Środowa konferencja prasowa w Urzędzie Marszałkowskim (7.01.2026 r.) przyniosła przełomowe informacje dotyczące przyszłości największego regionalnego przewoźnika. Marszałek Łukasz Prokorym oficjalnie ogłosił, że era prezesa Zbigniewa Wojno dobiegła końca. Choć oficjalnie prezes sam oddał się do dyspozycji zarządu, kulisy tej decyzji są znacznie bardziej złożone i wiążą się z drastycznymi cięciami w rozkładach jazdy oraz fatalnymi wynikami finansowymi spółki. Na ratunek PKS Nova wezwano „ciężką artylerię” podlaskiego biznesu – Adama Byglewskiego.
Zbigniew Wojno od 31 stycznia przestanie pełnić funkcję prezesa zarządu PKS Nova. Podczas konferencji marszałek Prokorym dziękował mu za dotychczasową pracę, jednak ton wypowiedzi ustępującego prezesa był pełen goryczy. Wojno bronił swojej strategii „rewolucyjnych zmian”, argumentując, że przejął firmę w stanie informatycznego i analitycznego chaosu. Choć służby prasowe marszałka działają fatalnie (kolejny raz nasza redakcja nie otrzymała zaproszenia na konferencję, więc nie mogliśmy zadać pytań - być może niewygodnych) to wbrew ich intencjom nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że losy Wojny były już dawna przesądzone. Prezes spółki miał zostać zdymisjonowany już kilka miesięcy temu, ale wstrzymano się przed tym ruchem, bo rozpoczął rozmowy z samorządowcami. Od ich sukcesu miało zależeć jego dalszy los. Władze województwa doszły chyba do wniosku, że 55 gmin to za mało, a decyzja o odwołaniu połączeń jest dla nich politycznie zabójcza. Wojno - choć oficjalnie uśmiechnięty - mówił gorzko o swojej pracy.
– Kiedy objąłem spółkę, nikt nie wiedział, która linia jest rentowna. System był mętny. Wprowadziłem jeden wspólny system monitorowania pojazdów, nową stronę internetową i transparentność w informowaniu o zmianach – wyliczał Zbigniew Wojno. Przyznał jednak, że sytuacja finansowa jest dramatyczna. Po 11 miesiącach ubiegłego roku strata wyniosła 2,6 miliona złotych. Liczba pasażerów w regionie spadła drastycznie – z 30 milionów rocznie w 2010 roku do zaledwie 10 milionów obecnie (z czego PKS Nova przewozi 6 milionów).
Reklama
Prezes podkreślił, że likwidacja ponad stu połączeń od stycznia była „decyzją ostateczną i nieubłaganą”. Według niego utrzymywanie linii, do których nikt nie dopłaca, a z których korzysta garstka pasażerów, prowadziło spółkę wprost do bankructwa. Rzecz w tym, że pieniądze, które dokładałyby gminy (poza 3 złotymi za wozokilometr z RFPA) też byłyby publiczne. A województwo - choć też mogło złożyć wnioski - nie zrobiło tego. Jakby tego było mało to zaproszenie do powiatów skierowano za późno, a zespół doradców prezesa nie popisał się i w tej sprawie.
Największym zaskoczeniem środowej konferencji było nazwisko następcy, a właściwie prokurenta samoistnego, który przejmuje stery w PKS Nova. Został nim Adam Byglewski, legenda podlaskiego transportu, założyciel firmy Adampol i wieloletni wiceprezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.
– Rozpoczynamy współpracę z ekspertem największej wagi, „największej ligi transportowej” – zachwalał marszałek Prokorym. Jako prokurent samoistny, Byglewski ma uprawnienia do samodzielnego zarządzania spółką, identyczne jak zarząd. Marszałek postawił przed nim jasne cele: transformację, unowocześnienie oraz ponowną analizę rentowności i dostępności połączeń.
Sam Byglewski tonował nastroje, przyznając, że to dla niego wielkie wyzwanie. – Likwidacja połączeń była działaniem szokowym, które powinno obudzić ludzi. Będziemy tam, gdzie wymaga tego społeczna potrzeba. Połączenie finansów z misją społeczną nie jest proste, ale możliwe – mówił nowy zarządca spółki.
Podczas spotkania z dziennikarzami marszałek Prokorym nie szczędził mocnych słów pod adresem opozycji z Sejmiku. Padły oskarżenia o celowe działanie na szkodę spółki. Z przedstawionych danych wynika, że na 134 gminy i powiaty w regionie, do Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA) wystąpiło tylko 55 samorządów.
– Słyszymy, że klub radnych PiS próbuje niszczyć naszą podlaską spółkę, skłaniając związanych z nimi włodarzy do nieskładania wniosków o dofinansowanie. Mamy takie informacje od samych samorządowców, których do tego namawiano – grzmiał marszałek. Brak wniosków oznacza, że gminy muszą same pokrywać deficyt linii, co w konsekwencji prowadzi do ich likwidacji przez PKS Nova. Podlasie pod względem wykorzystania rządowych środków na przewozy zajmuje obecnie ostatnie miejsce w Polsce.
Reklama
Zmiany personalne na szczycie z ogromną ulgą przyjęła strona społeczna. Jarosław Żaborowski, przewodniczący SNZZ Pracowników PKS w Suwałkach, w ostrych słowach podsumował rządy Zbigniewa Wojno.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, choć decyzja zapadła o kilka miesięcy za późno. Pan Wojno spowodował ogromne straty wizerunkowe i finansowe. Gwarantował tylko jedno: bankructwo i rozbicie całej spółki poprzez likwidację baz w Zambrowie i Wysokiem Mazowieckiem – komentował związkowiec. Pracownicy zapowiadają kredyt zaufania dla Adama Byglewskiego i deklarują pomoc w ratowaniu firmy przed upadkiem, choć zaznaczają, że prezes Wojno „będzie częstym gościem w sądach”.
Reklama
Najważniejszą zmianą systemową, do której musi przygotować spółkę nowy prokurent, jest reforma zaplanowana na 1 stycznia 2027 roku. Wtedy Fundusz Wsparcia Przewozów Autobusowych przejdzie z rąk wojewody bezpośrednio w gestię władz województwa.
– To otworzy nowe możliwości współpracy między województwem, spółką PKS Nova a gminami – zapowiada marszałek Prokorym. Nowa strategia zakłada, że do końca stycznia Adam Byglewski dokona „świeżego audytu” odwołanych połączeń. Istnieje szansa, że część zlikwidowanych od stycznia kursów powróci na trasy, o ile uda się wypracować kompromis finansowy z samorządami.
Reklama
Ważne wieści płyną też dla subregionu łomżyńskiego. Marszałek zapewnił, że nie ma planów likwidacji tamtejszego oddziału. Trwają rozmowy o nowej lokalizacji bazy – w samej Łomży lub tuż za jej miedzą – która ma być nowoczesna i dostosowana do potrzeb gospodarczych regionu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie