Reklama

Koniec rekordów na stacjach paliw: Od 31 marca ma być taniej

Poniedziałek (30 marca) na białostockich stacjach paliw przypomina ciszę przed burzą. Kierowcy, którzy jeszcze kilka dni temu z obawą patrzyli ceny pojawiające się na wyświetlaczach, z nadzieją wyczekują wielkiej zmiany już we wtorek. Po tygodniach rekordowych wzrostów i politycznych przepychanek, pakiet „CPN – Ceny Paliwa Niżej” wchodzi w życie. Czy obiecana benzyna poniżej 6 złotych stanie się faktem, czy to tylko chwilowy plaster na głęboką ranę w naszych portfelach i pusta obietnica?

Kiedy dokładnie spadną ceny? 

Wielu kierowców zadaje pytanie kiedy w końcu zatankują taniej?. Odpowiedź zależy od tego, na który element rządowego pakietu patrzymy. Od dzisiaj, czyli od poniedziałku 30 marca, zaczęły obowiązywać nowe, niższe stawki akcyzy na benzynę i oleje napędowe. To jednak dopiero początek operacji.

Kluczowy moment nastąpi w nocy z 30 na 31 marca. Jak zapowiedział minister energii Miłosz Motyka, jeszcze dziś opublikowane zostanie obwieszczenie w sprawie maksymalnych cen paliw. Oznacza to, że prawdziwy przełom na stacjach zobaczymy we wtorek, 31 marca. To właśnie jutro wchodzi w życie obniżka podatku VAT z 23 proc. do 8 proc. oraz mechanizm ceny maksymalnej. Stacje będą miały czas do rana, by dostosować systemy kasowe i zmienić ceny na pylonach. Kto przetrzyma tankowanie o kilkanaście godzin, ten realnie zyska.

Reklama

Obniżka czy powrót do normalności? Liczby nie kłamią

Analitycy biura Reflex nie mają wątpliwości: to będą najbardziej gwałtowne spadki cen w historii polskiego rynku. Dzięki połączeniu cięć podatkowych i narzuconej odgórnie marży (maksymalnie 30 groszy na litrze), ceny mają spaść o około 1,18 zł – 1,30 zł na litrze.

Prognozowane średnie ceny na początek kwietnia 2026 r. prezentują się następująco:

  • Benzyna 95: ok. 5,98 zł/l (spadek z 7,16 zł)

  • Benzyna 98: ok. 6,67 zł/l (spadek z 7,85 zł)

  • Diesel (ON): ok. 7,45 zł/l (spadek z 8,75 zł)

Jedynym paliwem, które może nas niemile zaskoczyć, jest autogaz. Tutaj prognozy przewidują delikatny wzrost do poziomu ok. 3,75 zł/l. Dla posiadaczy „diesli” ulga będzie największa, bo to właśnie ten rodzaj paliwa najbardziej ucierpiał w wyniku zawirowań na Bliskim Wschodzie. Rzecz w tym benzyna 95 podrożała od początku wojny o 1,43 zł za litr, autogaz o 90 groszy, a diesel aż 2,77 zł! Obniżki, które wprowadza ustawa to tylko czubek góry lodowej - ceny i tak będą wysokie, a działania rządu nie pozwalają na powrót do sytuacji sprzed 28 lutego. 

Reklama

Dlaczego tak późno? Rządowe zwlekanie pod lupą

Choć tempo prac nad ustawami (uchwalenie w jeden dzień, natychmiastowy podpis prezydenta Karola Nawrockiego) robi wrażenie, nie da się uciec od pytania: dlaczego tak długo rząd zwlekał z obniżką akcyzy i VAT-u? Druga połowa marca była dla kierowców prawdziwym koszmarem. Tylko w ciągu jednego tygodnia litr diesla podskoczył o niewyobrażalne 88 groszy.

Kierowcy i opozycja punktują, że interwencja powinna nastąpić już w momencie, gdy ceny przekroczyły barierę 7 złotych. Rząd długo zasłaniał się negocjacjami z Komisją Europejską i obawami o naruszenie unijnego prawa w kwestii stawek VAT. Pisaliśmy o  tym tutaj. Dopiero widmo całkowitego paraliżu transportu i zbliżające się Święta Wielkanocne wymusiły ekspresową ścieżkę legislacyjną. Przez te tygodnie zwłoki miliony złotych wypłynęły z kieszeni Polaków do budżetu i marż koncernów, które rząd obecnie planuje obłożyć dodatkowym podatkiem (windfall tax).

Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie – bolesny rachunek przy dystrybutorze

Nawet jeśli jutro benzyna zbliży się do 6 złotych, warto pamiętać, o ile droższe jest paliwo w porównaniu do czasu sprzed konfliktu. Liczby są bezlitosne. Od początku wojny na Bliskim Wschodzie olej napędowy podrożał w Polsce średnio o 2,77 zł na litrze, a benzyna 95 o 1,43 zł.

Sytuacja na światowych rynkach wciąż jest napięta jak postronki. Cena ropy oscyluje wokół 110 dolarów za baryłkę, a jeszcze niedawno testowała rekordowe 170 dolarów. Europa gorączkowo szuka alternatyw dla diesla z Zatoki Perskiej. Ostatnie tankowce z tamtego regionu mają dotrzeć do portów około 10 kwietnia – co będzie dalej? Jeśli konflikt ulegnie eskalacji, nawet najgłębsze cięcia podatkowe mogą nie wystarczyć, by powstrzymać kolejną falę podwyżek. Obecna obniżka to więc nie „powrót do taniego paliwa”, ale próba powstrzymania katastrofy.

Reklama

Bat na spekulantów – 1 milion złotych kary

Rząd wprowadza nie tylko marchewkę (niższe podatki), ale i gruby kij. Od wtorku nad stacjami paliw wisieć będzie widmo kontroli Krajowej Administracji Skarbowej. Jeśli właściciel stacji uzna, że „nie zdążył” obniżyć ceny lub spróbuje ominąć cenę maksymalną wyliczaną według ministerialnej formuły, ryzykuje gigantyczną karę – do 1 miliona złotych.

Wszystkie oczy skierowane są teraz na największe koncerny. Premier zapowiedział, że państwo będzie monitorować każdą groszową zmianę marży. Cel jest jasny: obniżka podatków musi trafić do kieszeni kierowców, a nie zostać „pożarta” przez zyski firm paliwowych. Czy ten ręcznie sterowany rynek wytrzyma napór rynkowych realiów? O tym przekonamy się już jutro rano, patrząc na ceny przy ul. Kopernika, Kawaleryjskiej czy Produkcyjnej.

Reklama

Niższe stawki VAT i akcyzy mają obowiązywać czasowo – w większości do 30 czerwca 2026 r. To oznacza, że mamy zaledwie trzy miesiące oddechu, chyba że sytuacja geopolityczna ustabilizuje się na tyle, by rynkowe ceny spadły same z siebie.

Czy uważasz, że wprowadzenie cen maksymalnych to dobre rozwiązanie, czy może obawiasz się, że doprowadzi to do braków paliwa na stacjach, tak jak działo się to w przeszłości w innych krajach?

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/03/2026 08:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości