Weekend był słaby dla podlaskich trzecioligowców. Tylko ekipa suwalskich Wigier wywalczyła jeden, skromny, punkt. Porażki zaliczyły rezerwy Jagiellonii, ŁKS Łomża i KS Wasilków. Ten ostatni team będzie miał szansę na rehabilitację już w środę (25 marca), kiedy to o 15.30 przed własną publicznością zagra zaległy mecz z GKS LZS Wikielec. Dla ekipy Michała Hryszko to decydujące starcie w walce o przełamanie fatalnego startu piłkarskiej wiosny.
Jeśli w KS Wasilków realnie ktoś liczył na zachowaniu ligowego trzecioligowego to zespół musiał wygrać z Olimpią Elbląg. Niestety, podlaski beniaminek musiał uznać wyższość rywali, przegrywając 0:1. Sobotnia przegrana jest tym boleśniejsza, bo dorobek zespołu w ostatnich czternastu występach to zaledwie jeden punkt. To zmusza kibiców i działaczy do oswojenia się z myślą o powrocie do IV ligi w przyszłym sezonie - ekipa z Wasilkowa choć gra naprawdę przyzwoicie to niestety nie potwierdza tego dorobkiem punktowym.
Samo spotkanie było nudne zwłaszcza w I połowie. Gra toczyła się leniwie, a podbramkowych okazji nie było wcale. Wszystko zmieniło się po przerwie, gdy w szeregach gości pojawił się Dominik Kozera. To właśnie on w 65 minucie wykończył precyzyjne podanie Michała Kołoczka (notującego trzynastą asystę w sezonie) i pewnym strzałem otworzył wynik. Wasilków miał swoją „piłkę meczową” dziesięć minut później, jednak w sytuacji sam na sam zawodnik gospodarzy uderzył nieczysto, oszczędzając bramkarza przyjezdnych.
Końcówka meczu dostarczyła sporej dawki adrenaliny. Olimpia mogła „zamknąć” spotkanie po rzucie karnym podyktowanym za faul na Kordykiewiczu, jednak intencje strzelca świetnie wyczuł golkiper Wasilkowa, Dunaj. Mimo rozpaczliwych ataków gospodarzy w ostatnich fragmentach gry, elblążanie utrzymali skromne prowadzenie i wywieźli z Podlasia komplet punktów. Dla KS Wasilków był to mecz o życie, który utrudnił i tak niezwykle trudną sytuację w tabeli.
A już w środę zespół z Wasilkowa na własnym stadionie podejmie GKS LZS Wikielec w zaległym meczu 19. kolejki. Rywal to sąsiad w tabeli (zajmuje 15. lokatę) i wygrana jest tu dla wasilkowian wręcz kluczowa.
KS Wasilków - Olimpia Elbląg 0:1 ( 0:0 ) Bramka: Dominik Kozera 65. Żółte kartki: Jakub Karbownik, Szymon Krawczyk, Jakub Pek (Olimpia Elbląg), Arkadiusz Mazurek (KS Wasilków).Sędziował: Paweł Sitkowski.
KS Wasilków: Damian Dunaj - Kacper Niedźwiecki (90+4’ Maksymilian Cholewa), Maciej Radaszkiewicz (62 Krystian Rakowski), Aliaksei Vatkevich, Damian Fronc, Bartosz Milewski (50 Jakub Borys), Bartosz Bayer, Dawid Kuźmicki, Mikołaj Wasilewski (62 Arkadiusz Mazurek), Cezary Kuprianowicz, Tomasz Porębski.
Olimpia: Marcin Kossakowski - Maciej Kołoczek (85 Dawid Czapliński), Kacper Kondracki (62 Marcin Czernis), Oskar Kordykiewicz,, Szymon Krawczyk (46 Dominik Kozera), Dawid Laszczyk (62 Dominik Marucha), Mateusz Młynarczyk (79 Jakub Karbownik), Jakub Pek, Łukasz Sarnowski, Kacper Szczudliński, Dawid Wierzba.
Mimo serii trzech zwycięstw z rzędu i solidnych wzmocnień z pierwszej drużyny, rezerwy Jagiellonii Białystok musiały uznać wyższość liderującej Legii II Warszawa. Na boisko pod balonem przy ulicy Elewatorskiej w białostockich barwach wybiegli tacy zawodnicy jak Yuki Kobayashi, Sergio Lozano, Zachary Zalewski, Youssuf Sylla czy Dimitris Rallis, jednak obecność graczy z ekstraklasową przeszłością nie wystarczyła, by zatrzymać rozpędzonych gości. Losy spotkania rozstrzygnęły się już w 16 minucie, kiedy to doświadczony Mateusz Możdzeń popisał się fenomenalnym uderzeniem z dystansu, nie dając szans bramkarzowi Jagi. żółto-czerwoni byli w tej sytuacji zbyt bierni przed polem karnym, zostawiając rywalowi zbyt dużo miejsca na oddanie strzału.
Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej tuż po przerwie. Szymon Pankiewicz obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić murawę, zmuszając swój zespół do gry w osłabieniu przez niemal całą drugą połowę. Mimo gry w dziesiątkę, podopieczni Daniela Ruska pokazali ogromny charakter i ambicję. Białostoczanie nie dali się zdominować, szukając swoich szans w ataku i dążąc do wyrównania, jednak zabrakło konkretów w wykończeniu akcji. Trener Rusek po meczu chwalił zespół za jakość pracy i nieustępliwość, podkreślając, że mimo braku punktów, drużyna realizowała założenia taktyczne przeciwko bardzo wymagającemu przeciwnikowi.
Po 23 rozegranych meczach Jagiellonia II zajmuje 13. miejsce w tabeli z dorobkiem 29 punktów i ujemnym bilansem bramkowym 26:31. Porażka z liderem przerywa udaną passę, ale styl gry w osłabieniu pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Szansa na rehabilitację przyjdzie już 3 kwietnia, kiedy to Żółto-Czerwoni udadzą się na wyjazdowe starcie z Wisłą II Płock.
Jagiellonia II Białystok - Legia II Warszawa 0:1 (0:1). Bramka: Mateusz Możdżeń 17. Żółte kartki: Jakub Burkowski, Adrian Ziarek, Szymon Pankiewicz, Grzegorz Sandomierski (Jagiellonia II Białystok), Dawid Kiedrowicz, Jakub Trojanowski, Mateusz Możdżeń (Legia II Warszawa). Czerwone kartki: Szymon Pankiewicz (Jagiellonia II Białystok, 48 - za 2. żółte). Sędziował: Jan Kluska.
Jagiellonia II: , Adrian Damasiewicz - Yūki Kobayashi, Youssuf Sylla, Dimitris Rallis (46 Paweł Pakieła), Zachary Zalewski (46 Maksim Konanau), Eryk Kozłowski (72 Olaf Pawelczyk), Jakub Burkowski, Szymon Pankiewicz, Adrian Duchnowski, Szymon Stypułkowski (88 Patryk Drygiel), Sergio Lozano (46 Adrian Ziarek).
Legia II: Jan Bienduga - Rafał Boczoń, Łukasz Góra, Filip Jania, Dawid Kiedrowicz (60 Erik Mikanowicz), Karol Kosiorek, Mateusz Możdżeń, Cyprian Pchełka (60 Igor Skrobała), Maciej Ruszkiewicz (82 Aleksander Wyganowski), Adam Ryczkowski (70 Przemysław Mizera), Samuel Šarudi (82 Pascal Mozie).
Piłkarze suwalskich Wigier mogą mówić o ogromnym niedosycie po wyjazdowym starciu z rezerwami Wisły Płock. Choć podopieczni Arkadiusza Szczerbowskiego prowadzili już 2:0 i kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, ostatecznie wracają na Podlasie tylko z jednym punktem. Dramat rozegrał się w doliczonym czasie gry, kiedy gospodarze rzutem na taśmę doprowadzili do wyrównania, ustalając wynik meczu na 2:2.
Biało-niebiescy fenomenalnie weszli w spotkanie. Już w 7 minucie efektowna akcja całego zespołu pozwoliła Jakubowi Fronczakowi wykończyć atak z bliskiej odległości. Dziesięć minut później było już 2:0 – golkiper Wisły, Stanisław Pruszkowski, zdołał jeszcze odbić pierwszy strzał, ale przy dobitce Bartosza Gużewskiego był całkowicie bezradny. Wydawało się, że suwalczanie pewnie zmierzają po komplet oczek, jednak tuż przed przerwą „trampki błąd” przy wyprowadzeniu piłki kosztował ich stratę gola, którego autorem był Adrian Bielka.
Druga połowa była festiwalem niewykorzystanych szans Wigier na „zamknięcie” meczu. Zmarnowane okazje zemściły się w najbardziej bolesny sposób – w doliczonym czasie gry Oskar Dari trafił do siatki, odbierając gościom dwa punkty. Po 23 kolejkach Wigry z dorobkiem 40 punktów zajmują czwarte miejsce w tabeli III ligi. Okazja do rehabilitacji już w najbliższą sobotę, 28 marca o godzinie 17.00, kiedy to na Stadion Miejski w Suwałkach przyjedzie Broń Radom.
Wisła II Płock - Wigry Suwałki 2:2 (1:2). Bramki: Adrian Bielka 35, Oskar Dari 90+2 – Jakub Fronczak 8, Bartosz Gużewski 18. Żółte kartki: Antoni Chmielewski, Filip Zając, Bartosz Tarasiuk,Jakub Głaz (Wisła II Płock S.A.), Bartosz Baranowicz, Jakub Witek, Bartosz Gużewski (Wigry). Sędziował: Rafał Szala.
Wisła II: Stanisław Pruszkowski - Adrian Bielka, Oskar Dari, Jakub Głaz, Dawid Krzyżański (80 Jakub Stencel), Mateusz Leśniewski (57 Szymon Leśniewski), Jakub Miarka, Nikodem Rogowski, Bartosz Tarasiuk (64 Filip Lodziński), Marcin Więckowski, Filip Zając (46 Antoni Chmielewski).
Wigry: Mateusz Taudul - Jakub Fronczak (70 Konrad Magnuszewski), Kacper Głowicki (77 Łukasz Święty), Bartosz Guzdek, Bartosz Gużewski, Jakub Kwiatkowski, Mateusz Machała, Michał Ozga (70 Eryk Matus), Kamil Pajnowski, Kacper Rejterada (60 Bartosz Baranowicz), Jakub Witek (60 Filip Michałowski).
Sobotnie starcie Broni Radom z ŁKS-em Łomża nie było zwykłym ligowym pojedynkiem. Spotkanie rozegrane 21 marca 2026 roku przypadło dokładnie w 100 rocznicę powstania radomskiego klubu. Dla ŁKS-u, który w tym roku też obchodzi stulecie był to także mecz szczególny, ale gospodarze mieli jeszcze jeden atut: zmianę na ławce trenerskiej. Macieja Jarosza zastąpił Mariusz Lisiecki, dotychczasowy asystent. Wszystko to stworzyły mieszankę, która poniosła gospodarzy do upragnionego przełamania i zwycięstwa 2:0.
Początek meczu należał jednak do gości. ŁKS, celujący w awans i naszpikowany doświadczonymi graczami, grał dojrzalej, podczas gdy radomianie sprawiali wrażenie spiętych wagą wydarzenia. W 23 minucie Cezary Sauczek sklepał piłkę z Antkowiakiem i strzelił, ale świetnie poradził sobie golkiper z Radomia: Dawid Czerny. W 41 minucie Sauczek znowu miał szansę, ale ponownie popis w bramce dał Czerny. A Broń nabierała pewności siebie po strzałach Pestki czy Pieczarki i także zagrażała bramce rywali. Choć do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, widać było, że „efekt nowej miotły” zadziałał na mentalność zawodników.
Prawdziwy popis w drugiej połowie dał bohater wieczoru – Kacper Noworyta. W 50. minucie otworzył wynik spotkania, a niedługo później bezlitośnie wykorzystał kolejny błąd defensywy z Łomży, ustalając rezultat. ŁKS, mimo optycznej przewagi w pierwszej. To, że wygrana radomian nie była zasługą młodego bramkarza ŁKS-u Łomża, który uratował drużynę przed stratą drugiej bramki broniąc strzał Noworyty w sytuacji „sam na sam”.
RKP 1926 Broń Radom - ŁKS Łomża 2:0 (0:0). Bramki: Kacper Noworyta 50, 68. Żółte kartki: Jakub Pestka, Michał Wrześniewski (RKP 1926 Broń Radom), Sebastian Pindor (ŁKS Łomża). Sędziował: Mikołaj Kujawski.
RKP 1926 Broń: Dawid Czerny - Adrian Dziubiński (88 Adam Jabłoński), Kacper Górka, Patryk Jakubczyk, Jakub Kałaska, Sebastian Kobiera, Kacper Noworyta (79 Sofiane Khiri), Piotr Owczarek, Jakub Pestka, Eryk Pieczarka (68 Marcel Szymański), Michał Wrześniewski.
ŁKS Łomża: Mateusz Danielczyk - Hubert Antkowiak, Józef Chorosiński (57 Sebastian Pindor), Dawid Dzięgielewski (81 Łukasz Kosakiewicz), Aleksander Gołoś, Tymoteusz Klupś, Marcin Kluska, Hubert Mich, Bartłomiej Olszewski, Cezary Sauczek, Marcin Stromecki.




Radosław Dąbrowski, Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze