karnym Austriaków sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Pululu. W 61 minucie Wojtuszek stracił piłkę pod własnym polem karnym i kontratak zakończył się golem Samuela Adenirana, który wykorzystał sytuację sam na sam z Damasiewiczem.
Potem mecz stracił na tempie i sytuacji podbramkowych było już mniej. Dobre wrażenie sprawiała białostocka młodzież: zwłaszcza Zalewski i Mazurek. Ten pierwszy popisywał się zwodami i indywidualnymi dryblingami z rywalami. W 87 minucie szesnastolatek oddał groźny strzał z ostrego kąta ale obronił go golkiper LASK.
- Nie jesteśmy zadowoleni z rezultatu, ale mamy swoją obraną drogę do przygotowań. Widać było, że chcemy grać w piłkę i było sporo fajnych momentów, nad którymi pracujemy i będziemy pracować. Jesteśmy konsekwentni. Zmierzyliśmy się z przeciwnikiem, który był bardzo silny i fizyczny i bezkompromisowo wykorzystał nasze błędy przy wyprowadzaniu piłki. Mamy dobry materiał do analizy i po to są te mecze sparingowe - mówił po meczu Tomasz Byszko, jeden z asystentów Adriana
Reklama
Jagiellonia Białystok - LASK Linz 1:4 (0:2). Bramki: Afimico Pululu 56-karny - Samuel Adeniran 19, 61, Sascha Horvath 20, Kryštof Daněk 46.
Jagiellonia Białystok: (I połowa): Sławomir Abramowicz - Alejandro Pozo, Bernardo Vital, Andy Pelmard, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Cantero, Taras Romanczuk, Sergio Lozano, Jesús Imaz, Kamil Jóźwiak - Dimítris Rállis.
Jagiellonia (II połowa): Adrian Damasiewicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital (71 Andy Pelmard), Eryk Kozłowski, Cezary Polak - Zachary Zalewski, Bartosz Mazurek, Aziel Jackson, Dawid Drachal, Youssuf Sylla - Afimico Pululu.
LASK: Lukas Jungwirth - Kasper Jørgensen, João Tornich, Andrés Andrade, George Bello - Kryštof Daněk, Modou Kéba Cissé, Melayro Bogarde, Sascha Horvath - Saša Kalajdžić (78 Filip Perović), Samuel Adeniran.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze