Jagiellonia Białystok i duński skrzydłowy Louka Prip zakończyli współpracę – poinformował klub z Białegostoku w oficjalnym komunikacie. W poniedziałek (26 stycznia) obie strony zdecydowały się za porozumieniem stron rozwiązać umowę, która nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Prip trafił do „Dumy Podlasia” w czerwcu 2025 roku, podpisując kontrakt po transferze z tureckiego Konyasporu.
Choć duński skrzydłowy miał pomóc w ofensywie drużyny, jego przygoda w Ekstraklasie okazała się krótka i mało spektakularna. W barwach Jagiellonii zanotował kilka występów, ale nie zdobył gola ani nie wyróżnił się na tyle, by przekonać sztab szkoleniowy do pozostania w składzie na dłużej.
To nie jedyny transfer ostatnich miesięcy, który nie spełnił oczekiwań. Podobny los spotkał innego ofensywnego gracza sprowadzonego wcześniej do Białegostoku — Hiszpana Alejandro Cantero — który po niewielkiej liczbie występów również odszedł z klubu. Obaj skrzydłowi łącznie nie potrafili znaleźć drogi do bramki w ekstraklasowych starciach, co było jednym z powodów podjęcia decyzji o zmianach.
Dyrektor sportowy klubu, Łukasz Masłowski, wielokrotnie pokazywał już dobrą rękę w transferach, sprowadzając zawodników, którzy potrafili zrobić różnicę w składzie – przykładem są choćby Afimico Pululu czy Enzo Ebosse. Jednak nawet najlepiej prowadzone okienko transferowe nie gwarantuje trafionych kontraktów za każdym razem.
RD
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze