Reklama

PiS chce uznać ministrów za persona non grata. Ludzie lasu z podlaskiego też ich nie chcą

W biurze sejmiku województwa podlaskiego zrobiło się gorąco. Radni Prawa i Sprawiedliwości przeszli od słów do czynów i złożyli projekt uchwały, który może odbić się szerokim echem w całym kraju. Chodzi o uznanie kierownictwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska – minister Pauliny Hennig-Kloski oraz wiceministra Mikołaja Dorożały – za osoby niepożądane w naszym regionie. Pod petycją podpisało się blisko 6,5 tysiąca mieszkańców województwa, którzy czują, że ich byt jest bezpośrednio zagrożony przez decyzje płynące z Warszawy. Wniosek poparł Protest Branży Drzewnej i wielu mieszkańców, których praca jest zagrożona przez ministerialny duet.

 

Branża drzewna na krawędzi? Mocne zarzuty radnych

Pomysł radnych PiS jest bez wątpienia bezprecedensowy i wyjątkowo odważny. Choć w dyplomacji status persona non grata jest znany od wieków, rzadko zdarza się, by samorząd wojewódzki w tak jaskrawy sposób „wypowiadał posłuszeństwo” ministrom rządu centralnego. Ma to jednak swoje głębokie uzasadnienie w specyfice Podlasia. W wielu naszych powiatach – od hajnowskiego, przez białostocki, aż po augustowski – leśnictwo i przemysł drzewny to nie tylko element gospodarki, ale fundament życia całych miejscowości.

„Wielokrotnie mówiliśmy, że ci Państwo praktycznie zniszczyli całą branżę drzewną w woj. podlaskim i całą gospodarkę leśną” – argumentował radny Artur Kosicki.

Reklama

Zdaniem radnych opozycji, ministerstwo wprowadza ograniczenia i moratoria, które są pozbawione podstaw prawnych i racjonalności, co w efekcie prowadzi do destabilizacji regionu pod płaszczykiem ochrony przyrody.

Tysiące głosów sprzeciwu z podlaskich leśnictw

Akcja zbierania podpisów, rozpoczęta jeszcze w styczniu, zakończyła się wynikiem 6 316 głosów poparcia. To potężna liczba, biorąc pod uwagę, że petycja dotyczy konkretnych decyzji administracyjnych. Sygnatariusze petycji to w dużej mierze pracownicy tartaków, leśnicy i przedsiębiorcy z gmin, gdzie branża drzewna jest jedynym dużym pracodawcą.

Reklama

PiS podkreśla, że „branża drzewna umiera na naszych oczach”. Decyzje o wstrzymaniu pozyskania drewna, zdaniem autorów projektu, zostały podjęte bez dialogu z samorządami i branżą. Dla wielu mieszkańców regionu, gdzie las jest żywicielem, ideologiczny – w ich ocenie – spór o Puszczę Białowieską przekłada się na realny strach o jutro i groźbę upadłości setek firm.

Sejmik podzielony, Warszawa czeka na głosowanie

Inicjatywa PiS budzi skrajne emocje wśród innych polityków regionu. Przewodniczący sejmiku, Cezary Cieślukowski, w rozmowie z Polskim Radiem Białystok nie szczędził słów krytyki pod adresem autorów pomysłu. Uznał propozycję za świadectwo „braku kultury i taktu”. 

Reklama

Warto dodać, że podlaska inicjatywa zbiega się w czasie z wielką polityką w stolicy. W Sejmie odbyło się bowiem głosowanie nad wotum nieufności wobec minister Hennig-Kloski. Na resort i jego szefostwo spadła miażdżąca krytyka, a bronili ich głównie politycy Koalicji Obywatelskiej i klubu poselskiego Centrum. 

Co dalej z kontrowersyjną uchwałą?

Dokumenty trafiły już do biura sejmiku w urzędzie marszałkowskim. Teraz kluczowe pytanie brzmi: czy projekt wejdzie pod obrady na najbliższej, majowej sesji? Radni PiS domagają się pilnego procedowania, chcąc jednoznacznie wyrazić sprzeciw wobec polityki klimatycznej rządu.

Reklama

Dla wielu obserwatorów podlaska „wojna o lasy” to dopiero początek większego konfliktu na linii region-centrum. Niezależnie od tego, czy uchwała przejdzie, 6,5 tysiąca podpisów to sygnał, którego władze w Warszawie nie mogą zignorować. W regionie, gdzie lasy zajmują tak ogromną część powierzchni, każda decyzja o wyłączeniu kolejnych obszarów z gospodarki leśnej uderza w czuły punkt lokalnej tożsamości i bezpieczeństwa finansowego tysięcy osób.

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości