Piłkarski świat przeciera oczy ze zdumienia, a w Białymstoku z dumy puchną serca. To, co wydarzyło się w niedzielny wieczór na Estádio da Luz w Lizbonie, przejdzie do historii nie tylko portugalskiego, ale i polskiego futbolu. Oskar Pietuszewski, 17-latek wychowany na boiskach Jagiellonii, stał się nowym bohaterem „Smoków” z Porto. W portugalskim klasyku nie tylko strzelił gola, ale pobił rekord, który przetrwał niemal wiek!
Kto śledzi lokalną piłkę w stolicy Podlasia, ten o talencie Oskara wiedział od dawna. Już sześć lat temu na białostockich boiskach szeptano: „to jest Pietuch i to będzie piłkarz przez wielkie P”. Rzadko kiedy wróżby dotyczące 10-latków sprawdzają się w dorosłym futbolu, ale w tym przypadku wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet szybciej. Oskar to nie tylko talent, to przede wszystkim „podlaski mental” – twardy charakter, pracowitość i odwaga, której nie powstydziliby się najwięksi wojownicy. Choć w Białymstoku nie brakowało sceptyków, 17-latek właśnie udowodnia, że jest gotowy na podbój świata.
Niedzielny hit ligi portugalskiej pomiędzy Benficą a FC Porto miał być teatrem jednego aktora – Jose Mourinho. „The Special One” zapowiadał, że dla jego Benfiki to mecz o wszystko. Tymczasem show skradł mu dzieciak z Białegostoku. Pietuszewski od pierwszej minuty terroryzował defensywę gospodarzy. W 40. minucie doszło do sceny, którą kibice Porto będą wspominać latami. Oskar ruszył z kapitalnym rajdem, ośmieszył obronę Benfiki w ich własnym polu karnym i precyzyjnym strzałem lewą nogą podwyższył na 2:0. Najbardziej wymowne było to, że w tej akcji za Polakiem nie nadążył Nicolas Otamendi – aktualny mistrz świata, który wcześniej za faul na Pietuszewskim obejrzał żółtą kartkę.
Po meczu Jose Mourinho nie gryzł się w język. Choć jego zespół rzutem na taśmę uratował remis 2:2, Portugalczyk był wyraźnie rozżalony postawą swojej obrony przy trafieniu Polaka.
– Drugi gol, który straciliśmy, jest absolutnie absurdalny. Gdzie byli moi obrońcy? – pytał retorycznie na konferencji prasowej.
Trener Benfiki podkreślał, że styl gry narzucony przez FC Porto, oparty na intensywności, był dla jego graczy nie do przejścia.
– To kwestia DNA. Profil zawodników FC Porto jest zupełnie inny niż nasz – przyznał „The Special One”, który sam wyleciał na trybuny po awanturze przy ławce rezerwowych.
Oficjalne profile FC Porto w mediach społecznościowych oszalały na punkcie Polaka, publikując wpisy nawet w naszym ojczystym języku:
„Oskar Pietuszewski. Czysta klasa. Czysty talent”.
Nic dziwnego, skoro 17-latek pobił przy okazji 93-letni rekord klubu! Stał się najmłodszym strzelcem w historii ligowych starć z Benficą, detronizując legendy sprzed II wojny światowej. To już jego drugie trafienie w barwach „Smoków”, co potwierdza, że trener Francesco Farioli nie pomylił się, stawiając na byłego jagiellończyka w czwartym meczu z rzędu.
Sukces Pietuszewskiego to coś więcej niż tylko bramka w prestiżowym meczu. To sygnał dla wszystkich młodych chłopaków z regionu, że warto walczyć o swoje. Podlasie często bywa lekceważone, ale jak widać, to właśnie stąd wywodzą się ludzie twardzi i odważni. Oskar, mimo zaledwie 17 lat, nie przestraszył się wielkiej sceny ani presji Estádio da Luz. Dziś piszą o nim europejskie media, a Porto może okazać się dla niego tylko przystankiem do jeszcze większej kariery. I tego mu wszyscy życzymy.
Zaczęła się istna Oskaromania i niech trwa w najlepsze. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek drogi młodego Polaka po miano gwiazdy światowego formatu.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze