Hulajnogi elektryczne na stałe wpisały się w krajobraz naszych miast i miasteczek. Niestety, dla wielu użytkowników te jednoślady wciąż kojarzą się z bezkarnością i czystą zabawą, a nie z realnymi obowiązkami na drodze. O tym, jak surowe mogą być konsekwencje ignorowania przepisów ruchu drogowego, przekonał się pewien mieszkaniec powiatu sokólskiego. Jego nocna eskapada zakończyła się gigantycznym mandatem.
Do zdarzenia doszło na jednej z ulic w Sokółce. Patrolujący miasto policjanci z lokalnej ogniwa patrolowo-interwencyjnego zauważyli mężczyznę, którego zachowanie od razu wzbudziło ich czujność. Na widok zbliżającego się radiowozu pieszy gwałtownie wskoczył na hulajnogę elektryczną. Chwilę po odepchnięciu się od ziemi stracił jednak panowanie nad pojazdem i z impetem o mało nie wbił się w pobliski płot. Mundurowi natychmiast ruszyli do kontroli, by sprawdzić, co jest przyczyną tak fatalnej koordynacji ruchowej kierowcy.
Szybko okazało się, że intuicja nie zawiodła sokólskich funkcjonariuszy. Od legitymowanego mężczyzny wyraźnie było czuć woń alkoholu. Badanie alkomatem dało porażający wynik – mieszkaniec gminy Dąbrowa Białostocka miał w swoim organizmie ponad dwa promile alkoholu. Zapytany o powód podróży w takim stanie, 41-latek miał dla mundurowych gotowe usprawiedliwienie. Tłumaczył przejętym głosem, że pilnie musiał udać się do apteki po leki. Stróże prawa nie wykazali jednak zrozumienia dla tak skrajnej nieodpowiedzialności.
Tłumaczenia o nagłej potrzebie medycznej na nic się zdały. Za kierowanie hulajnogą elektryczną w stanie nietrzeźwości policjanci nałożyli na mężczyznę mandat karny w wysokości 2500 złotych. Przy tej okazji mundurowi przypominają, że jazda hulajnogą pod wpływem alkoholu, przewożenie innych osób, korzystanie z telefonu w trakcie jazdy czy holowanie kogokolwiek jest surowo zabronione i grozi równie surowymi karami.
Czy kara 2500 zł dla pijanego hulajnogisty to odpowiednia przestroga?
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze