Reklama

Vipy i pikniki – list czytelnika



Stadion miejski w Białymstoku w czasie meczów Jagiellonii dokładnie odzwierciedla podział społeczny, do jakiego doszło w naszym mieście za rządów Tadeusza Truskolaskiego – mamy uprzywilejowaną elitę w skyboksach, na którą czekają drogie alkohole i darmowy catering, oraz całą nieuprzywilejowaną resztę, która pije słabe piwo i zjada w przerwie hot-doga.

Przy czym jest to podział całkowicie sztuczny, bo jednych od drugich różni tylko bliskość państwowego lub samorządowego stołka, a nie wykształcenie czy zasobność portfela. Ot, takie rozumienie świata przez władzę – jesteśmy my – ci lepsi, bo rządzimy i są oni – z założenia plebs, którym trzeba rządzić.

Ten sposób postrzegania mieszkańców daje o sobie znać po raz kolejny podczas Dni Miasta Białegostoku. Tadeusz Truskolaski musi mieć chyba bardzo źle życzących mu doradców, skoro ogłasza ustami swojego zastępcy Rafała Rudnickiego że "formuła rautów się wyczerpała" i teraz salon otworzy się na zwykłych ludzi, ale… nie nie, żadnych jesiotrów i kawioru, wystarczy wam kiełba i ogór. A elitarnego sznytu nada im obecność prezydenta i zastępców, którzy w ramach zbliżania się do ludu te mięcho z grilla ludowi osobiście wydadzą na plastikowy talerzyk. I ciesz się narodzie, że panowie zeszli do Ciebie z piedestału! I głosuj w wyborach na swoich dobrodziejów! I zapomnij o rautach, jako i my zapominamy (bo to już słabe wizerunkowo). Kiełbasa i ogórek.

Smętne to i symboliczne, zwłaszcza że ludzie pamiętają, że jak na przyjęcia prezydent zapraszał polityków, biznesmenów, redaktorów naczelnych mediów, rektorów i inne tzw. lokalne elyty, to obsługiwali ich wielojęzyczni kelnerzy w białych rękawiczkach, do polędwiczek i roladek przygrywał kwartet smyczkowy, a w cieniu cyprysów damy w kapeluszach popijały szampana. To był poziom władzy.

Bale, na które zapraszano po kilkaset osób kosztowały podatników niemało, a frykasy, którymi raczyli się możni tego białostockiego światka, można było sobie tylko pooglądać na zdjęciach. Dziś, pod hasłem otwarcia salonu ogrodowego (a więc tej tajemniczej i elitarnej z założenia przestrzeni) dla mieszkańców, proponuje się im – jak rozumiem adekwatnie do spodziewanego poziomu gości – kiełbasę, ogórki i kwas. Nie żeby w tych daniach było coś zdrożnego i poniżającego, skądże znowu, sam bardzo lubię w miłym towarzystwie pogrillować. Ale jest to dla mnie symboliczne przyznanie się co władza myśli o zwykłych mieszkańcach i o sobie…  Nie dla was przysmaki, prostaki!

(Adam P./ Foto: BI-Foto)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2015-06-21 20:20:28

    Komentarze znikają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2015-06-21 15:01:35

    Nie przesadzasz? Albo coś jest otwarte - albo zróbcie tajną grupę. Rzetelność tego wpisu - niech kazdy oceni sam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Prawdziwy czytelnik - niezalogowany 2015-06-21 11:36:46

    Takiego hejtu i szczucia na redakcję nigdy na tym portalu nie było, chyba są jacyś nowi pseudoczytelnicy i komentatorzy, którym się nie podoba że Pani Agnieszka opisuje prawdę - więc próbują ją zohydzić. Nieładnie. Nie po męsku. A kysz, nie chcemy was i waszych obraźliwych komentarzy! Idźcie sobie na inne portale, a nas zostawcie w spokoju, mamy prawo do własnego zdania.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama

Najnowsze