To była chwila, w której czas na moment się zatrzymał, a akademickie tytuły ustąpiły miejsca szczerej serdeczności. Choć pani Stanisława Napora swoje setne urodziny obchodziła w marcu, to właśnie w czwartek, 16 kwietnia, odwiedził ją rektor Uniwersytetu w Białymstoku, prof. Mariusz Popławski. Zamiast tradycyjnego „Sto lat”, w mieszkaniu jubilatki wybrzmiało głośne i radosne „Dwieście!”, bo wiek to w tym przypadku tylko liczba, która ustępuje miejsca niesamowitej energii.
Pani Stanisława to nie tylko najstarsza emerytka białostockiej uczelni ale przede wszystkim żywy świadek bolesnej historii Polski. Urodzona na Podolu w 1926 roku, jako czternastolatka została wywieziona z rodziną na Syberię. Po wojennej tułaczce jej losy splotły się z białostocką nauką. Od 1972 roku pracowała w Filii Uniwersytetu Warszawskiego – najpierw w budynku przy ul. Świętojańskiej (gdzie dziś mieści się Urząd Skarbowy), a później przy Skłodowskiej-Curie. Co ciekawe, piastowała odpowiedzialne stanowisko w Kancelarii Tajnej jako samodzielny referent ds. obronnych. Na emeryturę przeszła w 1987 roku, zostawiając na uczelni nie tylko lata pracy, ale i rodzinną tradycję – jej córka, Elżbieta, przez lata była specjalistką w Instytucie Matematyki UwB.
Podczas czwartkowej wizyty rektor prof. Mariusz Popławski nie szczędził Jubilatce ciepłych słów i podziękowań.
– To Pani praca była cegiełką w rozwoju naszej uczelni, która z filii stała się samodzielnym uniwersytetem – podkreślał rektor.
Spotkanie było pełne wzruszeń i sentymentalnych podróży. Prof. Popławski życzył Pani Stanisławie przede wszystkim zdrowia, ale i niesłabnącej wiary w marzenia, które – jak zauważył – warto mieć bez względu na metrykę. Obecność córek jubilatki oraz Alicji Kotowicz z Działu Spraw Socjalnych dopełniła rodzinnej, niemal domowej atmosfery tego wyjątkowego spotkania.
Mimo bagażu trudnych doświadczeń, pani Stanisława zachwyca doskonałą pamięcią i wyjątkową pogodą ducha. Podczas wizyty goście dopytywali o sekret tak świetnej formy. Recepta okazała się prostsza, niż mogłoby się wydawać, choć wymaga sporej dyscypliny. Według jubilatki kluczem do długiego życia jest ciągły ruch i zaangażowanie.
– Trzeba naprawdę żyć: pracować, ruszać się, wszędzie być, a nie siedzieć w miejscu i się zamartwiać – zdradziła Pani Stanisława.
To lekcja, którą ze spotkania wynieśli wszyscy obecni: aktywność i kontakt z drugim człowiekiem to najlepsze lekarstwo na upływający czas.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze