Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Proiszę pamiętać że Gazeta (Judeo)Polska to banderowska V kolumna w Polsce a jej naczelny Sakiewicz za gorliwe reprozentowanie dzisiejszej neobanderowskiej Upainy otrzymał specjalne odznaczenie od ukraińskiej bezpieki, odznaczenie to przyjął miesiąc po tym jak Poroszenko ustanowił 14 października (rocznica powstania UPA) świętem narodowym na Upainie.
Dzisiaj miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie filmu "Jeżeli zapomnimy o Nich..." i spotkaniu z jego reżyserem Adamem Sikorskim. Kolejna cenna lekcja historii, niestety, została nieprzyjemnie zakłócona, gdy ośmieliłam się wziąć udział w dyskusji i gdy przedstawiając się, powiedziałam, że jestem z Zielonej Góry (w Białymstoku przebywam czasowo i staram się poznać Wasze ciekawe, ładne, wielokulturowe miasto). Pani, przedstawiając się jako dziennikarka Gazety Polskiej ( przepraszam, nazwiska nie zapamiętałam) i jej towarzystwo, zaczęli kpić z mojego miasta, bo tam rzekomo kwitnie przyjaźń polsko-rosyjska, bo jest Festiwal Piosenki Rosyjskiej (co ma piosenka do polityki?). Gdy zapytałam panią, czy była w zielonej Górze, nie odpowiedziała. Moja wypowiedź o tym, że należy zrobić wszystko, żeby młodzież polska i ukraińska wzrastała w przyjaźni, że robimy obozy polsko-niemiecko-ukraińskie, m. in. po to, żeby nigdy więcej nie powtórzyły się straszne wydarzenia z przeszłości, tej pani wyraźnie się nie podobała, bo nazwała mnie "gnidą". Wcześniej za moją wypowiedź dostałam od reżysera filmu podziękowania. Rozumiem, że to incydent, ale incydent, który rzucił ogromny cień na traktowanie gości przez białostoczan. Nie czuję się gorsza od pani z Gazety Polskiej, ba, nawet dużo lepsza, bo nigdy bym się tak nie zachowała.
Proiszę pamiętać że Gazeta (Judeo)Polska to banderowska V kolumna w Polsce a jej naczelny Sakiewicz za gorliwe reprozentowanie dzisiejszej neobanderowskiej Upainy otrzymał specjalne odznaczenie od ukraińskiej bezpieki, odznaczenie to przyjął miesiąc po tym jak Poroszenko ustanowił 14 października (rocznica powstania UPA) świętem narodowym na Upainie.
Dzisiaj miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie filmu "Jeżeli zapomnimy o Nich..." i spotkaniu z jego reżyserem Adamem Sikorskim. Kolejna cenna lekcja historii, niestety, została nieprzyjemnie zakłócona, gdy ośmieliłam się wziąć udział w dyskusji i gdy przedstawiając się, powiedziałam, że jestem z Zielonej Góry (w Białymstoku przebywam czasowo i staram się poznać Wasze ciekawe, ładne, wielokulturowe miasto). Pani, przedstawiając się jako dziennikarka Gazety Polskiej ( przepraszam, nazwiska nie zapamiętałam) i jej towarzystwo, zaczęli kpić z mojego miasta, bo tam rzekomo kwitnie przyjaźń polsko-rosyjska, bo jest Festiwal Piosenki Rosyjskiej (co ma piosenka do polityki?). Gdy zapytałam panią, czy była w zielonej Górze, nie odpowiedziała. Moja wypowiedź o tym, że należy zrobić wszystko, żeby młodzież polska i ukraińska wzrastała w przyjaźni, że robimy obozy polsko-niemiecko-ukraińskie, m. in. po to, żeby nigdy więcej nie powtórzyły się straszne wydarzenia z przeszłości, tej pani wyraźnie się nie podobała, bo nazwała mnie "gnidą". Wcześniej za moją wypowiedź dostałam od reżysera filmu podziękowania. Rozumiem, że to incydent, ale incydent, który rzucił ogromny cień na traktowanie gości przez białostoczan. Nie czuję się gorsza od pani z Gazety Polskiej, ba, nawet dużo lepsza, bo nigdy bym się tak nie zachowała.