Reklama

Racowisko na Rondzie Jagiellonii: zabrzmiał hymn, flaga załopotała na maszcie i zapłonęły znicze! (WIDEO)

Takiej atmosfery w Białymstoku nie czuje się często. We wtorkowy wieczór, 13 stycznia, okolice Ronda Jagiellonii (u zbiegu Trasy Niepodległości i Al. Jana Pawła II) zamieniły się w prawdziwy bastion „Dumy Podlasia”. Siódma edycja Jagiellońskiego Racowiska przeszła do historii nie tylko dzięki setkom odpalonych rac, ale przede wszystkim dzięki symbolicznemu momentowi, na który kibice czekali od lat.

Flaga na maszcie i symboliczna 19:20 

Wydarzenie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 19:20 – liczbie nierozerwalnie związanej z datą powstania klubu. Kilkaset osób zgromadzonych wokół ronda wstrzymało oddech, gdy na 12-metrowy maszt, wybudowany w ramach Budżetu Obywatelskiego, zaczęła wjeżdżać potężna, żółto-czerwona flaga. Oficjalnemu wciągnięciu barw towarzyszyły podniosłe dźwięki hymnu Jagiellonii, odegranego na żywo przez trębacza.

Ostatnie nuty hymnu były sygnałem do działania. W jednej sekundzie rondo otoczył kordon ognia. Setki rac rozświetliły niebo nad Białymstokiem, tworząc niesamowitą, ognistą koronę wokół nowego masztu. Choć zadymienie było spore, a kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami, atmosfera wspólnego świętowania była udzielająca. Kibice po raz kolejny wykorzystali fakt, że 13 stycznia – w wigilię juliańskiego Nowego Roku – używanie pirotechniki w naszym regionie jest w pełni legalne.

Reklama

Jagiellońska tożsamość ponad podziałami

Tegoroczne racowisko pokazało, że jagiellońska tożsamość jest w Białymstoku niezwykle silna. Po spotkaniach w ubiegłych latach na ul. Jurowieckiej czy w Bielsku Podlaskim, to właśnie Rondo Jagiellonii stało się nowym, stałym punktem na mapie kibicowskiej Dumy Podlasia. Było to święto jedności, dumy i lokalnego patriotyzmu, które idealnie wprowadziło fanów w nastrój przed nadchodzącą rundą wiosenną.

- Jestem dumny z bycia rodziną Jagiellonii i dlatego tu jestem. Nie wyobrażam sobie, żeby mnie tu nie było. Marzę, że to początek roku, w którym zdobędziemy kolejny mistrzowski tytuł - mówił Wojciech Strzałkowski, większościowy właściciel Jagiellonii i przewodniczący Rady Nadzorczej klubu, którego nie mogło zabraknąć na tym historycznym wydarzeniu. 

Reklama

A imprezę organizował i nadzorował Andrzej Wilczyk - człowiek ze środowiska kibicowskiego, który od 1 stycznia zasiada w zarządzie Jagi. Opowiedział on co planuje jeszcze w tym roku dla Jagiellonii. 

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama