Kibice zgromadzeni przy ulicy Słonecznej w Białymstoku byli świadkami widowiska, które na długo zapadnie w ich pamięci. Pojedynek Jagiellonii z Zabrzanami przyniósł niezwykłą masę emocji, niespodziewanych zwrotów akcji oraz kontrowersji sędziowskich, które ostatecznie zaważyły na końcowym rozstrzygnięciu. Choć podopieczni z Białegostoku walczyli z ogromną determinacją do samego końca, punkty wyjechały z Podlasia.
Od pierwszych minut spotkania Duma Podlasia starała się narzucić własne warunki gry, stosując wysoki pressing i starannie budując atak pozycyjny. Obie drużyny badały swoje możliwości, a na murawie nie brakowało twardej, walki w środkowej strefie boiska.
Najgroźniejsze sytuacje stworzyli gospodarze za sprawą Jesusa Imaza oraz Yvana Ikia Dimiego, jednak bramkarz gości zaprezentował kapitalne umiejętności, powstrzymując groźne strzały z bliskiej odległości. Z drugiej strony boiska błysnął Abramowicz, który dwukrotnie z rzędu w niewiarygodny sposób uchronił Jagiellonię przed utratą gola. Mimo kilku kontrowersyjnych sytuacji w polu karnym rywali, sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego i do przerwy kibice nie zobaczyli bramek.
Druga część pojedynku rozpoczęła się od zimnego prysznica dla białostoczan. W pięćdziesiątej pierwszej minucie, po sporej zamieszaniu w polu karnym i mocnym zamieszaniu przy dośrodkowaniu, najprzytomniej zachował się Kubicki, dając prowadzenie przyjezdnym. Jagiellonia nie zdążyła się jeszcze dobrze otrząsnąć po pierwszej stracie, a kilka chwil później było już dwa do zera.
Szybka akcja Górnika i uderzenie Lisetha wywołały konsternację na trybunach. Arbitrzy przez dłuższą chwilę analizowali jeszcze tę sytuację pod kątem potencjalnego spalonego, jednak ostatecznie trafienie zostało uznane. Białostoczanie znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu i musieli natychmiast postawić wszystko na jedną kartę.
Przeprowadzone potrójne zmiany w składzie Jagiellonii przyniosły natychmiastowy impuls do ataku. Zaledwie chwilę po wejściu nowych zawodników na boisko, nieniezawodny Jesus Imaz popisał się genialnym uderzeniem z ostrego kąta, zdobywając bramkę kontaktową i wlewając nadzieję w serca białostockich kibiców.
Żółto-Czerwoni ruszyli do zmasowanych ataków, a w siedemdziesiątej czwartej minucie stadion eksplodował radością, gdy kapitan wykończył skuteczną dobitkę wślizgiem. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ arbiter Wojciech Myć został wezwany do monitora systemu analizy wideo. Po obejrzeniu powtórki sędzia uznał, że we wcześniejszej fazie akcji doszło do przewinienia Klynge i celny strzał został anulowany. Ta decyzja wywołała ogromne wzburzenie na trybunach i ławce rezerwowych gospodarzy.
Ze względu na liczne przerwy w grze oraz konsultacje wideo, arbiter podjął decyzję o przedłużeniu drugiej połowy aż o dwanaście minut. Walcząca z upływającym czasem Jagiellonia posłała wszystkie siły do ofensywy, ryzykując odsłonięcie własnej defensywy. Niestety dla kibiców z Białegostoku, desperacka pogoń zakończyła się tragicznie.
W czternastej minucie doliczonego czasu gry, gdy gospodarze zaryzykowali wszystko, goście wyprowadzili zabójczy kontratak. Kacper Urbański zachował zimną krew w sytuacji sam na sam i przypieczętował wygraną przyjezdnych. Ostatecznie Duma Podlasia uległa Górnikowi trzy do jednego po meczu pełnym walki, nerwów i nieproszonych emocji.
Krzysztof Pietrzykowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze