Nasz region mieni się dziś barwami suszonych kwiatów, traw i wierzbowych gałązek. Niedziela Palmowa, przypadająca w tym roku 29 marca, to nie tylko barwny wstęp do najważniejszych dni w kalendarzu chrześcijańskim, ale przede wszystkim żywe świadectwo tradycji, która na Podlasiu ma wyjątkowo głębokie korzenie. Choć za oknami czuć już wiosenny powiew, przed nami czas wyciszenia i duchowej drogi, która prowadzi przez mękę aż do radości zmartwychwstania.
Niedziela Palmowa, zwana też Niedzielą Męki Pańskiej, to dzień pełen symbolicznych kontrastów. Z jednej strony wspominamy radosny wjazd Jezusa do Jerozolimy, gdy tłumy słały pod Jego stopy gałązki palmowe, witając Go jako króla. Z drugiej – podczas liturgii czytany jest opis pasji, przypominający, że ten sam tłum kilka dni później będzie wołał o wyrok śmierci.
Dla wiernych w Białymstoku i regionie, przyniesienie palmy do kościoła to gest deklaracji: „chcę iść za Chrystusem”. To także moment, w którym sacrum miesza się z ludową estetyką, tworząc niepowtarzalny klimat podlaskich parafii.
Nasza regionalna palma to małe dzieło sztuki. Choć w sklepach dominują gotowce, w wielu domach pod Białymstokiem – od Juchnowca po Wasilków – wciąż kultywuje się własnoręczne wicie palm. Na Podlasiu najpopularniejsza jest palma wileńska, misternie pleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw, co jest spadkiem po naszej wspólnej historii z Kresami.
Nie zapominajmy jednak o tradycyjnej „palmie baziowej”. Wierzba to u nas symbol życia, które budzi się po zimie jako pierwsze. Z dawnym Podlasiem wiąże się też słynny zwyczaj „bijania” domowników poświęconą palmą po powrocie z kościoła. Towarzyszyło temu zawołanie: „Palma bije, nie ja biję. Za tydzień wielki dzień, za sześć noc doczekamy Wielkanocy!”. Miało to zapewniać zdrowie, urodę i dostatek na cały rok.
Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia to w tradycji czas wielkiego „wymiatania zła”. Na podlaskich wsiach (i w białostockich blokowiskach również!) trwa wtedy szał sprzątania. Mycie okien, by „wpuścić nowe światło”, to nie tylko kwestia estetyki, ale symboliczne przygotowanie miejsca na Zmartwychwstanie.
Dawniej w naszym regionie popularny był zwyczaj „wywieszania żuru i śledzia”. Skoro przez 40 dni postu jadło się głównie te potrawy, wraz z nadejściem Wielkiego Tygodnia mieszkańcy symbolicznie żegnali się z nimi, by zrobić miejsce na wielkanocną szynkę i baby. Dziś to raczej ciekawostka, ale duch pokuty i ograniczenia jedzenia w tych dniach wciąż jest w nas mocno zakorzeniony.
Prawdziwe serce Wielkiego Tygodnia zaczyna bić w Wielki Czwartek. To wieczór kiedy rozpoczyna się Triduum Paschalne. Tego dnia upamiętniamy Ostatnią Wieczerzę i ustanowienie sakramentów kapłaństwa i Eucharystii. W białostockiej Archikatedrze odbywa się wtedy poranna Msza Krzyżma, podczas której święcone są oleje używane do sakramentów w całej diecezji.
Kolejny ważny dzień w kalendarzu to Wielki Piątek.To dzień najgłębszej ciszy. W kościołach nie grają organy, nie biją dzwony. Na Podlasiu tradycja odwiedzania Bożych Grobów jest niezwykle silna – całe rodziny pielgrzymują od św. Rocha do Fary, modląc się w skupieniu.
Potem nadchodzi Wielka Sobota - to dzień nadziei i święconki. Koszyczek to nasza regionalna duma. Obowiązkowo musi się w nim znaleźć: jajko (symbol życia), sól (oczyszczenie), chrzan (siła), chleb i kawałek swojskiej wędliny.
Wielki Tydzień to także czas przygotowania świąt w domu: zakupów, sprzątania, gotowania. Kolejki w białostockich marketach i korki, domowe obowiązki przy porządkowaniu domu i szykowania dań wielkanocnych mogą wyprowadzić z równowagi nawet świętego. Warto jednak w tym roku spróbować złapać dystans. Pamiętajmy, że te dni mają nam pomóc się zatrzymać. Czy okna będą umyte na błysk, czy tylko „przetarte”, czy na stole będzie wielki gar żuru i dziesiątki kolorowych jajek – to sprawy drugorzędne. Ważniejsze, by w wielkanocny poranek zasiąść do śniadania z czystym sercem i spokojną głową. Na Podlasiu wiemy to od pokoleń: to, co najważniejsze, dzieje się nie na stole, a między ludźmi.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze