Po bolesnym zderzeniu z rzeczywistością w Gdańsku, Jagiellonię Białystok czeka starcie z Piastem Gliwice. Trener Adrian Siemieniec na konferencji prasowej wyjaśniał, że w minionym tygodniu kluczowym słowem przygotowań do meczu z gliwiczanami była „diagnoza”. Szkoleniowiec tłumaczy, dlaczego jego zespół stracił blask i jak zamierza zarządzać kadrą, w której niektórzy zawodnicy mają w nogach już ponad trzy tysiące minut.
Ostatnie spotkanie z Lechią Gdańsk wywołało duże emocje i falę krytyki w białostockim środowisku. Mistrzowie Polski zaprezentowali się poniżej oczekiwań, co trener Siemieniec nazwał „odchyleniem od normy”. Przed sobotnim meczem z Piastem Gliwice (początek o godz. 14.45 na Chorten Arenie) w obozie żółto-czerwonych panuje pełna mobilizacja, by wrócić do gry opartej na wysokiej intensywności.
Analiza starcia z Lechią zajęła sztabowi szkoleniowemu trochę czasu. Trener Siemieniec podkreśla, że problemem nie był brak umiejętności, a bardziej wyczerpanie baterii – bardziej mentalnych ale i fizycznych.
– Ten tydzień przed Lechią przypominał system niedziela-czwartek. Byliśmy po intensywnym okresie i mecz w Gdańsku pokazał, że nie zdążyliśmy odpocząć. Statystyki to potwierdzają: przegraliśmy wiele pojedynków, co nam się normalnie nie zdarza – analizuje szkoleniowiec.
Siemieniec zwrócił uwagę na aspekt, który często umyka kibicom i ekspertom – zmęczenie ośrodkowego układu nerwowego.
– Inaczej gra się sezon do marca, a inaczej do maja. Można stosować różne metody regeneracji mięśni, ale najtrudniej jest skutecznie zregenerować „głowę”. W Gdańsku zabrakło nam głodu i energii, bez której nawet przy ogromnej jakości piłkarskiej nie da się wygrywać meczów w Ekstraklasie. Moim zadaniem jest teraz odpowiednio zareagować i postawić na tych, którzy są w najlepszej dyspozycji – dodaje.
Interesującym wątkiem konferencji była kwestia zarządzania kadrą. Trener Jagiellonii przyznał, że obecnie prowadzi de facto dwa różne zespoły wewnątrz jednej szatni. Pierwsza grupa to liderzy, tacy jak Imaz, Pululu, Abramowicz czy Romańczuk, którzy od miesięcy dźwigają ciężar gry w Europie i lidze, mając na liczniku ekstremalną liczbę minut. Druga grupa to zawodnicy, którzy grali mniej i są na innym etapie sezonu.
– Muszę nałożyć odpowiedzialność na większą liczbę zawodników, aby pomóc naszym liderom. Nie możemy wymagać, by ci sami gracze co mecz podejmowali genialne decyzje, gdy ich organizmy są skrajnie obciążone – tłumaczy Siemieniec, stając jednocześnie w obronie krytykowanych piłkarzy, m.in. Alexa Pozo.
– Krytyka wobec niego jest mało refleksyjna. Mówimy o zawodniku, który grał we wszystkich meczach, doprowadził nas do fazy ligowej pucharów i ma ogromny udział przy bramkach. Spadki formy przy takiej objętości meczów są naturalne. Musimy patrzeć na szerszy kontekst - dodał trener.
Szkoleniowiec odniósł się też do kwestii rotacji, przyznając, że z perspektywy czasu niektóre zmiany mogły nastąpić wcześniej, ale przypomniał o stawce: – Gdybym rotował mocniej w eliminacjach, być może nie byłoby nas w Europie, a w lidze zajmowalibyśmy 10. miejsce. To są trudne, strategiczne decyzje.
Dobre wieści płyną z raportu medycznego. Do pełnej dyspozycji wracają Bernardo Vital oraz Sergio Lozano. Pod znakiem zapytania stoi jedynie występ Dmitrisa Rallisa. Obecny na konferencji Portugalczyk, Bernardo Vital, zapewnił, że jest w pełni sił i gotowy, by ponownie kierować defensywą Jagiellonii.
– Jestem zdrowy i gotowy do grania. Dobrze czuję się w roli lidera formacji obronnej i robię wszystko, by koledzy obok mnie czuli się pewnie – zadeklarował Vital.
Obrońca odniósł się też do liczby traconych goli. – Musimy to poprawić, ale to nie wynika z naszego ofensywnego stylu gry. Ten styl dał nam sukcesy. W Ekstraklasie gra się bardzo fizycznie, ale my chcemy kontynuować naszą pracę i dawać kibicom radość.
Czy Piast okaże się wygodniejszym rywalem niż Lechia? Adrian Siemieniec przestrzega przed takim myśleniem.
– Piast to dobrze zorganizowany zespół pod wodzą trenera Myśliwca. Mają plan, są agresywni. Jednak ile byśmy o nich nie wiedzieli, to jeśli sami nie wejdziemy na nasz najwyższy poziom energii, ta wiedza będzie bezużyteczna - mówił Siemieniec.
Sobotni mecz będzie dla Jagiellonii testem charakteru i odpowiedzią na pytanie, czy „diagnoza” Siemieńca została postawiona trafnie, a zespół zdołał choć częściowo zregenerować swoje „układy nerwowe”. Tak czy inaczej Jagiellonia jest zwarta, wypoczęta i gotowa do walki.
Początek meczu w sobotę (14 marca) o godz. 14.45.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze