Zdrowie psychiczne pracowników coraz mocniej rzutuje na polski rynek pracy, a największym zagrożeniem staje się przewlekły stres. Z najnowszych danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania odpowiadały w naszym kraju za ponad 34 miliony dni absencji chorobowej. To zatrważający wzrost o ponad 23 procent w porównaniu z okresem pandemii COVID-19. Problem dotyka tysięcy osób, w tym mieszkańców Podlasia.
Skala zjawiska rośnie w zastraszającym tempie. Podczas gdy ogólna liczba dni spędzonych przez Polaków na zwolnieniach lekarskich spadła z 256 milionów w 2020 roku do niespełna 242 milionów w roku ubiegłym, w przypadku problemów psychicznych odnotowano drastyczny wzrost. W 2020 roku lekarze wystawili z tego powodu 1,45 mln zaświadczeń na 27,6 mln dni nieobecności. W 2025 roku liczba ta osiągnęła już niemal 1,76 mln L4, co przełożyło się na aż 34,1 mln dni absencji. To aż o 12,4 proc. więcej niż rok wcześniej i wyraźny sygnał, że kryzys wciąż się pogłębia.
Na szczegółowej liście diagnoz przedstawionej przez ZUS na pierwszym miejscu plasuje się reakcja na ciężki stres oraz zaburzenia adaptacyjne, które odpowiadały w minionym roku za ponad 12,5 miliona dni nieobecności w pracy. Na kolejnych pozycjach znalazły się inne zaburzenia lękowe (ponad 6,5 mln dni) oraz epizody depresyjne (ponad 6,4 mln dni). Znaczący udział miały również nawracające zaburzenia depresyjne (blisko 3 mln dni) oraz inne zaburzenia nerwicowe (849 tys. dni). Dane te pokazują jednoznacznie, że to właśnie codzienne napięcie staje się głównym powodem absencji.
Eksperci wskazują, że głównym źródłem problemu nie są pojedyncze traumy, lecz trwająca od miesięcy presja, stały pośpiech i ciągłe goniące terminy. Podczas gdy organizm radzi sobie z krótkotrwałym stresem mobilizującym, problem zaczyna się wtedy, gdy brak miejsca na regenerację. Sytuację pogarsza zła atmosfera w firmach – z raportu „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2025” wynika, że aż 52 proc. pracowników doświadczyło mobbingu. Dochodzi do tego niepewność finansowa oraz zacieranie się granic między pracą a życiem prywatnym, zwłaszcza w trybie pracy zdalnej.
Specjaliści podkreślają, że pracownicy nie wypalają się wyłącznie z powodu nadmiaru obowiązków. Do kryzysu dochodzi w sytuacji, gdy wysokim wymaganiom towarzyszy brak wpływu na wykonywane zadania, brak docenienia oraz brak czasu na odpoczynek. Odpowiedzialności za stan zdrowia psychicznego nie można przerzucać wyłącznie na samych zatrudnionych. Kluczowe stają się realistyczne oczekiwania kadry zarządzającej, sprawne przywództwo oraz tworzenie kultury organizacyjnej, w której regeneracja nie jest traktowana jako słabość.
Pewnym pozytywnym aspektem rosnących statystyk jest rosnąca świadomość społeczna. O zaburzeniach psychicznych mówi się dziś znacznie łatwiej i z mniejszym skrępowaniem niż jeszcze kilkanaście lat temu. Pracownicy lepiej rozpoznają u siebie objawy wyczerpania psychicznego i rzadziej wahają się szukać profesjonalnej pomocy u psychologów oraz psychiatrów. Otwartość ta sprawia, że skrywany dotąd problem stał się w pełni widoczny w oficjalnych danych statystycznych.
Jak oceniacie poziom stresu w Waszych miejscach pracy na Podlasiu? Czy Waszym zdaniem pracodawcy robią wystarczająco dużo, aby dbać o zdrowie psychiczne swoich zespołów? Czekamy na Wasze opinie i komentarze!
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze