Mimo zaostrzonych kar i licznych apeli, statystyki dotyczące nietrzeźwych kierowców w naszym województwie wciąż budzą grozę. Tylko w ciągu ostatnich sześciu dni podlascy funkcjonariusze wyeliminowali z ruchu aż 13 osób, które wsiadły za kierownicę pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Każdy z tych przypadków to potencjalna tragedia, której udało się uniknąć dzięki czujności służb i mieszkańców regionu.
Do najbardziej bulwersującego zatrzymania doszło na jednym z białostockich osiedli. Policjant z Komendy Miejskiej, będący w czasie wolnym od służby, zauważył mężczyznę poruszającego się chwiejnym krokiem. Chwilę później zobaczył tę samą osobę za kierownicą Toyoty. Samochód jechał "zygzakiem", a kierowca bez powodu włączał kierunkowskazy.
Funkcjonariusz bez wahania interweniował i uniemożliwił dalszą jazdę 63-latkowi. Przybyły na miejsce patrol potwierdził przypuszczenia – badanie alkomatem wykazało blisko 3 promile alkoholu w organizmie mężczyzny. Auto trafiło na policyjny parking, a białostoczaninowi grozi teraz nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Problem nie dotyczy jednak wyłącznie alkoholu. W Kolnie policjanci zatrzymali do kontroli Volkswagena z niesprawnym oświetleniem. Okazało się, że 23-letni kierowca prowadził pod wpływem amfetaminy i marihuany, a w schowku ukrywał kolejne porcje narkotyków. Z kolei w Bielsku Podlaskim na ulicy Białowieskiej wpadł 48-latek kierujący Hyundaiem. Mężczyzna miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu, a policyjne systemy wykazały, że... w ogóle nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami.
Równie niebezpiecznie było w samym Kolnie, gdzie dzięki zgłoszeniu od świadka zatrzymano 38-latka w Chevrolecie. Mężczyzna "wydmuchał" blisko 2 promile. We wszystkich tych przypadkach pojazdy zostały zabezpieczone, a kierowcy stracili uprawnienia.
Częstym tłumaczeniem kierowców jest wiara we własne siły po suto zakrapianej nocy. W miejscowości Zbójna patrol drogówki zatrzymał 37-latka w Fiacie, który na widok radiowozu próbował uciec w boczną uliczkę. Mężczyzna tłumaczył, że ma remont domu i „tylko na chwilę” wyjechał po materiały budowlane.
Choć twierdził, że tego dnia nie pił, badanie wykazało ponad 1,6 promila. Przyznał, że wieczór wcześniej pił wódkę z kolegą. To klasyczny przykład „nieświadomej” nietrzeźwości, która na drodze jest tak samo zabójcza, jak picie tuż przed jazdą. O losie jego samochodu zadecyduje teraz sąd, który może orzec przepadek mienia (konfiskatę pojazdu).
Policja przypomina: za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środków odurzających grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności (a w niektórych przypadkach nawet do 5 lat), wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów. W nowym stanie prawnym kierowcy z dużą zawartością alkoholu muszą liczyć się także z utratą samochodu.
Nawet najmniejsza dawka alkoholu zaburza koncentrację i opóźnia reakcję. Jeśli widzisz kierowcę, który jedzie niepewnie – nie wahaj się. Jeden telefon pod numer 112 może uratować czyjeś życie.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze