Żółto-czerwoni od 10 stycznia przygotowują się do rundy wiosennej w tureckim Belek. Zespół dotarł do Azji Mniejszej już bez Oskara Pietuszewskiego, który dołączył do FC Porto. Sporo osób zastanawiało się jak interpretować słowa Łukasza Masłowskiego, dyrektora sportowego Jagi, który mówił w jednym z wywiadów, że w pierwszej połowie stycznia zespół rozstrzygnie się wiele kadrowych wątków. Dla pewnej części osób wydawało się, że może to znaczyć, że już przed pierwszym sparingiem z LASK Linz pojawią się nowi gracze, których Jaga zakontraktuje.
Kibice śledzą bardzo uważnie nie tylko transferowe plotki i kolejne nazwiska łączone z żółto-czerwonymi ale i doniesienia z Belek, gdzie klubowe media serwują wywiady z członkami sztabu szkoleniowego. Wśród niewątpliwie ciekawych rozmów współpracowników trenera Adriana Siemieńca brak jednak wypowiedzi głównych konstruktorów Jagiellonii: samego Siemieńca i właśnie Masłowskiego. Jeżeli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego to na mecz z austriackim sparingpartnerem Jaga zagra wyłącznie zawodnikami, którzy wylecieli z Polski wśród wybrańców Adriana Siemieńca. Jeżeli wierzyć w transferowe plotki to przynajmniej dwa potencjalne tematy transferowe właśnie definitywnie upadły.
Wygląda na to, że dyrektor Masłowski musiał wykreślić z listy życzeń dwa istotne nazwiska. Utalentowany 18-latek z Lubina, Cyprian Popielec, o którego Jaga mocno zabiegała, zdecydował się na przedłużenie umowy z Zagłębiem. Nadzieje na pozyskanie Ruiego Modesto z Udinese również legły w gruzach. Prawy obrońca, mimo prowadzonych rozmów, nie widzi się raczej w barwach Dumy Podlasia i celuje w kierunek duński lub włoski. W kadrze nadal jest luka na lewej stronie po odejściu Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Nie można zapomnieć o pogłoskach o wypożyczeniach Cezarego Polaka oraz trójki: Louka Prip, AZ Jackson i Youssuf Sylla. Wprawdzie żaden z wymienionych to nie były jesienią podstawowe wybory trenera Siemieńca, ale ich obecność zapewniała bezpieczeństwo na wypadek kontuzji lub kryzysu formy podstawowych zawodników. Jeżeli odejdą ktoś będzie musiał ich zastąpić. A konkretów na razie brak.
Zamiast nowych twarzy, kibice zobaczą dziś formę obecnej kadry. Już o 13:30 Jagiellonia rozegra swój pierwszy zimowy sparing. Przeciwnik nie jest cieniasem: LASK Linz to wicelider austriackiej Bundesligi. Austriacki zespół rozegrał w styczniu dwa mecze towarzyskie i oba wygrał. Najpierw pokonał 3:0 Youg Boys (szósta ekipa szwajcarskiej ekstraklasy) oraz 2:1 bułgarskie CSKA 1948 Sofia (wicelider ligi bułgarskiej). Mecz z żółto-czerwonymi będzie dla Austriaków ostatnim meczem towarzyskim przez planowanym na 30 stycznia meczem ćwierćfinału krajowego pucharu. Oznacza to, że ekipa z Linz jest na nieco innym etapie przygotowań i w zasadzie powoli go już kończy. Dla trenera Adriana Siemieńca sprawdzian z LASK to idealna okazja, by przetestować nowe rozwiązania taktyczne i sprawdzić, jak zespół radzi sobie w obliczu kadrowych ubytków, a jednocześnie pierwsza gra po ciężkich treningach zazwyczaj planowanych na początek zgrupowania. Część zawodników może czuć się nieco zmęczona.
Transmisja meczu Jagiellonia - LASK Linz dostępna będzie na kanale Jaga TV. Początek spotkania o godzinie 13:30. Link do meczu TUTAJ
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze