Jeszcze kilka miesięcy temu biegał przy Słonecznej budząc entuzjazm kibiców Jagiellonii. Dziś Oskar Pietuszewski jest na ustach całej Portugalii. 17-latek, który zimą zamienił Białystok na FC Porto za rekordowe pieniądze, przechodzi przyspieszoną lekcję dorosłego futbolu. Ostatni mecz przeciwko Estoril pokazał wszystko to, za co fani go kochają i czego obawiają się trenerzy: wielki talent, nieustępliwość i gorącą krew, która o mało nie doprowadziła do nieszczęścia. Podczas gdy lider ligi portugalskiej maszeruje po mistrzowski tytuł, w Białymstoku zacierają ręce – każdy sukces młodego Polaka to kolejne euro płynące na konto mistrza Polski.
Przed Oskarem teraz czas kluczowy dla jego dalszego rozwoju. Po niezbyt udnym meczu sprzed tygodnia i „wychowawczej” rozmowie z Bednarkiem i Fariolim Polak już wie, że będzie mógł zagrać w niedzielnym starcie z CD Tondelą (19 kwietnia). Będzie to dla Pietuszewskiego okazja do ciekawego „polskiego” pojedynku, gdyż zespół rywali prowadzi doskonale znany z boisk Ekstraklasy Goncalo Feio. Według doniesień „O Jogo”, trener Francesco Farioli wciąż ufa nastolatkowi i zamierza wystawić go w podstawowym składzie, licząc na jego sportową złość po przymusowej przerwie w Lidze Europy. Porto pożegnało się z europejskimi pucharami i to dla Oskara to idealny moment, by udowodnić, że wyciągnął wnioski z incydentu w Estoril i potrafi zachować chłodną głowę, gdy stawką są kluczowe punkty w walce o mistrzostwo Portugalii.
Prawdziwym testem dojrzałości będzie jednak nadchodzący pucharowy klasyk przeciwko Sportingowi. Odkupienia win szukać będzie w nim także Jan Bednarek, który po nieszczęsnej czerwonej kartce w meczu z Nottingham Forest musi odbudować zaufanie kibiców „Smoków”. Występ duetu Polaków w starciu z lizbońskimi „Lwami” to nie tylko walka o krajowe trofeum, ale i okazja dla Pietuszewskiego do kolejnego podbicia swojej wartości rynkowej. Każdy dobry występ 17-latka w tak prestiżowych meczach to kolejne miliony w potencjalnych bonusach, na które z niecierpliwością czekają przy ul. Słonecznej w Białymstoku.
Przed niepowodzeniem z Nottingham Forrest FC Porto grało z Estorilem. To miał być jedynie kolejny pewny krok„Smoków” w stronę tytułu. W wyjściowym składzie zobaczyliśmy polski duet: jubilata Jana Bednarka, który tego dnia kończył 30 lat, oraz Pietuszewskiego. Choć Porto wygrało pewnie 3:1, najwięcej komentarzy wywołało zachowanie 17-latka. Pietuszewski od pierwszych minut był niezwykle ruchliwy, wygrywając aż dziewięć pojedynków – najwięcej na boisku. Rywale, nie mogąc poradzić sobie z jego szybkością, zaczęli grać brutalnie.
W 51. minucie doszło do skandalu. Kapitan gospodarzy, João Carvalho, nie tylko powalił Polaka na murawę, ale – jak pokazały powtórki – celowo uderzył go kolanem w głowę. Pietuszewski nie wytrzymał prowokacji. Doszło do przepychanki, po której obaj gracze obejrzeli żółte kartki. Widząc, że młody Polak „płonie” i szuka rewanżu, trener Francesco Farioli podjął trudną decyzję o zdjęciu go z boiska już w 60. minucie. 17-latek schodził wściekły, uderzając w ławkę rezerwowych. Musiała interweniować „starszyzna” – po meczu Bednarek wraz z trenerem długo tłumaczyli mu na murawie, że w wielkiej piłce chłodna głowa jest równie ważna jak szybkie nogi.
Podczas gdy Pietuszewski uczy się emocjonalnej powściągliwości, Jan Bednarek świętuje swój najlepszy czas w karierze. W dniu swoich 30. urodzin polski stoper był nie do przejścia. Statystyki mówią same za siebie: komplet siedmiu wygranych pojedynków w powietrzu i kluczowe bloki w końcówce spotkania, gdy Estoril desperacko szukało kontaktu. Bednarek stał się liderem najlepszej defensywy w Portugalii, a jego obecność w Porto jest zbawienna dla Pietuszewskiego. To właśnie doświadczony obrońca wziął nastolatka pod swoje skrzydła, pomagając mu w aklimatyzacji i tłumacząc zawiłości taktyczne Farioliego. Polski bastion w Porto sprawia, że „Smoki” patrzą na rywali z góry, a nasi kadrowicze mają tam status nietykalnych.
Mimo incydentu w Estoril, bilans Oskara Pietuszewskiego w Portugalii jest wręcz bajkowy. W zaledwie dwunastu meczach nastolatek zapisał na swoim koncie trzy gole i trzy asysty. W lidze tak wymagającej fizycznie jak portugalska, fakt, że 17-latek z Polski wygrywa najwięcej indywidualnych pojedynków w meczu, nie uchodzi uwadze skautów największych potęg. „O Jogo” i „Record” regularnie rozpisują się o jego rajdach, nazywając go „powiewem świeżości” w ataku Porto. Jego wartość rynkowa, która w momencie transferu wynosiła 8 milionów euro, już teraz zaczyna szybować w górę i Porto może wkrótce liczyć na kwoty przekraczające 30-40 milionów euro.
Sukcesy Pietuszewskiego to jednak nie tylko powód do dumy dla kibiców z Podlasia, ale przede wszystkim potężny zastrzyk gotówki dla budżetu Jagiellonii. Przypomnijmy, że oprócz kwoty bazowej (8 mln euro), dyrektorzy z Białegostoku wynegocjowali szereg niezwykle korzystnych bonusów. Za każde pięć strzelonych bramek (do limitu 20 goli) na konto „Jagi” wpłynie kolejne 60 tysięcy euro. Biorąc pod uwagę, że Pietuszewski ma już trzy trafienia, pierwsza premia „strzelecka” jest kwestią tygodni. Najważniejszym zapisem pozostaje jednak 10 proc. od kolejnego transferu. Przy obecnym tempie rozwoju zawodnika, może to oznaczać kolejne miliony za rok lub dwa.
Dynamiczny rozwój kariery Oskara docenił również gigant odzieżowy Adidas, czyniąc go ambasadorem globalnej kampanii Adidas Originals promującej odświeżony, kultowy model Adistar Control 5. Wybór wychowanka Jagiellonii do tego projektu podkreśla jego status jako jednej z najjaśniejszych gwiazd młodego pokolenia w Europie. Kampania osadzona w nowoczesnym, miejskim rytmie idealnie współgra z energicznym i nieprzewidywalnym stylem gry skrzydłowego. Dla chłopaka z Podlasia bycie twarzą światowej marki to ostateczny dowód na to, że jego nazwisko staje się rozpoznawalne daleko poza granicami Polski i Portugalii.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze