W niedzielę ekipa białostockich SBR Dojlidy powalczy o dalszy ligowy byt w Pucharze Europy. Tenisiści stołowi ze stolicy województwa podlaskiego w meczu 1/8 finału przegrali we wtorek (13 stycznia) na wyjeździe pierwszy mecz 1:3 ze słowackim zespołem STK Vyhne. Zawodnicy SBR przekonali się na własnej skórze, że tenis stołowy na najwyższym europejskim poziomie rzadko wybacza błędy. Przegrana stawia białostoczan w trudnym położeniu, ale sprawa awansu do ćwierćfinału wciąż pozostaje otwarta.
Spotkanie w Vyhne miało specyficzny charakter. Choć Dojlidy rywalizowały z klubem słowackim to przy stołach dominował język polski. Trzon drużyny gospodarzy stanowią bowiem znani z krajowych parkietów Bogusław Koszyk (były zawodnik Dojlid) oraz Filip Szymański. Białostoczanie również wystąpili w czysto polskim składzie: Patryk Chojnowski, Piotr Chodorski oraz Piotr Michalski. W ekipie Dojlid zabrakło największych zagranicznych armat, w tym Japończyka Kakeru Sone. I to niestety wyraźnie wpłynęło na mniejszą siłę rażenia podlaskiego zespołu. Mimo to początek starcia napawał optymizmem i zapowiadał wyrównany bój o każdą piłkę.
Pojedynek otwarcia był popisem Patryka Chojnowskiego. Lider Dojlid zmierzył się z Bogusławem Koszykiem i od początku narzucił swój styl gry. Koszyk zdołał urwać jedynie trzeciego seta (11:9), ale w pozostałych partiach Chojnowski był bezlitosny, nie pozwalając rywalowi przekroczyć bariery pięciu punktów. Wygrana 3:1 dała Dojlidom prowadzenie i wydawało się, że białostoczanie pójdą za ciosem.
Niestety, były to „miłe złego początki”. W kolejnych starciach inicjatywę przejęli gospodarze. Piotr Chodorski i Piotr Michalski mierzyli się z bardzo dobrze dysponowanymi rywalami i chociaż momentami brakowało niewiele do sukcesu, to w kluczowych momentach seta to zawodnicy z Vyhne zachowywali więcej zimnej krwi. Chodorski uległ zarówno Koszykowi, jak i Adamowi Klajberowi, a Michalski nie zdołał przełamać defensywy rywali. W efekcie słowacki zespół wygrał 3:1, stawiając Dojlidy pod ścianą przed rewanżem.
Sytuacja przed rewanżem jest trudna. Dojlidy, aby awansować do kolejnej rundy, muszą wygrać w Białymstoku za 3 punkty. Oznacza to, że podopieczni Marcina Jarkowskiego potrzebują zwycięstwa w stosunku 3:0 lub 3:1. Każdy inny wynik, w tym wygrana 3:2, będzie premiował Słowaków.
Jeśli białostoczanie wygrają za 3 punkty, w hali przy Suchowolca dojdzie do niezwykle widowiskowej dogrywki, czyli tzw. Złotych Setów. To krótka, emocjonująca seria dodatkowych gier, która wyłoni ostatecznego triumfatora dwumeczu. W skrócie Golden Sets to system rozstrzygania dwumeczów w europejskich pucharach tenisa stołowego, który stosuje się w sytuacji, gdy po dwóch spotkaniach bilans punktowy obu drużyn jest remisowy. Chodzi o to, aby uniknąć męczącego i nudnego dla kibiców liczenia małych punktów i sprawia, że rewanże są bardziej widowiskowe. W przypadku meczu SBR Dojlidy Białystok vs STK Vyhne Złote Sety pojawią się tylko wtedy, gdy mecz zakończy się wygraną Dojlid 3:0 lub 3:1. Nie ma wówczas znaczenia fakt, że białostoczanie wygrali jedną grę na Słowacji i zarządzana jest właśnie wspomniana procedura. Wygrana w Białymstoku Dojlid 3:2 daje im tylko 2 punkty i powoduje, że klub odpada z rywalizacji, bo Dojlidy przegrały pierwszy mecz 1:3 (0 pkt), muszą w rewanżu wygrać 3:0 lub 3:1, aby zdobyć 3 pkt i zrównać się ze Słowakami.
W dogrywce rozgrywanej natychmiast po zakończeniu gry rewanżowej rozgrywane są trzy oddzielne sety, które grają różni zawodnicy (trenerzy wyznaczają po jednym zawodniku do każdego z trzech setów). Drużyna, która wygra co najmniej dwa z trzech Złotych Setów, wygrywa cały dwumecz i awansuje dalej. Zawodnicy grają między sobą TYLKO jeden set do 11 punktów, ale gdy nastąpi stan 10:10 zawodnicy nie grają na przewagi, a o wygranej decyduje ostatnia piłka (tzw. nagła śmierć).
Złote Sety to przede wszystkim wojna nerwów dla zawodników. Dlaczego? Bo tenisista podchodzi do stołu po kilku godzinach od swojego ostatniego pojedynku, jest skrajnie zmęczony lub po nierozgrzany (jeżeli następuje to po godzinie od ostatniej gry). Nie ma tu miejsca na błędy, bo o losach awansu decyduje zaledwie kilka minut gry.
Niedzielne popołudnie w Białymstoku zapowiada się niezwykle gorąco. To będzie jeden z najważniejszych meczów sezonu dla sekcji tenisa stołowego. SBR Dojlidy Białystok potrzebują „magii własnej hali” i głośnego dopingu, by przełamać opór STK Vyhne.
Działacze zapraszają wszystkich kibiców w niedzielę, 18 stycznia, o godzinie 16.00. Właśnie wtedy w małej hali Zespołu Szkół Rolniczych przy ul. Suchowolca 26 ekipa Dojlid zagra o awans do najlepszej ósemki Pucharu Europy. Czy zobaczymy Złote Sety w Białymstoku i czy białostoczanie odwrócą losy dwumeczu?
1/8 finału Pucharu Europy
STK Vyhne – SBR Dojlidy Białystok 3:1
Bogusław Koszyk – Patryk Chojnowski 1:3 (5:11, 11:2, 9:11, 5:11)
Adam Klajber – Piotr Chodorski 3:0 (12:10, 11:8, 11:8)
Filip Szymański – Piotr Michalski 3:0 (11:3, 12:10, 11:1)
Bogusław Koszyk – Piotr Chodorski 3:1 (10:12, 11:6, 11:9, 11:9)
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze