Już w sobotę o godzinie 17.30 Jagiellonia Białystok zmierzy się z Pogonią Szczecin w spotkaniu, które może zdefiniować końcówkę sezonu dla obu ekip. Chociaż nastroje po ostatnich meczach żółto-czerwonych były mieszane, białostoccy kibice udowodnili, że ich miłość do klubu nie zależy od chwilowych potknięć – na stadionie ogłoszono „sold out”. Podczas konferencji prasowej trenerzy obu zespołów oraz debiutujący w barwach Jagi Kajetan Szmyt nakreślili jasne cele na to starcie.
Trener Adrian Siemieniec podszedł do przedmeczowego spotkania z mediami w sposób bardzo analityczny, ale i emocjonalny. Szkoleniowiec „Dumy Podlasia” nie ukrywa, że margines błędu w walce o najwyższe cele praktycznie przestał istnieć.
– Jeżeli chcemy dalej o czymś myśleć w tym sezonie, to takie mecze, jak ten jutrzejszy z Pogonią musimy u siebie wygrywać - powiedział trener Jagi.
Siemieniec przestrzegał jednak przed mylnym rozumieniem słowa „musimy”. Zdaniem trenera, kluczem do sukcesu nie będzie huraganowy atak, a żelazna dyscyplina.
– To „musimy” nie oznacza też, że mamy wyjść z gorącą głową, biegać gdzie popadnie, atakować bez planu, gubić kontrolę. Dzisiaj to organizacja gry, kontrola emocji, konsekwencja działania jest kluczowa. Jako trener nie chcę widzieć kolejnej drużyny, która się cieszy w naszej szatni i na naszym boisku, bo dużo tego było w tym sezonie - oświadczył Siemieniec.
Trener odniósł się również do bolesnych doświadczeń z meczu przeciwko Górnikowi Zabrze, przyznając, że tam w końcówce zabrakło właśnie doświadczenia i spokoju, co bierze częściowo na swoje barki. Ambicja szkoleniowca jest jasna: odzyskać twierdzę Białystok.
Niezależnie od wyniku sportowego, Jagiellonia już odniosła jeden wielki sukces – frekwencyjny. Bilety na mecz z Pogonią rozeszły się błyskawicznie, co dla trenera Siemieńca jest powodem do dumy i dowodem na narodziny nowej kultury kibicowania w Białymstoku.
– To pokazuje, że mamy kulturę kibica, niezależnie od wyniku w ostatnim meczu. Pamiętam czasy, kiedy na stadionie mieliśmy po 8 tysięcy kibiców, a dzisiaj w środku tygodnia mamy sold out.
Szkoleniowiec podkreślił, że Jagiellonia wypracowała markę i „modę”, z którą kibice chcą się identyfikować nawet w trudniejszych momentach. Ta koniunktura ma być fundamentem pod budowę silnego klubu, który sportowo i organizacyjnie będzie gotowy na wyzwania, jakie stawia czołówka Ekstraklasy. Jednocześnie przyznał jednak, że ta wspaniała atmosfera na trybunach musi wreszcie iść w parze z regularnym punktowaniem u siebie, co wiosną nie było regułą.
Bardzo ciekawie o zespole Jagiellonii wypowiedział się trener gości, Thomas Thomasberg. Duńczyk docenia klasę rywala, ale widzi w grze białostoczan luki, które Pogoń zamierza bezlitośnie wykorzystać.
– Jagiellonia jest bardzo dobrą drużyną, która potrafi dobrze kontrolować piłkę. Myślę natomiast, że jeśli będziemy dostatecznie dobrzy w pressingu, to będziemy w stanie ukraść im kilka piłek.
Thomasberg w swojej analizie formy Jagiellonii wskazał na pewien paradoks – ofensywny polot przy jednoczesnej kruchości defensywnej.
– Oni mają wielu jakościowych zawodników, ale też dużo bramek tracą - zauważył Thomasberg.
Szczególną uwagę defensorzy „Portowców” mają poświęcić dwóm liderom gospodarzy. Trener Pogoni określił Afimico Pululu jako gracza „silnego i inteligentnego”, a Jesusa Imaza jako postać o „świetnej jakości”, która potrafi idealnie znaleźć miejsce w polu karnym. Plan Pogoni jest prosty: przetrwać momenty dominacji Jagi przy piłce i zabijać mecz w fazach przejściowych.
Na konferencji pokazał się też Kajetan Szmyt. 23-letni skrzydłowy, który w Białymstoku czuje się coraz pewniej, zapowiedział, że kibice mogą spodziewać się „Jagi ofensywnej”, do której zostali przyzwyczajeni w najlepszych momentach sezonu. Zawodnik zdradził, na czym koncentrował się zespół podczas ostatnich intensywnych treningów.
– Był duży nacisk w ostatnich dniach nad wykończeniem akcji, więc skupiliśmy się na tym i liczę, że będą efekty w tym meczu.
Szmyt odniósł się także do swojej aklimatyzacji w klubie. Przyznał, że największą różnicą w porównaniu do jego poprzednich zespołów jest styl gry
– Jagiellonia chce dominować z piłką przy nodze, co dla ambitnego zawodnika jest atutem.
Skrzydłowy nie ukrywa również głodu liczb – w sobotę chce wreszcie dopisać do swojego konta bramki lub asysty, by odwdzięczyć się kibicom za niezwykle ciepłe przyjęcie.
Thomasberg przekazał również ważne informacje dotyczące składu Pogoni Szczecin. Najważniejszą wiadomością dla fanów ze Szczecina jest stan zdrowia Kamila Grosickiego. Mimo oszczędzania go na początku tygodnia, kapitan „Portowców” trenował już w pełnym wymiarze i ma być gotowy do gry przeciwko Jagiellonii. Goście przyjeżdżają do Białegostoku z jasnym celem – chcą zdobyć trzy punkty, które matematycznie zagwarantują im utrzymanie w lidze na kolejny sezon.
Podczas gdy Pogoń liczy na powrót „Grosika”, Jagiellonia musi radzić sobie z własnymi wyzwaniami kadrowymi (brak Bartosz Mazurka, powroty po rekonwalescencji kilku graczy) ale nastroje w szatni po przepracowanym okresie są bojowe. Czy „chłodna głowa” Adriana Siemieńca wystarczy, by zatrzymać pressing Thomasberga? Odpowiedź poznamy już w sobotę po godzinie 17.30. Jedno jest pewne – przy komplecie publiczności na Chorten Arenie czeka nas widowisko godne miana hitu kolejki.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze