Nielegalni migranci płacą tysiące dolarów za przerzut do zachodnich krajów Unii Europejskiej reżimowi Łukaszenki, a dodatkowo w swoim zachowaniu wykazują się kompletnym brakiem odpowiedzialności. Nie musieliby narażać własnego życia i zdrowia, gdyby zgłosili się na przejście graniczne lub do jednej z wielu placówek konsularnych we własnym kraju lub już w Mińsku.
W zdecydowanej większości nielegalni migranci wcale nie szukają schronienia, a już na pewno nie w Polsce. Chcą składać wnioski o ochronę międzynarodową, ale przede wszystkim w Niemczech lub w innych krajach zachodnich Unii Europejskiej. Poszukują dla siebie lepszego, wygodniejszego życia, ale nie korzystają w tej sprawie z normalnych procedur przewidzianych prawem – jak ubieganie się o wizę pracowniczą, czy studencką. Narażają swoje życie i swoich dzieci, wykazując się przy tym kompletnym brakiem odpowiedzialności.
Polska Straż Graniczna pomaga nielegalnym migrantom w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia, kiedy już znajdą się na terytorium Polski. Tak jak miało to miejsce w środę, 20 października. Strażnicy Graniczni z placówki w Kuźnicy znaleźli bowiem grupę migrantów, wśród których była kobieta, która chwilę wcześniej urodziła dziecko. Można powiedzieć, że tuż przed znalezieniem jej i pozostałych nielegalnych migrantów.
- Praktycznie z noworodkiem na rękach znaleźliśmy tę kobietę. Natychmiast wezwaliśmy zespół ratownictwa medycznego. Ale też żeby nie przedłużać tego czasu oczekiwania, funkcjonariusze zabrali tę kobietę i jej dziecko oraz męża do samochodu służbowego i jak najszybciej zawieźliśmy do karetki pogotowia, która już jechała na wezwanie – przekazała dziś mediom ppor. Anna Michalska, rzecznik Straży Granicznej.
Zarówno matka, jak i jej nowo narodzone dziecko oraz ojciec, zostali przewiezieni do szpitala i tam uzyskali pomoc i opiekę. Wiadomo na razie tyle, że urodził się chłopczyk. Ale ciężko już zrozumieć zachowanie rodziców, zwłaszcza matki, która w zaawansowanej ciąży zdecydowała się narażać własne życie i dziecka przedzierając się w niebezpiecznym miejscu. Tak samo jak na początku miesiąca zrobiła to inna migrantka z Konga, u której po znalezieniu przez polskich strażników granicznych rozpoczęła się akcja porodowa. Kobieta w tym czasie oczekiwała zresztą na przyjazd przemytnika, który miał ją wywieźć z Polski dalej na zachód Europy.
Minionej doby strażnicy graniczni zatrzymali kolejnych sześciu nielegalnych migrantów. Niemal wszyscy, bo oprócz jednego obywatela Syrii, byli Irakijczykami. Zatrzymano także przemytników ludzi, a ponad 400 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Polską z terytorium Białorusi udaremniono.
„Minionej doby tj. 19.10 na granicy Polski i Białorusi odnotowano 424 próby jej nielegalnego przekroczenia. Zatrzymanych zostało 6 nielegalnych imigrantów: 5 ob. Iraku i ob. Syrii. Za pomocnictwo strażnicy graniczni zatrzymali 4 osoby-ob. Polski, Syrii, Iranu oraz Autonomii Palestyńskiej. #NaStraży” – przekazała w komunikacie polska Straż Graniczna na Twitterze.
Minionej doby tj. 19.10 na granicy????????????????odnotowano 424 próby jej nielegalnego przekroczenia.Zatrzymanych zostało 6 nielegalnych imigrantów:5 ob. Iraku i ob.Syrii.
— Straż Graniczna (@Straz_Graniczna) October 20, 2021
Za pomocnictwo strażnicy graniczni zatrzymali 4 osoby-ob. Polski, Syrii, Iranu oraz Autonomii Palestyńskiej.#NaStraży pic.twitter.com/DNQxIAnLd7
Reżim Łukaszenki zarabia na takich osobach już nie tysiące, a miliony dolarów. Bo warto dodać to co przekazała także dziś rzecznik prasowa Straży Granicznej, że od początku roku było ponad 22 tys. prób nielegalnego wdarcia się do Polski. Każdy przerzut z Białorusi do Polski, na Litwę lub Łotwę kosztuje po kilka lub nawet kilkanaście, a bywa, że i ponad 40 tysięcy dolarów.
(Cezarion/ Foto: Twitter.com/ Straż Graniczna)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze