Podlascy policjanci nie zwalniają tempa w walce z nieodpowiedzialnymi uczestnikami ruchu drogowego. Ostatnie dni przyniosły serię zatrzymań, które pokazują przerażającą skalę problemu – na celowniku mundurowych znaleźli się nie tylko kierowcy na podwójnym gazie, ale również ci, którzy wsiadają za kółko po zażyciu narkotyków. Zdecydowane działania funkcjonariuszy z Sejn, Białegostoku oraz Suchowoli doprowadziły do wyeliminowania z ruchu kolejnych osób, dla których bezpieczeństwo innych na drodze kompletnie nic nie znaczy.
Do niebezpiecznych zatrzymań doszło w Sejnach, gdzie tamtejsza drogówka namierzyła dwóch kierowców pod wpływem środków odurzających. Najpierw uwagę mundurowych przykuła Toyota poruszająca się wyjątkowo wolno i niepewnie. Za kierownicą siedział nerwowy 36-latek, który tłumaczył policjantom, że... amfetaminę zażył tydzień wcześniej. Narkotester nie pozostawił jednak złudzeń i natychmiast wykazał obecność zakazanej substancji. Chwilę później na innej ulicy wpadł 35-letni kierowca Opla. Scenariusz się powtórzył – ogromne zdenerwowanie, przyznanie się do winy i pozytywny wynik testu. Obaj mężczyźni stracili prawa jazdy, a pobrana krew laboratoryjnie potwierdziła obecność narkotyków.
Do walki z przestępczością narkotykową włączają się także policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Białymstoku, którzy patrolują ulice na rowerach. Taka forma służby pozwala na ciche i skuteczne działanie tam, gdzie radiowóz nie zawsze dotrze. Przekonał się o tym 39-letni mieszkaniec powiatu białostockiego, który beztrosko siedział na osiedlowej ławce. Gdy mundurowi podjechali bliżej, od razu poczuli charakterystyczny zapach marihuany. Podczas przeszukania w jego saszetce znaleziono zawiniątko z suszem roślinnym. Mężczyzna spędził noc w policyjnej celi i usłyszał już prokuratorskie zarzuty.
Prawdziwym profesjonalizmem wykazali się policjanci z Suchowoli, którzy udowodnili, że czujnym jest się również po zrzuceniu munduru. Przewodnik psa służbowego, będąc na wolnym, zauważył w powiecie mińskim kierowcę Volkswagena, który szalał na drodze – wyprzedzał na zakręcie i na pasach, zmuszając innych do gwałtownego hamowania. Policjant pojechał za nim na stację paliw i uniemożliwił mu dalszą jazdę. Pirat drogowy miał ponad promil alkoholu i... sądowy zakaz prowadzenia aut. Z kolei policjantka z Suchowoli, również w czasie wolnym, ścigała przez kilka kilometrów inną sztukę Volkswagena. Zatrzymana na prywatnej posesji 40-latka miała w aucie puste puszki po piwie i ponad 1,5 promila w organizmie.
Wszystkie sprawy znajdą teraz swój finał na sali sądowej. Statystyki pokazują, że polskie prawo staje się coraz bardziej bezwzględne dla drogowych przestępców. Za jazdę w stanie nietrzeźwości oraz pod wpływem środków odurzających grozi surowa kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jeszcze gorsza sytuacja czeka amatora rajdów zatrzymanego przez przewodnika psa – za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów kodeks karny przewiduje karę nawet do 5 lat więzienia.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze