Beata Antypiuk, bo o niej mowa, niegdyś była jedną z najbardziej słynnych radnych w Polsce. Jeśli ktoś nie pamięta popisów słownych lub pomysłów byłej radnej, a obecnie kandydatki na radną, przypominamy kilka brawurowych pomysłów i tekstów.
Beata Antypiuk dała się poznać jako osoba o bardzo konserwatywnych poglądach. Jednak, co trzeba przyznać, potrafiła bardzo zajadle walczyć o to, co uważała za stosowne. Była radną Ligi Polskich Rodzin, ale została wraz z kilkoma osobami wyrzucona z partii. Po tym incydencie wdawała się w pyskówki z ówczesnym szefem Rady Miasta – nieżyjącym już Edwardem Łuczyckim. Później wylądowała w klubie PiS.
Ówczesnego przewodniczącego Rady Miasta nazwała „starym głuchym dziadem”, po czym wypierała się wypowiedzialnych słów, chociaż zostały uwiecznione na nagraniach z posiedzenia. Jako radna Beata Antypiuk zasłynęła też blokadą budowy bloku mieszkalnego na osiedlu Nowe Miasto. Powód? Zasłaniałby kościół pw. Św. Karola Boromeusza. To ona także nie dopuściła do otwarcia jednej z wystaw Galerii Arsenał, bo godziła ponoć w dobre obyczaje i jej uczucia religijne. Próbowała również blokować wnukowi Zamenhofa tytułu honorowego obywatela Białegostoku, bo jej zdaniem na to nie zasłużył.
Gdyby znów zasiadła w ławach Rady Miasta jako radna, byłoby z pewnością o czym pisać. Na pewno należałoby zapomnieć, co to nuda. Wczoraj tuż po konwencji Komitetu Tadeusza Truskolaskiego próbowała namówić naszego fotografa na sesję zdjęciową z rodziną. Jednak nie przewidywała gratyfikacji za pracę fotografa. Finalnie telefonem komórkowym zgodził się jej zrobić zdjęcie jeden z kandydatów komitetu, z którego Beata Antypiuk ubiega się o mandat radnej.
Komentarze opinie