Reklama

Klimatyzacja to bzdura, pasażerowie zapłacą nerwami. Kolejny głupi pomysł wiceprezydenta Rudnickiego w BKM

Wakacje, wiceprezydenci szykują się po nagrody, więc zaczyna ich swędzieć między uszami żeby zasłużyć na dodatkową kasę. Słowo mózg w tym przypadku nie nasuwa się tu zbyt natrętnie, bo proponowane rozwiązanie się wprowadzą potężne zamieszanie w białostockich autobusach. Od środy, 1 lipca 2026 roku, Białostocka Komunikacja Miejska (BKM) wprowadza drastyczne zmiany w codziennym podróżowaniu. Na terenie miasta oraz siedmiu ościennych gmin zacznie obowiązywać samodzielne otwieranie drzwi za pomocą tzw. „ciepłego guzika”. Jakby tego było mało, w tym samym momencie niemal co trzeci przystanek w regionie stanie się przystankiem „na żądanie”. Twarzą zmian jest wiceprezydent Rafał Rudnicki.

Powrót „ciepłego guzika”, czyli pasażerze otwórz sobie sam

Zasada działania nowego systemu jest prosta – autobusy nie będą już automatycznie otwierać wszystkich drzwi na każdym przystanku. Chcesz wejść? Musisz wcisnąć podświetlany przycisk na zewnątrz pojazdu. Chcesz wysiąść? Czeka cię szukanie odpowiednio oznakowanego guzika na poręczy wewnątrz autobusu.

Wiceprezydent Rudnicki argumentuje, że to powrót do europejskich standardów, który zimą ograniczy wychładzanie wnętrza, a latem poprawi wydajność klimatyzacji i przyniesie oszczędności. Z obowiązku korzystania z systemu zwolnione mają być jedynie godziny szczytu (gdy wsiadają tłumy) oraz sytuacje, gdy z BKM korzystają osoby z niepełnosprawnościami czy dzieci.

Reklama

Prawie 30 procent sieci „na żądanie” czyli rewolucja w środku lata

Drugą, znacznie bardziej kontrowersyjną zmianą jest jednoczesne utworzenie gigantycznej sieci przystanków „na żądanie”. Reforma obejmie Białystok oraz gminy Choroszcz, Dobrzyniewo Duże, Grabówka, Juchnowiec, Supraśl, Wasilków i Zabłudów.

Łącznie status ten zyska aż 208 punktów w samym mieście (to blisko 28% wszystkich przystanków!) oraz 223 lokalizacje podmiejskie. Aby wsiąść, trzeba będzie z odpowiednim wyprzedzeniem pomachać kierowcy ręką. Aby wysiąść – wcisnąć przycisk przed dojechaniem do celu. Tchnie komuną, głęboką komuną. Kierowcy - poza tym, że muszą uważać na ruch w mieście to teraz będą wypatrywać machających rękoma pasażerów. A ci w środku przepychać się do przycisków, które - jak to zazwyczaj bywa -  mogą się psuć lub działać z opóźnieniem. Awantury między pasażerami a kierowcami będą murowane, kiedy autobus nie zatrzyma się na przystanku, a pasażer będzie twierdził, że wciskał przycisk. Po co ten pomysł? Ma oszczędzić paliwo. Nerwów nie oszczędzi z pewnością ani u kierowców ani białostoczan.   

Reklama

Starsze osoby ucierpią przez eksperymenty wizerunkowe

Wprowadzanie tak radykalnej, podwójnej rewolucji na raz – i to w samym środku sezonu wakacyjnego – wygląda na totalnie nieprzemyślany krok. Ofiarami tego chaosu padną przede wszystkim starsi pasażerowie. Seniorzy, którzy od lat jeżdżą autobusami „na pamięć”, nagle zostaną zmuszeni do permanentnej czujności: śledzenia komunikatów, nerwowego szukania guzików i machania rękami na przystankach. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której zdezorientowany emeryt pojedzie kilka przystanków za daleko lub zostanie na chodniku, bo nie zdąży w porę zasygnalizować swoich intencji.

Klimatyzacja i oszczędności? Kolejny głupi pomysł wiceprezydenta Rudnickiego

Za ten organizacyjny spektakl bezpośrednio odpowiada zastępca prezydenta Rafał Rudnicki, który z uporem maniaka firmuje te zmiany i tłumaczy je "efektywnym działaniem układu klimatyzacji". Brzmi to jak ponury żart. Dodatkowo jeszcze zaczął blokować w mediach społecznościowych krytycznych dziennikarzy, bo nie wpadli w zachwyt w tej sprawie.  

Reklama

Wprowadzanie utrudnień pod pretekstem ratowania klimatyzacji w lipcu, gdy pasażerowie BKM od lat skarżą się na permanentnie wyłączone schładzanie w upalne dni lub niedziałające systemy, to szczyt hipokryzji. Zamiast realnie naprawić komfort jazdy i zwiększyć częstotliwość kursów, wiceprezydent Rudnicki serwuje białostoczanom kolejny głupi, biurokratyczny pomysł, który zamiast ułatwić życie, przerzuca odpowiedzialność za otwarcie drzwi na pasażera.

Co sądzicie o wprowadzanych zmianach? Czy „ciepłe guziki” i ponad 400 przystanków „na żądanie” to Waszym zdaniem oszczędność, czy po prostu kolejny absurd utrudniający życie starszym mieszkańcom Białegostoku? Czekamy na Wasze opinie i komentarze na naszym profilu na Facebooku! Jeśli 1 lipca dowiecie się o nowych przepisach dopiero wtedy, gdy autobus minie Wasz przystanek, koniecznie opiszcie nam tę sytuację na adres: [email protected]!

Reklama

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/06/2026 13:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości