Reklama

Duma Podlasia w mrozie ograła bogaczy z Widzewa. Było pięknie!

Jagiellonia fantastycznie powitała rok 2026 w Ekstraklasie. Żółto-czerwoni w Łodzi pokonali Widzew, który w przerwie zimowej wydał 13 milionów euro na wzmocnienia. Duma Podlasia grała konsekwentnie, skutecznie i bardzo mądrze zasłużenie wygrywając 3:1 i wykorzystując słabości rywali, którym ewidentnie brakowało zgrania. Adrian Siemieniec po raz szósty triumfował przeciw Widzewowi pokazując, że ma patent na łódzki team. Mecz oglądało prawie 1000 fanów żółto-czerwonych, którzy głośno dopingowali Jagę.

Mróz nie wystraszył 

Przed meczem wiele osób zastanawiało się czy dojdzie do tego spotkania. Zapowiedzi meteorologów  wskazywały, że należy spodziewać się nawet -20 stopni mrozu. Skończyło się "tylko" na minut 9. Boisko było zmrożone, ale zielone i zupełnie pozbawione śniegu więc sędzia Paweł Raczkowski zarządził rozegranie meczu. 

Spotkanie zaczęli z animuszem gospodarze, którzy od samego początku meczu usiłowali narzucić swoje tempo gry. Tyle, że same chęci nie wystarczały: zawodnicy szukali się na boisku i widać było brak zgrania. Chorwacki trener Igor Jovicević wstawił do składu trzech nowych zawodników: Bartka Drągowskiego (wychowanka Jagi) oraz Osmana Bukariego oraz Chrisa Chenga. Adrian Siemieniec postawił na jesienny skład sadzając nowopozyskanych zawodników na ławkę. Obie ekipy próbowały strzałów z dystansu i wrzutek w pole karne, ale te pierwsze były niecelne, a dośrodkowania padły łupem obrońców. Widać było brak dokładności, bo murawa - choć zielona i dobrze przygotowana to jednak nie pozwalała na dokładne rozgrywanie piłki jak próbowali robić to gospodarze. 

Reklama

W 13 minucie po raz pierwszy zrobiło się groźnie pod bramką żółto-czerwonych: rzut rożny wykonywał Christopher Chang. Piłka trafiła do Bartłomieja Drągowskiego, ale mając dobrą pozycję strzelecką posłał piłkę wysoko nad bramką Sławomira Abramowicza.

Piłkarskie szachy  

Po kwadransie energicznych starań ofensywnych z obu stron obu ekip tempo gry spadło. Na boisku było dużo niedokładności, sporo było nerwowego machania rękoma i wzajemnych pretensji. Mecz zamienił się w piłkarskie szachy: Widzew próbuje pressingu, a Jagiellonia co chwila spod tego pressingu wychodzi. W efekcie na boisku widać było dużo zamieszania, w miarę płynnej gry od pola karnego do pola karnego. Kiedy jednak przychodziło do finalizowania ataku strzałem lub podaniem w pola karnego. 

Reklama

W 28 minucie pod bramką Widzewa zrobiło się bardzo groźnie: ze środka pola do Afimico Pululu podał Taras Romanczuk. Afi ruszył w pole karne i został podcięty prawie na linii pola karnego. Arbiter dostał podpowiedź od VAR, że faul miał miejsce tuż przed polem karnym i skończyło się na strachu gospodarzy. Niestety rzut wolny Wdowika nie był żadnym zagrożeniem dla gospodarzy. 

Mazurek Jagi! 

W 36 minucie żółto-czerwoni objęli prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się młodziutki Bartosz Mazurek. Piłkę przejął Norbert Wojtuszek, który zaczął kontrę. Ze środka piłkę na lewo podał Taras Romanczuk. Potem Wdowik z Kamilem Jóźwiakiem sklepali piłkę, Imaz klepnął ją do Mazurka, spokojnie ją opanował, poprawił pozycję i precyzyjnie strzelił. Bartłomiej Drągowski miał piłkę na rękawicach, ale nie zdołał ją złapać i ostatecznie wpadła do bramki Widzewa. Kompletnie zaspała tutaj defensywa łodzian, która w tej akcji była tylko statystami. 

Reklama

W 41 minucie powinno być już 2:0. Pululu dostał piłkę na skrzydle, skręcił Ricardo Visusa i ruszył dziarsko na bramkę łodzian. Zwietrzył szansę i próbował strzałem zaskoczyć Drągowskiego, ale piłka trafiła tylko w boczną siatkę. Łodzianie - choć widać, że w ich szeregach jest wielu świetnych graczy - ale kompletnie się oni nie rozumieją. 

Tuż przed końcem I połowy miejscowi wreszcie mieli jakąś szansę na pokonanie Abramowicza. Cheng przedarł się w pole karne Jagi i spróbował coś zrobić z piłką. A, że nie mógł się zdecydować to wyszło ni to strzał ni to podanie, które trafiło w ręce trochę zmarzniętego Abramowicza.

Reklama

Statystyki pierwszej połowy (47 do 53 procent jeżeli chodzi o posiadanie piłki) i tylko jeden celny strzał na bramkę (Jagiellonia!) przy w sumie 5 oddanych w ogóle (2 Jagi) wskazuje na to niewiele działo się pod bramkami obu ekip. Gra zaś głównie toczyła się w środkowej strefie boiska.

Pululu - lis pola karnego

Drugą połowę - tak jak i pierwszą - gospodarze zaczęli ofensywnie. Już w 49 minucie Sebastian Bergier dograł z prawej strony do Osmana Bukariego. Ten wykorzystał zagapienie defensywy żółto-czerwonych i próbował uderzenia głową, ale posłał piłkę obok bramki Abramowicza. 

Reklama

W 52 minucie zaatakowała Jagiellonia: Jóźwiak zagrał piłkę między nogami obrońcy Widzewa i ta trafiła do Pululu. Czarnoskóry napastnik Jagiellonii wykorzystał spóźnienie Christophera Chenga i pozwolił sobie podstawić nogę. Nasz napastnik padł jak ścięty i sędzia Raczkowski w pierwszym momencie nawet nie spojrzał na punkt karny. Po dwuminutowej analizie VAR arbiter podbiegł do monitora i obejrzał sytuację dostrzegając, że defensor Widzewa zahaczył Afimico. Rzut karny! Jedenastkę wykonał sam poszkodowany i było już 2:0 dla Jagi. 

W 60 minucie gry szansę na gola kontaktowego mieli gospodarze: Wprowadzeni po utracie gola rezerwowi Mariusz Fornalczyk i Emil Kornvig przeprowadzili akcję, którą próbował kończyć ten ostatni. Duńczyk strzelił bez namysłu z około 15 metrów, ale strzał obronił Abramowicz. A Adrian Siemieniec szybko zareagował: wpuścił na boisko nowy nabytek czyli Nahuela Leivę. 

Reklama

Żółto-czerwoni prowadząc 2:0 zaczęli grać jeszcze spokojniej pozwalając Widzewowi na  więcej i czekali na okazję do kontrataku. Duma Podlasia grała tak jak przyzwyczaił nas do tego Adrian Siemieniec: cierpliwie i konsekwentnie w defensywie próbując szybkiego ataku. 

Nerwy gospodarzy, spokój Wojtuszka

Gospodarzom zaczęły puszczać nerwy: zaczęły mnożyć się niesportowe ataki, ostre wślizgi i odepchnięcia bez piłki. W 70 minucie arbiter mógł wyrzucić z boiska Lukasa Leragera, który bez piłki odepchnął jednego z Jagiellończyków. Raczkowski zamiast drugiej żółtej kartki jedynie ostrzegł krewkiego gracza Widzewa. 

Reklama

W 73 minucie w polu karnym Drągowski wybijając piłkę trafił łokiciem w Tarasa Romanczuka. Kapitan Jagi dość długo nie mógł dojść do siebie po tym ciosie. Raczkowski tym razem nie podbiegł do monitora uznając, że było ostro, ale w ramach przepisów gry. 

Miejscowi nie mogąc dostać się pod bramkę rywali zaczęli próbować strzałów z dystansu. Najpierw Emil Kornvig strzelił sprzed pola karnego po ziemi, ale złapał piłkę Abramowicz. 

Coraz bardziej sfrustrowani łodzianie zaczęli coraz bardziej zachowywać się coraz bardziej nerwowo: poza brzydkimi faulami zaczęło się odpychanie przeciwników. Kilka razy na boisku zbiegali się gracze obu ekip kłócąc się zawzięcie i sędzia Raczkowski musiał uspokajać towarzystwo. W 78 minucie groźnie strzelali na bramkę Jagi: Shehu strzelił z 25 metrów próbując szczęścia z dystansu. Sprytnie uderzona piłka przeleciała tuż obok słupka.

Reklama

W 80 minucie w kolosalnym zamieszaniu w polu karnym piłkę próbowali wybić gracze Widzewa. Futbolówkę wyłuskał Wojtuszek obierając ją Chengowi i z 13 metrów popisał się precyzyjnym strzałem po długim słupku. 3:0! 

Honor Widzewa uratowany z karnego

Gospodarze - mimo utraty trzech goli - nie rezygnowali z ofensywy. W 87 minucie dostali wreszcie swoją szansę. Piłkę dostał Mariusz Fornalczyk, który próbował minął Wojtuszka, który podstawił mu nogę. Zrobił to pół metra za linią własnego pola karnego i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Sebastian Bergier. 

Reklama

Sędzia doliczył 6 minut, ale coraz bardziej sfrustrowani miejscowi nie potrafili realnie zagrozić bramce Dumy Podlasia. W zamieszaniu próbował jeszcze strzelać Kornvig, ale zablokował go Pelmard. W piątej minucie doliczonego czasu gry dostał podanie ze środka boiska Visus, którego nie upilnował Wdowik. Stoper Widzewa znalazł się sam na sam z Abramowiczem, ale białostocki bramkarz odważnie wyszedł na przedpole i wygrał ten pojedynek. 

Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 0:3 (0:1). Bramki: Bartosz Mazurek 36, Afimico Pululu 55-karny, Norbert Wojtuszek 80. Żółte kartki: Andy Pelmard, Kamil Jóźwiak, Sławomir Abramowicz (Jagiellonia), Ricardo Visus, Lukas Lerager, Mariusz Fornalczyk, Juljan Shehu, Carlos Issac (Widzew). Widzów: 16 645. Sędziował: Paweł Raczkowski. 
Widzew: Bartłomiej Drągowski - Christopher Cheng, Ricardo Visis, Stelios Andreou (90 Przemysław Wiśniewski), Marcel Krajewski (65 Carlos Isaac) - Bartłomiej Pawłowski (57 Emil Kornvig), Juljan Shehu, Lukas Lerager, Osman Bukari - Sebastian Bergier, Andi Zeqiri (57 Mariusz Fornalczyk).
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Bartłomiej Wdowik, Bernardo Vital, Andy Pelmard, Norbert Wojtuszek - Kamil Jóźwiak (60 Nahuel Leiva), Bartosz Mazurek (81 Leon Flach), Taras Romanczuk, Alex Pozo (31 Samed Bazdar) - Jesus Imaz, Afimico Pululu (89 Guilherme Montoia). 

Reklama

Wyniki 19. kolejki: KGHM Zagłębie Lubin - GKS Katowice 0:2, Górnik Zabrze - Piast Gliwice 2:1, Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:3. 
1 lutego (niedziela): Motor Lublin - Pogoń Szczecin (12.15), Wisła Płock - Raków Częstochowa (14.45), Wisła Płock - Raków Częstochowa (14.45), Legia Warszawa - Korona Kielce (17.30)
2 lutego (poniedziałek): Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Cracovia Kraków

Radomiak Radom - Arka Gdynia - przełożony.

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/02/2026 00:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama