Trwają prace nad nowelizacją ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, który ma gruntownie przebudować system, w jakim funkcjonujemy. Dla Białegostoku – miasta strategicznego na wschodniej flance – zmiany te mają kluczowe znaczenie. Od 1 stycznia 2026 roku weszły w życie bazowe przepisy, a nowela idzie o krok dalej, wprowadzając m.in. nową kategorię obiektów ochronnych. Co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca Podlasia?
Największą nowością w nowych przepisach jest wprowadzenie tzw. punktów schronienia. Do tej pory system opierał się na rygorystycznie zdefiniowanych schronach i ukryciach, które często istnieją tylko na papierze w starych piwnicach z lat 50. Nowa kategoria ma być znacznie bardziej elastyczna. Punkty schronienia nie będą miały wyśrubowanych wymagań technicznych, co pozwoli na ich szybkie wyznaczenie w istniejącej infrastrukturze.
Ich głównym zadaniem ma być ochrona przed zagrożeniami konwencjonalnymi, takimi jak ataki dronów, ostrzał karabinowy czy też ekstremalne zjawiska pogodowe, które coraz częściej nawiedzają nasz region. Co ważne dla białostoczan – lokalizacja tych punktów ma być jawna, dostępna w ewidencji i specjalnych aplikacjach mobilnych. Dzięki temu w sytuacji zagrożenia, będąc na spacerze w Parku Planty czy na zakupach w centrum, będziemy mogli błyskawicznie sprawdzić, gdzie szukać najbliższego bezpiecznego dachu nad głową.
Rewolucja czeka również rynek deweloperski, który w Białymstoku wciąż rozwija się bardzo prężnie. Nowe przepisy zakładają, że każdy nowo projektowany budynek użyteczności publicznej oraz wielorodzinny blok mieszkalny będzie musiał uwzględniać funkcję ochronną. Najniższe kondygnacje, takie jak garaże podziemne czy piwnice, będą projektowane tak, aby w razie potrzeby stały się miejscami doraźnego schronienia.
Rząd określił konkretną pojemność takich miejsc w stosunku do liczby mieszkańców budynku. Oznacza to koniec budowania „gołych” parkingów podziemnych. Inwestorzy będą musieli zadbać o odpowiednie wzmocnienia i infrastrukturę, co z jednej strony może wpłynąć na koszty budowy, ale z drugiej – drastycznie podniesie realne bezpieczeństwo mieszkańców nowych osiedli na Nowym Mieście czy Bacieczkach.
Ustawa zmienia także zasady finansowania. Na ochronę ludności państwo zamierza wydawać rocznie nie mniej niż 0,3% PKB, co przekłada się na miliardy złotych trafiających bezpośrednio do gmin. Włodarze podlaskich miast i wsi zyskają prawo do zakupu profesjonalnego sprzętu, który dotąd był zarezerwowany głównie dla wojska.
Z funduszy ochrony ludności gminy będą mogły kupować hełmy, kamizelki balistyczne oraz nowoczesny sprzęt do wykrywania skażeń. To odpowiedź na postulaty samorządowców z regionu przygranicznego, którzy na co dzień współpracują ze Strażą Graniczną i Policją. Nowe przepisy pozwalają też na finansowanie działań tych służb związanych z ewakuacją ludności oraz ochroną infrastruktury krytycznej, co w województwie podlaskim ma priorytetowe znaczenie.
W nowym systemie to lokalni włodarze – prezydent Białegostoku, burmistrzowie i wójtowie – stają się organami ochrony ludności. To na ich barkach spoczywa obowiązek przygotowania planów ewakuacji i dbania o to, by obiekty zbiorowej ochrony były w należytym stanie technicznym. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiada, że w pierwszej kolejności przeprowadzi audyt istniejących schronów, by przywrócić im funkcjonalność.
Dla nas, mieszkańców regionu, który od miesięcy znajduje się w centrum uwagi ze względu na sytuację na granicy, te przepisy to coś więcej niż biurokracja. To budowa realnego systemu, który w czasie pokoju uczy nas, jak reagować na zagrożenia, a w razie konfliktu – płynnie przekształca się w gotową do działania Obronę Cywilną. Pierwsze sprawozdanie z realizacji tych zadań rząd przedstawi już w kwietniu 2026 roku.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze