Reklama

Władze województwa planują schrony dla swoich wyborców? Farsa zamiast ochrony ludności?

Wielkie obietnice i tylko 61 milionów złotych na bezpieczeństwo mieszkańców województwa podlaskiego, za które da się zbudować ledwie 29 schronów. Władze województwa właśnie ogłosiły harmonogram zapowiadanego konkursu unijnego na budowę infrastruktury ochronnej. Zamiast pierwotnych szacunków uwzględniających bardzo skromnie realne potrzeby na około 200 milionów złotych, do podziału będzie zaledwie 61 milionów złotych. Przy wyśrubowanych kryteriach i drastycznie krótkim czasie na składanie wniosków, program budzi poważne wątpliwości i rodzi pytania o realne intencje urzędników. Zwłaszcza, że przygraniczne województwo podlaskie jest narażone nie tylko na zbłąkane drony czy rakiety. Tymczasem Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe proponuje filmiki z dobrymi radami Babci Kryzysi i konkurs z ochłapami, który dodatkowo sprawia wrażenie ustawionego dla swoich.

Znikające miliony i drastyczny spadek budżetu

Warunki konkursowe przygotowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego z początku robiły ogromne wrażenie. Biorąc pod uwagę wymogi dotyczące specjalistycznego wyposażenia, dróg ewakuacyjnych oraz preferencje dla powiatów przygranicznych, eksperci szacowali minimalną kwotę konkursu na co najmniej 200 mln zł. Tymczasem opublikowany harmonogram ujawnił brutalną rzeczywistość – budżet okrojono do zaledwie 61 mln zł. To kropla w morzu potrzeb regionu o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa.

Matematyka bezlitosna dla podlaskich samorządów

Koszt budowy jednego profesjonalnego, podziemnego schronu z systemami filtrowentylacji, zasilaniem awaryjnym i wyjściami ewakuacyjnymi oscyluje w granicach od 2 do nawet 8 mln zł w zależności od jego pojemności. Przyjmując średnie dofinansowanie na poziomie 5 mln zł na jeden obiekt, kwota 61 mln zł pozwoli na sfinansowanie zaledwie około 12 profesjonalnych budowli ochronnych w całym województwie. Łącznie z planowanymi 29 miejscami doraźnego schronienia dach nad głową w sytuacji zagrożenia znajdzie zaledwie kilka tysięcy osób z około miliona dwustu tysięcy mieszkańców regionu. I biorąc pod uwagę szczegóły konkursu będą one skierowane do "swoich" gmin, gdzie mieszkańcy głosują po myśli rządzących. 

Reklama

Ekspresowy nabór czy konkurs pod „swoich”?

Ogromne kontrowersje budzi przede wszystkim wyznaczony czas realizacji. Konkurs ma ruszyć 30 października i potrwać zaledwie do końca roku. Przygotowanie skomplikowanej dokumentacji projektowej, badań geologicznych oraz uzyskanie wymaganych opinii wojewody i ministerstw w kilka tygodni jest zadaniem niemal niemożliwym dla niezorientowanych wcześniej samorządów. Preferowani są więc ci, którzy wcześniej - na własny koszt - zrobili dokumentację, bo wiedzieli wcześniej co i jak. Tak krótki termin niestety stwarza nieodparte wrażenie, że konkurs mógł zostać stworzony pod wąskie grono dobrze poinformowanych, którzy wiedząc, że pieniędzy jest za mało mieli przecieki o szczegółach naboru wiedzieli znacznie wcześniej. A kim może być to grono jeżeli nie polityczni kumple rządzących? 

Pozorna ochrona w obliczu realnego zagrożenia

Obecna sytuacja obnaża całkowity brak odpowiedzialności władz regionalnych za realne bezpieczeństwo ludności cywilnej. Województwo podlaskie, graniczące z Białorusią i narażone na bezpośrednie skutki działań hybrydowych, potrzebuje kompleksowej tarczy ochronnej, a nie działań pozorowanych. Wrzucenie do jednego programu szkoleń dla 100 tysięcy osób przy jednoczesnym braku fizycznych miejsc ukrycia oznacza, że mieszkańcy zostaną przeszkoleni z ewakuacji do obiektów, które fizycznie po prostu nie istnieją.

Reklama

Urzędnicy marszałka zdają się ignorować fakt, że obrona cywilna wymaga wieloletnich, stabilnych i przede wszystkim adekwatnych finansowo inwestycji. Rozdrabnianie funduszy unijnych i tworzenie iluzji przygotowania na sytuacje kryzysowe stawia pod znakiem zapytania profesjonalizm i intencje decydentów. Zamiast budowy spójnego systemu bezpieczeństwa, mieszkańców regionu częstuje się urzędniczymi statystykami, które w przypadku realnego zagrożenia nie zapewnią nikomu należytego schronienia.

Pytania o odpowiedzialność marszałka

Znikający budżet i pośpiesznie ogłaszany nabór wymagają natychmiastowych wyjaśnień ze strony władz województwa. Mieszkańcy Podlasia mają prawo wiedzieć, dlaczego ich bezpieczeństwo wyceniono tak nisko i kto naprawdę skorzysta na unijnych dotacjach rozdzielanych w ekspresowym tempie. Jeśli marszałek nie zweryfikuje założeń konkursu, zapowiadana tarcza ochronna pozostanie jedynie papierową deklaracją bez pokrycia w rzeczywistości. Łukasz Prokorym wielokrotnie już swoim zachowaniem dawał dowód, że twierdzenie o tym, że jest polityczną kukiełką swojej partii i lokalnego barona KO Krzysztofa Truskolaskiego ale reguły tego konkursu pokazują, że nie rozumie jak bardzo szkodzi regionowi w tej sprawie. A jeżeli ten konkurs odbędzie się zgodnie z harmonogramem i z tak okrojonym budżetem to samorządowcy z podlaskich gmin i powiatów zupełnie stracą do niego resztki szacunku i zaufania.   

Reklama

Czy uważacie, że kwota 61 milionów złotych jest wystarczająca na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom naszego regionu? Czy samorządy zdążą przygotować wnioski na czas? Czekamy na Wasze opinii i komentarze poniżej!

Przemysław Sarosiek

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości