Dramatyczne sceny rozegrały się na trasie ekspresowej S61 w okolicach Łomży. Na wysokości okolic węzła Chomentowo policjanci próbowali zatrzymać pojazd do kontroli. To, co miało być rutynową kontrolą drogową, przerodziło się w niebezpieczny pościg, który zakończył się karambolem z udziałem pięciu pojazdów. W wyniku zdarzenia dwóch policjantów trafiło do szpitala, a trasa w kierunku Suwałk została całkowicie zablokowana na wiele godzin.
Wszystko zaczęło się od próby zatrzymania do kontroli pojazdu poruszającego się trasą S61. Kierowca, z przyczyn, które teraz są przedmiotem policyjnego dochodzenia, zignorował wyraźne sygnały świetlne i dźwiękowe dawane przez mundurowych. Zamiast zwolnić, gwałtownie przyspieszył, rozpoczynając ucieczkę w stronę Suwałk.
Funkcjonariusze natychmiast podjęli pościg. Akcja nie trwała długo, ale jej przebieg był niezwykle dramatyczny. Na wysokości miejscowości Chomentowo doszło do zderzenia, w którym uczestniczyło łącznie pięć samochodów: uciekający pojazd, trzy radiowozy oraz jedno auto postronne. Siła uderzenia była na tyle duża, że policyjne samochody zostały poważnie uszkodzone, a uciekinier nie miał już możliwości kontynuowania jazdy.
Bilans zdarzenia jest poważny. Jak poinformowała podkom. Karolina Wojciekian, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łomży, dwóch funkcjonariuszy biorących udział w akcji odniosło obrażenia i wymagało natychmiastowej opieki medycznej. Zostali oni przetransportowani do szpitala na szczegółowe badania.
Wypadek spowodował gigantyczne utrudnienia w ruchu. Nitka trasy S61 prowadząca w kierunku Suwałk była całkowicie nieprzejezdna przez ponad pięć godzin. Służby pracujące na miejscu musiały zabezpieczyć ślady oraz usunąć rozbite wraki pojazdów. W tym czasie policja zorganizowała objazdy prowadzące przez miejscowość Śniadowo, co znacząco wydłużyło czas podróży wielu kierowców.
Kierowca, który doprowadził do tej niebezpiecznej sytuacji, został zatrzymany bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Teraz musi liczyć się z drastycznymi konsekwencjami prawnymi, które w ostatnich latach zostały znacznie zaostrzone. Zgodnie z art. 178b Kodeksu karnego, ucieczka przed policją jest przestępstwem, za które grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Sąd w takim przypadku obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres od 1 roku do nawet 15 lat. To jednak jednak najmniej dolegliwa z możliwości: mężczyzna odpowie również za spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym oraz ewentualne uszkodzenie ciała funkcjonariuszy. Jeżeli obrażenia policjantów okażą się poważne to kwalifikacja czynu może zostać zmieniona na spowodowanie wypadku, co wiąże się z kolejnymi latami więzienia.
Sprawca prawdopodobnie zostanie obciążony kosztami naprawy trzech zniszczonych radiowozów. W przypadku przestępstwa, ubezpieczyciele często stosują regres, co oznacza, że kierowca będzie musiał oddać ogromne kwoty z własnej kieszeni.
Służby z Łomży podkreślają, że każda próba ucieczki przed policją generuje ogromne ryzyko dla wszystkich użytkowników dróg.
– To co robimy podczas akcji pościgowej zmusza do maksymalnej determinacji. Priorytetem podczas takich akcji jest zawsze bezpieczeństwo na drodze. I dotyczy to zarówno ściganego jak i osób postronnych oraz prowadzących pościg policjantów. Dwóch naszych kolegów zaryzykowało zdrowie i niestety ucierpiało. Pełną odpowiedzialność ponosi za to kierowca – podsumowali funkcjonariusze.
Mężczyzna, który doprowadził do karambolu, przebywa obecnie w areszcie. O jego dalszym losie zadecyduje prokurator i sąd. Po zakończeniu czynności na drodze S61, ruch został przywrócony, jednak ślady po pościgu w postaci zniszczonych barier i infrastruktury będą widoczne jeszcze przez jakiś czas.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze