Nie tak miał się zakończyć ten mecz. Jagiellonia przegrała z Górnikiem Zabrze 1:2. Decydujący gol padł w ósmej doliczonej minucie gry po dość dyskusyjnym faulu Bartłomieja Wdowika na Michale Saćku. Białostoczanie prezentowali się w tym meczu naprawdę dobrze i nie zasłużyli na przegraną.
To był absolutny hit 30 kolejki spotkań. Oba zespoły zaczęły w ofensywnej atmosferze. A kibice Jagiellonii w odpowiedzi na apel Adriana Siemieńca nie tylko szczelnie zapełnili trybuny (w sobotę odbywało się też święto fan klubów żółto-czerwonych z całego regionu) ale od razu ruszyli z ogłuszającym dopingiem. Było głośno, żółto-czerwono i świątecznie.
Pierwszy strzał w tym meczu należał do Jagi. W 4 minucie piłkę w środku rywalom odebrał Bartek Mazurek, podał na skrzydło do Afimico Pululu, a ten z około 25 metrów próbował zaskoczyć Marcela Łubika. Golkiper z Zabrza zrobił przepisowy "koszyczek" i bez trudu złapał piłkę.
Goście w pierwszych minutach cofnęli się pod własną bramkę i czekali co zrobią żółto-czerwoni. A Jagiellończycy próbowali strzałów niemal z każdej pozycji grając tak jak lubią: ofensywnie i atakując rywala już na jego połowie. Zabrzanie próbowali się odgryzać, ale zagrożenie stwarzali tylko z wolnych.
W 9 minucie kolejna szybka i składna akcja Jagi. Niestety w najważniejszym momencie Nahuel Leiva nie popisał się i dośrodkował tak gdzieś na wysokości ponad 2 metrów. Nikt nie zdołał zamknąć tej akcji i skończyło się na strachu. Chwilę potem strzelać próbował Kajetan Szmyt, ale piłka odbiła się od Afimco Pululu, który nie zdołał już jej opanować i oddać strzał.
W 20 minucie rzut wolny z około 20 metrów na wprost bramki Sławomira Abramowicza wykonywał Ondrej Zmrzly. Strzelił sprytnie i podkręcona piłka leciała nisko zmierzając do bramki przy słupku bramki żółto-czerwonych, ale na raty złapał piłkę Abramowicz.
W 24 minucie ogromne szczęście mieli zabrzanie. Białostoczanie rozklepali defensywę zabrzan i świetną okazję miał Pululu. Strzał Afiego z wielkim trudem obronił Łubik. Dobijać próbował Leiva, ale piłka z ostrego kąta trafiła w słupek. Chwilę później ten sam zawodnik miał jeszcze jedną fantastyczną okazję: strzelał na krótki słupek, ale w ostatniej chwili ofiarnie zablokował piłkę Massimo.
Jagiellonia cały czas atakowała i gniotła Górnik. Tyle, że bardzo uważnie grający zabrzanie bardzo mocno pilnowali w polu karnym i tuż przed nim uniemożliwiając białostoczanom oddanie dobrych strzałów. A kiedy już - tak jak w 37 minucie - piłka trafiała do Pululu - to ten niestety nie zdążył się obrócić z piłką, a już był blokowany przez defensywnie ustawionych graczy z Górnego Śląska.
Okazję na gola do szatni mieli goście. Po dośrodkowaniu w pole karne na aferę eksjagiellończyk Jarosław Kubicki dostał piłkę kilka metrów przed bramką i strzelił prosto w wychodzącego Abramowicza.
Po przerwie nadal z większym zapałem i animuszem atakowała Jagiellonia. Już w 47 minucie Duma Podlasia zaskoczyła defensywę gości. Piłkę dostał na skrzydle Kajetan Szmyt i zagrał płasko na piąty metr wzdłuż bramki, ale akcji nie zdążył zamknąć Jesus Imaz, który nie trafił w piłkę. Białostoczanie starali się dominować na boisku bardzo szybko atakując graczy gości. Nie tylko pozwalali zabrzanom na konstruowanie ataków, ale dodatkowo często ostrzeliwali bramkę Łubika. Tyle, że nisko ustawiona defensywa Górnika nie dawała się zaskoczyć.
W 64 minucie zagapiła się obrona gospodarzy. Maksym Chłań zatańczył z obrońcami i dostrzegł wysuniętego nieco Abramowicza. Dostrzegł, że obrońcy białostoczan nie zdążyli go zablokować i próbował strzału. Piłka odbiła się jeszcze od Bartka Mazurka i... wpadła do bramki obok słupka. Gdyby nie trafienie w naszego pomocnika piłka zapewne wyszła za słupkiem poza boisko. Ale pech!!!
W 67 minucie mogło być już po meczu: kolejna drzemka białostockiej defensywy zakończyła się tym, że Massimo znalazł się przed polem karnym z piłką i gdyby przymierzył dokładniej to Abramowicz nie miałby wiele do powiedzenia. Na nasze szczęście postawił na siłę zamiast na precyzję i piłka poszybowała nad poprzeczką.
Goście od 70 minuty postawili na defensywę, a trener Michal Gasparik w 76 minucie dokonał zmiany przestawiając Górnika na grę 5 defensorów. W efekcie pod bramką zabrzan zrobiło się jeszcze ciaśniej i zrobiło się jeszcze mniej miejsca. Ataki białostoczan zwolniły: żółto-czerwoni prowadzili atak pozycyjny, ale efektów to nie przynosiło. Białostoczanie bili głową w zabrzański mur lub strzelali z dystansu. Niestety - niecelnie. A murowanie własnego pola karnego i bramki przychodziło Górnikowi wyjątkowo skutecznie. Zabrzanie ofiarnie atakowali rywali nie dając białostoczanom dosłownie nawet chwili swobody. Dalekie wrzutki i podania białostoczan były przeważnie.
Aż w końcu - w doliczonym czasie gry genialny błysk dał Afimico Pululu. Podanie ze środka boiska trafiło do wybiegającego Afi, który przepchnął Janickiego. Obrońca Górnika nie miał szans w starciu z silnym napastnikiem Jagi. Nasz zawodnik znalazł się sam na sam z Łubikiem i szansę wykorzystał! 1:1.
Niestety to nie jednak nie był koniec emocji. Wprowadzony na końcówkę meczu Bartłomiej Wdowik sfaulował Michala Saćka - a tak przynajmniej uznał sędzia Tomasz Kwiatkowski, który wskazał na jedenasty metr. Sytuacja była co najmniej dyskusyjna: Wdowik walczył z rywalem, a Saćek padająć sporo dodał od siebie. Dodatkowo nasz obrońca obejrzał jeszcze żółty kartonik. W ósmej - doliczonej - minucie strzałem pod poprzeczkę gola na 2:1 strzelił Rafał Janicki. A chwilę później Kwiatkowski zakończył mecz.
Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 1:2 (0:0). Bramka: Afimico Pululu 90+2 - Bartosz Mazurek 64-samobój, Rafał Janik 90+6-karny. Żółte kartki: Ikla Dimi, Lukas Sadilek, Joseme (Górnik), Kajetan Szmyt, Bartosz Mazurek, Afimico Pululu, Bartłomiej Wdowik (Jagiellonia). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski. Widzów: 19 115.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Guilherme Montoia (80 Bartłomiej Wdowik), Yuki Kobayashi (80 Zachary Zalewski), Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek - Nahuel Leiva (62 Samed Bazder), Bartosz Mazurek (76 Sergio Lozano), Taras Romanczuk, Kajetan Szmyt - Jesus Imaz, Afimico Pululu.
Górnik: Marcel Łubik - Ondrej Zmrzly, Josema, Rafał Janicki, Michal Saćek - Maksym Chłań (84 Kamil Lukoszek), Jarosław Kubicki, Patruk Hellebrand, Ikla Dimi (55 Sondre Liseth) - Lukas Sadilek (76 Paweł Bochniewicz), Robert Massimo (84 Paweł Olkowski).
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze