Kilka miesięcy temu przeprowadzka Oskara Pietuszewskiego do Porto wydawała się odważnym skokiem na głęboką wodę. Właśnie pisze się kolejny fantastyczny rozdział tej historii. To obecnie jedna z najbardziej spektakularnych historii sukcesu w polskim futbolu ostatnich lat. Już nie tylko media potwierdzają, że wychowanek Jagiellonii przebojem wdarł się do składu portugalskiego giganta i stał się jego kluczową postacią. FC Porto, świadome posiadania w swoich szeregach prawdziwego diamentu, przygotowało dla Polaka wyjątkowy prezent na zbliżające się 18. urodziny – nowy, lukratywny kontrakt, który ma uciąć spekulacje transferowe największych klubów Europy.
Kiedy w styczniu 2026 Oskar Pietuszewski zamieniał stolicę Podlasia na Porto, wielu ekspertów kręciło nosami, wróżąc mu długą adaptację w rezerwach. Rzeczywistość przerosła jednak najśmielsze oczekiwania. Polak w 15 występach zanotował już trzy bramki i cztery asysty, ale jego wpływ na grę „Smoków” jest znacznie większy, niż pokazują to same liczby. Najlepszym dowodem był ostatni, niezwykle trudny mecz wyjazdowy z Estrela da Amadora.
Porto dowodzone przez trenera Francesco Fariolego, musiało mocno się napocić, by wywieźć trzy punkty z przedmieść Lizbony. Pietuszewski - raz pierwszy od transferu - rozegrał pełne 90 minut i był absolutnie centralną postacią ofensywy. To właśnie on w 15. minucie, po efektownym rajdzie i minięciu dwóch rywali, wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił Deniz Gul. Polak brał również udział w akcji na 2:0, gdzie jego przytomne zejście do środka i dogranie do Alberto Costy otworzyło drogę do dubletu tureckiego napastnika. Pietuszewski był w tym meczu nieuchwytny – rywale faulowali go aż pięciokrotnie, częściej niż jakiegokolwiek innego zawodnika na boisku. Warto dodać, że w barwach Porto ramię w ramię z Oskarem walczyli inni Polacy: Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior, co sprawia, że Porto staje się powoli „polską kolonią” na szczycie Primeira Ligi.
Jak donosi prestiżowy portugalski dziennik „A Bola”, FC Porto nie zamierza ryzykować utraty swojego asa. 20 maja, w dniu 18. urodzin Pietuszewskiego, klub planuje oficjalnie ogłosić przedłużenie kontraktu z Polakiem aż do czerwca 2031 roku (obecna umowa wygasa w 2029 roku). To jasny sygnał dla europejskich potęg: Oskar nie jest na sprzedaż, a przynajmniej nie za „drobne”.
Nowa umowa to nie tylko prestiż i dłuższy staż w klubie, ale przede wszystkim potężna podwyżka wynagrodzenia oraz – co najważniejsze z punktu widzenia klubu – ogromne zwiększenie klauzuli odstępnego. Obecna kwota wykupu, opiewająca na 60 milionów euro, w obliczu błyskawicznego rozwoju Polaka i jego debiutu w seniorskiej reprezentacji Polski, została uznana przez władze Porto za zbyt niską. Nowa klauzula ma być naprawdę „zaporowa”, co ma zagwarantować „Smokom” rekordowy zarobek w przypadku, gdy po 18-latka zgłoszą się giganci z Premier League czy La Liga.
Informacje płynące z Portugalii są niezwykle optymistyczne nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla Jagiellonii Białystok. Mistrz Polski, sprzedając swojego wychowanka w styczniu, wykazał się dużą dalekowzrocznością, zapewniając sobie 10% udziału w zyskach z kolejnego transferu Pietuszewskiego. A to oznacza, że Duma Podlasia może zarobić dużo więcej niż kwota odstępnego, który przez wielu ekspertów w styczniu został uznany za zbyt mały. Do sumy 8 milionów euro może przy kolejnym transferze Oskara do białostockiej kasy wpłynąć drugie tyle. Skoro Porto uznało, że kwota wykupu 60 milionów euro to mało to gdzie leży granica wartości młodego brylantu z Jagi?
Jeśli zapowiedzi o podwyższeniu klauzuli się potwierdzą i w przyszłości jakiś klub zdecyduje się zapłacić za Polaka np. 80 czy 100 milionów euro, na konto klubu z ul. Jurowieckiej wpłynie astronomiczna suma rzędu 8-10 milionów euro. Dla Jagiellonii oznacza to ogromny zastrzyk gotówki, który mógłby zdominować budżet transferowy na kilka kolejnych sezonów. Sukces Pietuszewskiego to także najlepsza możliwa reklama dla białostockiej akademii, pokazująca, że droga z Podlasia na największe stadiony świata jest krótka i realna.
Pietuszewski to obecnie „najgorętsze” nazwisko w polskiej piłce. Jego pewność siebie, drybling i umiejętność wygrywania pojedynków jeden na jeden sprawiły, że stał się ulubieńcem kibiców na Estádio do Dragão. Nic dziwnego, że nazwisko Polaka widnieje już w notesach skautów Realu Madryt, Manchesteru City czy Bayernu Monachium. Porto robi wszystko, by zatrzymać go u siebie przynajmniej na rok lub dwa, by w pełni oszlifować ten talent i sprzedać go z jeszcze większym zyskiem.
Młody skrzydłowy, mimo ogromnej presji i zmęczenia, które było widać w końcówce meczu z Estrelą, zachowuje chłodną głowę. Przedłużenie kontraktu w dniu 18. urodzin to kamień milowy, który ugruntuje jego pozycję w europejskim futbolu. Wszystko wskazuje na to, że Oskar Pietuszewski to nie jest „sezonowa ciekawostka”, ale zawodnik, który przez najbliższą dekadę może stanowić o sile ofensywnej Biało-Czerwonych.
Czy Waszym zdaniem Oskar Pietuszewski powinien zostać w Porto jeszcze 2-3 sezony, by dojrzeć piłkarsko, czy przy ofercie rzędu 80 mln euro powinien od razu ruszać na podbój Premier League?
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze