Białostoczanie, choć są zdecydowanie ostatnim zespołem tabeli i bardzo wiele im brakuje, żeby opuścić lokaty zagrożone degradacja, prezentują się z meczu na mecz coraz lepiej. Czy ten progres pozwoli im odnieść 6-7 zwycięstw w rundzie rewanżowej i uniknąć spadku do II ligi? W czym tkwi tajemnica żubrzej metamorfozy i który z graczy (głównie nowych) przyniósł najwięcej do coraz lepszej gry?
Porównując ostatnie trzy mecze (w tym starcia ze Starogardem Gdańskim oraz GKS-em Tychy), możemy wskazać trzy kluczowe fundamenty, na których opiera się nowa jakość drużyny. Największym progresem jest stabilizacja siły rażenia. Przed zmianami kadrowymi Żubry miały problem z przekroczeniem bariery 60 punktów w meczach z topowymi rywalami. Tymczasem obserwujemy efekt Mylesa Douglada. Nowy zawodnik wniósł średnio 24.5 pkt/mecz. Jego obecność odciążyła polskich graczy, takich jak Krystian Tyszka, który zyskuje więcej miejsca na obwodzie i może też skuteczniej walczyć pod koszami.
Nie da się też nie zauważyć, że białostoczanie polepszyli skuteczność rzutów z gry, która wzrosła z ok. 38% do 44%. Zespół oddaje teraz więcej „otwartych” rzutów dzięki lepszemu dzieleniu się piłką.
Trener Piechucki położył nacisk na tzw. „małe rzeczy”, co widać w także statystykach defensywnych. Nie mając możliwości ściągnięcia wysokich topowych graczy pierwszoligowych zmienił styl gry. Żubry stawiają teraz wymuszanie strat na rywalach. O ile w meczach z Tychami gościom również udała się ta sztuka na białostoczanach to analizach ostatnich trzech meczach Żubrów wskazuje, że ta ekipa wymusza na rywalach średnio 14 strat na mecz (wzrost o ok. 20%), a to pozwala na zdobywanie łatwych punktów z kontrataku.
Poprawił się też inny element: zbiórki w obronie. Mimo narzekań białostoczan na fizyczność i bardzo twardą grę w I lidze zespół poprawił zastawianie tablicy. Rywale mają teraz mniej „ponowień” akcji (zbiórek w ataku), co trzyma Żubry w grze do ostatnich minut. I choć w ekipie ze stolicy Podlasia brak atletów potrafiących powalczyć wręcz pod tablicami to dostosowanie się do pierwszoligowych warunków powoduje, że rywale mają coraz większe problemy ze zdominowaniem Żubrów, co widać było zwłaszcza w pierwszych meczach rundy.
To element, nad którym zespół wciąż pracuje, ale liczby pokazują ciekawą zależność. Warto zajrzeć do poniższego zestawienia:
| Przeciwnik | Wynik do 38. minuty | Wynik końcowy | Różnica w końcówce |
| SKS Starogard | remis / -2 pkt | porażka -6 pkt | Brak chłodnej głowy |
| GKS Tychy | remis 70:70 | porażka -5 pkt | Brak celnego rzutu |
Wnioski są dość oczywiste: o ile progres nastąpił w utrzymaniu kontaktu z rywalem to końcówka i zimna krew w niej ciągle jeszcze jest do poprawy. Tyle, że trudno nie zauważyć, że progresem jest fakt, że białostoczanie walczą teraz do 38 minuty. W poprzednich grach Żubry „traciły” mecz już w pierwszej lub drugiej kwarcie, a teraz losy spotkania ważą się w ostatnich 120 sekundach.
Nie jest łatwo wskazać, które konkretnie elementy mogą się okazać kluczowe w meczu z Sokołem. Przede wszystkim Żubry muszą zmniejszyć liczbę fauli w ostatniej kwarcie, a zwłaszcza w jej końcówce. Statystyki pokazują, że w ostatnich 2 minutach Żubry popełniają o 30% więcej fauli niż w pierwszej połowie, co daje rywalom darmowe punkty z linii rzutów osobistych. Białostoczanie muszą też zapobiec utracie punktów z „pomalowanego”. W ostatnich trzech grach przeciwnicy wciąż zdobywają zbyt wiele punktów spod samego kosza wykorzystując przewagę fizyczną, o której wspominał trener.
Czy zatem Żubry mają szansę na drugie zwycięstwo w tym sezonie choć rywal jest wymagający? Zdecydowanie tak - ekipa musi tylko (lub aż) wyciągnąć wnioski i wykazać się konsekwencją. Białostoczanie już potrafią pozbierać się po nieudanym początku: w ostatnich kilku spotkaniach odzyskiwali inicjatywę po nieudanych pierwszych kwartach. Łatwiej grałoby się im gdyby od samego początku grali uważniej i spokojniej. Wówczas zrywy i odrabiania strat nie kosztowałoby ich tyle sił.
Mecz z Sokołem już w niedzielę (11 stycznia) o godzinie 18.00 w hali SP 50 przy ul. Pułaskiego 96.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie