Reklama

Koniec tanich mieszkań. Ceny rosną

Rynek wtórny w Polsce przechodzi cichą rewolucję. Choć nie obserwujemy już drastycznych skoków cenowych, z mapy kraju systematycznie znikają oferty poniżej 9 tys. zł za metr kwadratowy. Najnowszy raport portalu Nieruchomosci-online.pl za pierwszy kwartał 2026 roku pokazuje jasno: tanie mieszkania to już rzadkość, a dotychczasowe bariery cenowe stają się nowym punktem wyjścia.

 

Mieszkaniowa mapa Polski bez „promocji”

Jeszcze kilka lat temu znalezienie mieszkania w stolicy regionalnej w cenie poniżej 9 tys. zł za metr nie było wyzwaniem. W 2022 roku takich miast było czternaście, dziś zostały zaledwie cztery: Gorzów Wielkopolski, Kielce, Łódź oraz Katowice. Co więcej, niska cena dotyczy tam zazwyczaj tylko konkretnych metraży.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w segmencie kawalerek – tutaj tylko Gorzów Wlkp. (7,5 tys. zł) i Łódź (8,7 tys. zł) utrzymują średnią poniżej wspomnianego progu. W innych miastach, takich jak Białystok czy Lublin, kwoty te dawno przekroczyły 10 tys. zł, co dla wielu kupujących oznacza konieczność drastycznych kompromisów dotyczących lokalizacji lub standardu wykończenia.

Reklama

Białystok stabilny, ale z tendencją wzrostową

W stolicy Podlasia sytuacja na rynku wtórnym wydaje się być opanowana, choć z perspektywy portfela – mało optymistyczna. Średnia cena ofertowa kawalerek w Białymstoku ustabilizowała się na poziomie 10,7 tys. zł za m². Nieco większą dynamikę widać w segmencie mieszkań dwupokojowych, gdzie właściciele podnieśli swoje oczekiwania o około 1-2% w skali kwartału.

Stabilizacja cen w naszym mieście nie oznacza jednak, że jest tanio. Białystok wpisuje się w trend miast, w których 10 tys. zł za metr przestało być barierą psychologiczną, a stało się standardem, od którego dopiero zaczynają się rozmowy o zakupie.

Reklama

Sprzedający testują cierpliwość kupujących

Dlaczego ceny rosną, skoro na rynku nie widać gwałtownych turbulencji? Eksperci wskazują na psychologię początku roku. Wielu właścicieli właśnie w pierwszym kwartale decyduje się na wystawienie ofert, celowo zawyżając stawkę, by „przetestować” rynek. Sprawdzają, ile osób zadzwoni i jak bardzo skłonni do negocjacji będą potencjalni nabywcy.

Dodatkowo, na średnią cenę wpływa fakt, że z rynku najszybciej znikają „perełki” – mieszkania tańsze i wymagające remontu. To, co zostaje w serwisach ogłoszeniowych, to zazwyczaj lokale o wyższym standardzie lub lepiej położone, co automatycznie podbija statystyczną średnią dla danego miasta, nawet jeśli realna wartość nieruchomości stoi w miejscu.

Reklama

Czego spodziewać się w kolejnych miesiącach?

Mimo delikatnych wzrostów, rynek wtórny wykazuje oznaki dojrzałości. W największych aglomeracjach, takich jak Warszawa czy Kraków, ceny są bardzo wysokie (odpowiednio 18,6 tys. zł i 17,7 tys. zł za kawalerkę), ale jednocześnie najbardziej stabilne. Duża konkurencja ofert wymusza na sprzedających realne podejście do wyceny.

Dla mieszkańców mniejszych stolic regionalnych, jak Zielona Góra czy Olsztyn, gdzie wzrosty w ostatnim kwartale były najbardziej odczuwalne, nadchodzące miesiące będą czasem weryfikacji. Jeśli popyt nie nadąży za „testowymi” cenami właścicieli, możemy spodziewać się korekt. Na powrót do stawek rzędu 8 tys. zł za metr w dużych miastach nie ma jednak co liczyć – ten etap historii polskiego mieszkalnictwa wydaje się być już definitywnie zamknięty.

Reklama

AR

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/04/2026 16:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama