Historyczny wieczór na Chorten Arenie przyniósł wielkie emocje i historyczne zwycięstwo Jagiellonii Białystok nad słynnym Rangers FC (2:1) w pierwszym spotkaniu 3. rundy eliminacji Ligi Europy. Po końcowym gwizdku postawę zespołu oraz fenomenalne wsparcie białostockich fanów podsumowali szkoleniowiec żółto-czerwonych Adrian Siemieniec oraz bohaterowie pojedynku – Kajetan Szmyt i Nik Prelec.
Mimo trudnego początku i straty bramki już w 4. minucie meczu, białostoczanie zdołali błyskawicznie odwrócić losy rywalizacji. Trener Adrian Siemieniec po spotkaniu nie ukrywał ogromnej dumy z postawy swoich zawodników oraz kapitalnej atmosfery stworzonej na trybunach.
„Dziękuję kibicom i gratuluję oprawy, była jeszcze przed meczem i mogłem się nawet przyjrzeć. Ta frekwencja też była kapitalna i do tego cały stadion nas faktycznie dopingował. Czuć było atmosferę dużego meczu” – podkreślił z uznaniem szkoleniowiec Dumy Podlasia.
Szkoleniowiec Jagiellonii zwrócił również uwagę na wielki ciężar gatunkowy tego zwycięstwa w kontekście historycznym i prestiżowym dla białostockiego klubu:
„Dzisiaj przyjeżdża duża brytyjska firma, historyczny klub, który na arenie europejskiej gra regularnie minimum na poziomie Ligi Europy i przegrywa w Białymstoku. Tego nie zabierze nam nikt” – wyznał z wyraźną satysfakcją trener Adrian Siemieniec.
Bohaterem czwartkowego starcia został Kajetan Szmyt, który napędzał ataki gospodarzy i zdobył dwie bramki dla żółto-czerwonych. Dla 24-letniego skrzydłowego był to wymarzony początek występów w europejskich pucharach.
„Cieszyłem się po prostu z tego dnia, że w końcu mogę zadebiutować w europejskich pucharach. Jak widać wyszło dobrze. W Ekstraklasie nie strzeliłem, więc to jest mój pierwszy dublet tak naprawdę na seniorskim poziomie” – przyznał po meczu Szmyt.
Skrzydłowy Jagiellonii zaznaczył również, że w trudniejszych fragmentach spotkania drużyna wykazała się dużą dojrzałością taktyczną:
„Są momenty też, kiedy trzeba niestety pocierpieć i cieszę się, że nie straciliśmy bramki. Mogliśmy strzelić więcej goli, a mogliśmy też stracić, bo przeciwnik miał słupek, więc myślę, że po prostu trzeba szanować ten wynik” – zauważył 24-latek.
Ważną rolę w ofensywnych poczynaniach Białostoczan odegrał Nik Prelec, który mocno pracował w starciach z fizycznie grającymi defensorami ze Szkocji. Napastnik docenił wsparcie kibiców po straconym golu.
„Zawsze jest ciężko, gdy pierwszy tracisz gola, a w dodatku gdy jest to gol samobójczy, więc byliśmy trochę w szoku, ale potem zaczęliśmy grać swoje. Kibice byli z nami – czuliśmy się jakbyśmy mieli dodatkowego zawodnika” – podkreślił Prelec.
Przed żółto-czerwonymi niezwykle trudny rewanż na gorącym terenie Ibrox Park w Glasgow. W szatni Jagiellonii panuje jednak pełna mobilizacja i wiara we własne możliwości.
Trener Siemieniec zaznacza, że doświadczenie zebrane w poprzednich pucharowych starciach procentuje. Białostoczanie jadą do Szkocji pewni siebie i zdecydowani walczyć o pełną pulę oraz przypieczętowanie awansu do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Europy.
Jak oceniacie pomeczowe wypowiedzi trenera i zawodników Jagiellonii? Czy Żółto-Czerwoni obronią zaliczkę na gorącym terenie w Glasgow? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze