Reklama

Podlaska Kronika Towarzyska - odcinek 9

Dziś o lotnisku, którego nie ma, drzewach, które wracają, artystach, którzy kłócą się o pieniądze, o jachtach, których nie będzie i o szalecie, którego nikt nie kocha.

Koszmary Prokoryma

Jak uprzedzaliśmy tydzień temu, jest ciąg dalszy awantury ze stanowiskiem podlaskiego sejmiku przeciw przyjmowaniu nielegalnych migrantów. Do kontrataku przystąpił marszałek Prokorym, który ogłosił, że zażąda od Komisji Europejskiej wstrzymania wysyłania migrantów na Podlasie. I że napisze w tej sprawie specjalne pismo. Oczami wyobraźni ujrzeliśmy zafrasowaną minę Ursuli von der Leyen pochylającej się nad rzeczonym pismem. A następnie wyrzucającej je do kosza.

Ten sam marszałek Prokorym wnioskuje, by Unia wróciła do programu finansowania budowy lotnisk regionalnych z lat 2007-2013. Bardzo dobry pomysł, ale tu krótkie przypomnienie: pieniądze i plany budowy prawdziwego lotniska na Podlasiu były i czekały tylko na decyzję. I w 2014 roku decyzję o rezygnacji z budowy podjął klubowy kolega pana marszałka – ówczesny marszałek województwa Dworzański Jarosław.  Dziś wojewódzki radny (z Koalicji Obywatelskiej), a także członek rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz prokurent spółki Stadion Miejski sp. z o.o. Panie marszałku, proponujemy, żeby pan zapytał kolegę, jak się rozwala projekt lotniska. Wystarczy zrobić wszystko odwrotnie i lotnisko gotowe. A list do Ursuli? Patrz wyżej.

Reklama

Krzyś sadzi

A nie mówiliśmy, że władza będzie sadzić drzewa?! Znowu Podlaska Kronika Towarzyska przepowiedziała przyszłość, bo oto poseł Truskolaski Krzysztof z entuzjazmem zapowiedział, że skwer przed dworcem PKP przestanie straszyć betonem! Panie pośle, to jeszcze tylko ten Rynek Kościuszki i zapomnimy zabetonowanie całego miasta.

Artystyczni emeryci

Jeszcze o emeryturach dla artystów, którzy nie odprowadzali składek emerytalnych. Otóż, minister Cienkowska - ta od mediów w likwidacji - oprócz spowodowania gigantycznej awantury, w której z jednej strony stanęli artyści (nie wszyscy) i ciemny lud, który przez lata grzecznie płacił ZUS, osiągnęła jeszcze jeden cel. Skłóciła samych artystów. Oto w szranki stanęli Skolim i Skiba, a więc najwyższa półka. Jako że naszą Kronikę mogą czytać osoby nieletnie lub wrażliwe nad miarę, nie będziemy cytować wypowiedzi tych dwóch przedstawicieli polskiego świata kultury. Ograniczymy się jedynie do ostatecznego argumentu ze strony Skiby do Skolima: „Zgnije Ci noga”. Gdy do Skiby dołączyli Kurdej-Szatan i Zelt, uznaliśmy, że to wszystko pisowska piąta kolumna Prezesa Jarosława i poddaliśmy się. Dobra, będziemy za was płacić ten ZUS, ale już przestańcie gadać!

Reklama

Lody, paski i kryzys

Wszyscy mówią o lodach za świadectwa z paskiem, a my – jako osoby inkluzywne - zadajemy otwarte pytanie: a co z paskami? Poza tym okazało się, że ten pasek to nie jest czerwony a biało-czerwony! A przecież może to kogoś urazić, spowodować poczucie wykluczenia, kryzys psychiczny itp. Paski powinny być do wyboru: tęczowe, niebieskie z żółtymi gwiazdkami, niebiesko-żółte, czarno-czerwono-złote... Tych z gwiazdkami i biało-czerwonymi paskami chwilowo nie polecamy. Czy widzicie te osoby uczniowskie z kolorowymi świadectwami stojące w kolejce po darmowe lody na Plantach? Czyż to nie piękny widok?

Restauracyjne jachty

Jakiś czas temu wspominaliśmy o jachtach, na które pieniądze dostali białostoccy restauratorzy. Ot, na przykład lodziarnia z Rynku Kościuszki w ramach budowania odporności w czasach kryzysowych wymyśliła sobie, że potrzebny jest jej jacht. Kasę władza przyznała, ale… odebrała. Niestety, dotyczy to również innych podlaskich restauratorów. Wyobraźcie sobie, że wszystkim te jachty zabrali! To, co w ramach KPO wcześniej było zgodne z prawem i rozsądkiem, po ujawnieniu przez media stało się wstydliwym błędem i trafiło do kosza. Jednak nie przejmujmy się tak bardzo losem lodziarni z Rynku Kościuszki. Za kasę z KPO kupią sobie mieszkanie, oczywiście po to, by w ciężkich czasach je wynajmować.

Reklama

Toaleta na miarę Tadeusza

Smutne wieści dotarły do nas z parku przy Pałacu Branickich. Duma i chluba miasta – toaleta za 436 tysięcy złotych - nie działa. Łobuz jakiś wyrwał panel płatniczy ze ściany. W ogóle smutny jest los najbardziej znanej białostockiej inwestycji. Zapomniana, na uboczu, zepsuta, bez opieki, jak porzucone i niechciane dziecko. Nawet nie znaleźliśmy jej na wystawie poświęconej niemal 20 lat rządów prezydenta Truskolaskiego.

Przedszkolaki won, pora na apartamenty

Na koniec o pechu prześladującym przedszkole nr 53 przy ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pech polega na położeniu. Przedszkole będzie wygaszane, a następnie likwidowane, a pech to sąsiedztwo, ponieważ za płotem jest teren, którego właścicielem został znany białostocki deweloper. Tak, ten, który wszędzie wlezie i zmieści swoje bloki. Teren na nowe apartamenty jest co prawda dosyć duży, ale przecież może być większy. Na przykład o powierzchnię przedszkola nr 53.

Reklama

A za tydzień o kolejnym konkursie na dyrektora. Tym razem chodzi o operę, ale znowu – nie wiedzieć czemu – bukmacherzy nie przyjmowali zakładów. My, tymczasem wybraliśmy się całą redakcją na spacer dendrologiczny. Za darmo - bo nie stać nas na Cienkowską!

KAT

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości