Już od kilku miesięcy do tej podlaskiej wsi w powiecie bielskim ciągną setki, a nawet tysiące ludzi. Zatrzymują się pod szczególnie jednym domem, choć widać ich spacerujących po całej wsi. To Plutycze tego roku mogą zostać turystyczną stolicą regionu. Wszystko za sprawą programu „Rolnicy. Podlasie” oraz dwóch głównych bohaterów: Andrzeja i Gienka tego swoistego reality show.
Spokojne życie wiejskie w Plutyczach zostało całkowicie zaburzone. Na początku, kiedy pojawiły się pierwsze odcinki popularnego dziś programu, nie było jeszcze wiadomo, że życie mieszkańców zmieni się tak bardzo. Bo kiedy ruszał program „Rolnicy. Podlasie” sąsiedzi cieszyli się, że można ich wieś zobaczyć w telewizji i w internecie. Cieszyli się również, kiedy nazwa wsi była coraz częściej wymieniana i zaczęli tam zaglądać pierwsi ciekawscy.
Przygody Gienka i Andrzeja, czyli podlaskich rolników, śledzi w tej chwili tysiące ludzi w całej Polsce. I okazało się, że coraz więcej osób przyjeżdża do wsi obserwować na żywo to co się dzieje, jak żyją rolnicy z programu. Ale też ci ludzie często plączą się po całej wsi, nierzadko spożywają alkohol, przez co są mało kulturalni, a spokojne dotąd życie w Plutyczach zamieniło się może nie w koszmar, ale na pewno w mało przyjemną przygodę. Oczywiście nie wszyscy przyjezdni zachowują się mało elegancko, ale wizyty, zwłaszcza w weekend są dla mieszkańców uciążliwe.
- Początkowo tu przyjeżdżali tylko w soboty, czasem w niedziele, a teraz to nie ma praktycznie dnia, żeby tu samochody nie przyjeżdżały, a nawet i całe autokary. Nie da się po wsi spokojnie rowerem jeździć, nie da się chodzić. Ludzie tu przyjeżdżają, robią nam wszystkim zdjęcia, bez pytania. Dużo pijanych jest – mówi naszej redakcji jedna z kobiet mieszkających we wsi.
- To już nie do wytrzymania jest. Teraz to już całe autokary przyjeżdżają. Najgorzej, że dużo pijanych jest. Chodzą, zaczepiają ludzi, żeby wypić. Swojego męża to już tyle razy do domu prowadziłam, że nie zliczę. Najlepiej, żeby to wszystko się skończyło i żeby tu wszystko było jak dawniej. I policja przyjeżdża czasami, bo awantury są, a po całej wsi chodzą cały czas jacyś ludzie. Pytają, zagadują, mam i ja tego dość, i inne sąsiady też mają tego dość – mówi kolejna kobieta.
Ludzie nie chcą wypowiadać się pod swoimi nazwiskami. Mają dość mediów i tego całego zainteresowania ich wsią. Coraz częściej zamykają się w swoich domach i wychodzą tylko wtedy, kiedy muszą. Twierdzą jednak, że odkąd zrobiło się cieplej do Plutycz przyjeżdżają całe tłumy i dodają, że czują się jak zwierzęta w ZOO. Chcieliby wrócić do życia, jakie prowadzili, ale obawiają się, że sytuacja jest nie do odwrócenia nawet kiedy skończy się program z Gienkiem i Andrzejem w roli głównej.
- Nasza wioska jest znana w całej Polsce. Tu przyjeżdżają turyści nawet z gór, znad morza i nie tylko po to, żeby sobie zdjęcie zrobić z tymi rolnikami. Oglądają nasze domy, jeżdżą po okolicy i podejrzewam, że nawet jak program się skończy, to jeszcze długo tu będą różni przyjeżdżać, żeby zobaczyć Plutycze, dom Gienka i Andrzeja, nasze domy. Jak by tak na wjeździe do wioski szlaban postawić i zbierać opłaty za wjazd, to tu byśmy w willach mieszkali – opowiada nam jedna z naszych rozmówczyń.
Ludziom przeszkadza hałas, krzyki, głośne rozmowy, ale też głośna muzyka, która rozbrzmiewa nawet w środku nocy. Zdarza się, że impreza pod domem słynnych rolników jest okraszana grą na akordeonie z głośnymi śpiewami. Czasami muzyka leci z głośników w samochodach. Mieszkańcy Plutycz nie są w stanie policzyć, ilu przyjezdnych przewinęło się przez ich wieś, ale mówią o tysiącach. Szczególnie teraz, kiedy jest sezon urlopowy jest bardzo tłoczno i nie ma w zasadzie dnia spokoju. Żartują, że w całym województwie podlaskim to Plutycze są najsłynniejsze i pewnie tu więcej ludzi przyjeżdża niż do Białowieży czy Augustowa.
Te żarty o turystycznej stolicy Podlasia są jednak podszyte czarną ironią, bo zdecydowana większość czeka aż skończy się program i życie we wsi wróci do normy. Patrząc jednak na nie gasnącą popularność programu, wydaje się, że szybko to nie nastąpi. Ludzie zwracają też uwagę, że we wsi nie jest bezpiecznie. Kiedyś można było pojechać gdzieś, a teraz strach zostawić nawet szczelnie zamknięty dom. Nawet członkowie rodzin, którzy przyjeżdżają odwiedzić swoich rodziców, czy dziadków, patrzą na całą tę sytuację z niesmakiem.
- Chciałam, żeby dzieci pobyły na wsi z tydzień u dziadków. Ale jak popatrzyłam co tu się dzieje, to pobyłam z nimi w weekend i pojechaliśmy z powrotem do Hajnówki. Pijanych pełno, ludzi w ogóle dużo, samochodów kupa cały czas, dużo wulgaryzmów. Nie chcę, żeby dzieci na to patrzyły i uczyły się, że tak wygląda popularność. Współczuję rodzicom, że muszą mieszkać w takich warunkach. Oni nie chcą przyjechać do mnie, żeby od tego odpocząć, bo kury trzeba dopatrzeć, inne zwierzęta. Na wsi praca codziennie jest, a jeszcze domu i podwórka trzeba pilnować – przekazała córka mieszkającej w Plutyczach naszej rozmówczyni.
I można oczywiście żartować, że Plutycze stały się turystyczną stolicą Podlasia, ale mieszkańcy wsi nie są wcale z tego powodu zadowoleni. Chcieliby już zakończenia produkcji kolejnych odcinków programu, który sprowadza do ich wsi tak wiele osób. Na razie nic na to nie wskazuje, bo liczba widzów oglądających perypetie Andrzeja i Gienka nie spada. A skoro nie spada, będą kręcone kolejne odcinki.
(Cezarion/ Foto: zrzut ekranu z YouTube.com)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jacy turyści takie atrakcje
Jacy turyści takie atrakcje